"Bardzo ładna, ale trudna psychicznie". Nowa górska trasa 117 km i 5 pkt. ITRA. Analizuje Paweł Dybek


Opublikowane w pt., 31/05/2019 - 16:06

Po wprowadzeniu przez ITRA nowych regulacji związanych z punktową „wyceną” biegów górskich, wartość flagowej konkurencji Festiwalu Biegowego w Krynicy, czyli Biegu 7 Dolin 100 km obniżyła się, jak niemal wszystkich polskich biegów 100-kilometrowych, z 5 do 4 punktów.

Z uwagi na to, że spora część naszych biegaczy „zbiera” punkty ITRA niezbędne do udziału w niektórych wielkich imprezach europejskich, postanowiliśmy wyjść im naprzeciw i poprzez modyfikację klasycznej trasy, pozostawiając Bieg 7 Dolin 100 km jako konkurencję wiodącą, zaproponować im możliwość startu w biegu „za 5 punktów ITRA”. Dodatkowa trasa to dystans 117 km i przewyższenie ok. 4850 m+.

Uczestnicy B7D-117 km wyruszą na trasę razem z biegaczami „setki”, zarówno indywidualnej, jak i drużynowej. Start o godzinie 2 w nocy z krynickiego deptaka, limit czasu na pokonanie trasy – 18 godzin.

Głodny punktów ITRA? Bieg 7 Dolin w nowych wariantach dystansowych

Trasa nowego biegu powstała poprzez włączenie do Biegu 7 Dolin 100 km odcinka Przełęcz Żłobki – Rytro – Zabieńce – Niemcowa – Wielki Rogacz. Z przełęczy Żłobki (44 km, 1106 m n.p.m.) pobiegniemy nie od razu na Wielki Rogacz (1182 m), a najpierw zbiegniemy do Rytra, by po zaliczeniu dodatkowego punktu odżywczego i przepaku Rytro II na 53 km, dopiero stąd wspiąć się na Wielki Rogacz.

– Nowa trasa jest fajna, a dodatkowy odcinek bardzo ładny ale… to, że jest akurat w tym miejscu, będzie dobijające psychicznie – śmieje się Paweł Dybek, zawodnik Salomon Suunto Teamu, który specjalizuje się w startach na dystansach ponad 100-kilometrowych. – Trzeba będzie przecież zbiec do Rytra, a potem, choć nieco innym szlakiem, wrócić z powrotem na grań. Dobrze chociaż, że zbiega się do punktu żywieniowego, to trochę osłodzi trudy, będzie dzięki temu łatwiej ruszyć znowu pod górę. Mniejsze znaczenie ma tu fakt, jaki dystans dodatkowo trzeba przebiec w dół i w górę, istotne jest, że trzeba dość znacząco stracić wysokość, by zaraz potem ją odzyskiwać – analizuje czołowy polski ultras, prywatnie partner Magdaleny Łączak.

Bieg 7 Dolin 117 km - szczegóły konkurencji

W pokonaniu trudów 17-kilometrowego odcinka trasy, oprócz dodatkowego przepaku i punktu z jedzeniem i piciem, może - zdaniem Pawła Dybka - pomóc jeszcze jedno: urok tego fragmentu trasy.

– Ja dobrze znam ten szlak, bo niejednokrotnie robiłem tam treningowe przebieżki. Podejście granią od Rytra jest bardzo ładne, choć większość zawodników będzie tam na pewno maszerować, a podbiegać tylko chwilami. To jest jednak około 800 metrów w górę – zauważa.

–  Skupmy się na analizie trasy B7D-117 km pod kątem psychologicznym – mówi Paweł Dybek. – Ja bardzo lubię klasyczny Bieg 7 Dolin i jego 100-kilometrową trasą, często w nim startuję, choć termin jest dla mnie niezbyt sprzyjający, mam wtedy bardzo dużo pracy i zwykle jestem przemęczony. Standardowo zawsze za Piwniczną, czyli po 65-70 kilometrach, łapię pierwszy poważny kryzys: zwalniam, wchodzę w tryb wolniejszego biegu. Wiem jednak, że została mi już tylko końcówka, podejście do bacówki pod Wierchomlą i potem już w dół do Krynicy. Na trasie 117 km, gdy dołoży się zbieg za Radziejową, a potem długie podejście na Wielki Rogacz, dla takiego gościa jak ja ten kryzys przesunie się na długo przed Piwniczną i do mety pozostanie znacznie więcej kilometrów. To na pewno będzie spory problem psychiczny – uważa Paweł Dybek.

– Jeśli miałbym coś poradzić osobom, chcącym zmierzyć się z B7D-117 km, na pewno rekomendowałbym zrobienie testu 3-4 tygodnie przed startem. Przebiec 45-50 km, zapamiętać jak się czuje, nawet sobie zapisać jak wyszło, czy przydarzyły się obtarcia, odciski, kiedy złapał jakiś kryzys, ból nóg. Do tego przetestować jedzenie i picie, co, ile i kiedy - a następnie wyciągnąć wnioski i korzystać z nich na trasie biegu. Trasa jest taka, że trzeba na niej walczyć przede wszystkim z samym sobą, a nie z rywalami. Biec swoje, patrzeć pod nogi na trasę i pilnować własnego tempa. Zapamiętać ze sprawdzianu, jakim tempem biegnę w tych górach i starać się nie pójść zbyt szybko, bo łatwo można na początku przeszarżować i może wtedy być problem z ukończeniem biegu.

– Wydaje mi się jednak, że pokonanie dystansu w limicie 18 godzin nie powinno być specjalnie trudne – uważa biegacz. – Ale jest jeden warunek – zastrzega. – Zawodnik musi dostosować prędkość poruszania się do swoich możliwości. Stąd warto zrobić wspomniany wcześniej test. Dobrze, że start jest już o 2 w nocy, bo po ciemku biegnie się trochę wolniej i ryzyko przeszarżowania jest mniejsze.

– Ludzie często puszczają zbyt szybko nogi na zbiegu do Rytra. A przecież z Rytra jest bardzo wymagające podejście na Przehybę, potem ponowny zbieg do Rytra i znowu ostre podejście na Wielki Rogacz. Trzeba na to wszystko zachować siły. Trasa jest naprawdę dość wymagająca – tłumaczy Paweł Dybek. – 18 godzin powinno spokojnie wystarczyć na 117-kilometrowy marszobieg: wszystkie odcinki pod górę można podejść, a jeśli będzie się miało do końca siłę, by po płaskim i w dół biec, to limit nie powinien być kłopotliwy.

– No, chyba że ktoś będzie robił piknik na przepakach – żartuje Paweł. – Dobrze jest sobie ustalić, ile czasu spędzamy na punktach i tego się trzymać, pilnować np. maksymalnie 10 minut na punkt. Nie popełnić błędu, że na pierwszym i drugim prawie się nie zatrzymuję, a na kolejnych siedzę po pół godziny. Bo wtedy może nie wyjść… – ostrzega Dybek.

Zapisy na Bieg 7 Dolin 117 km są wciąż otwarte, nie ma limitu miejsc czy losowania uczestników. Zapraszamy zatem, Beskid Sądecki i… 5 punktów ITRA czekają!

Piotr Falkowski


Polecamy również:


Podziel się: