Mobilny Obóz Biegowy. Trenowali na trasie Biegu 7 Dolin


Opublikowane w pt., 09/08/2019 - 12:08

Czy można zrobić obóz biegowy po trasie 100 km w Biegu 7 Dolin? Taki obóz właśnie się odbył!

– Zrobiliśmy coś, czego jeszcze w Polsce nie było. Mobilny Obóz Biegowy. Biegliśmy z całym dobytkiem na plecach, w plecaczkach biegowych po fantastycznych ścieżkach setki z TAURON Festiwalu Biegowego w Krynicy – opowiada Wojciech Staszewski z KS Staszewscy.

Ponad 20-osobowa grupa wyruszyła z Krynickiego deptaka...

... przez Jaworzynę Krynicką do schroniska na Hali Łabowskiej. – Tam złapała nas burza, na szczęcie pioruny nie waliły bliżej niż kilometr od nas. Po krótkim odpoczynku wyszliśmy na popołudniowy trening podbiegów i techniki zbiegania. Jestem pełen uznania dla grupy, że zdecydowała się na to, chociaż za oknem schroniska lało jak z cebra. I dla pogody, bo już podczas rozgrzewki przed treningiem deszcz przestał padać – mówi Staszewski.

Drugiego dnia przez Rytro dotarli do schroniska na Przehybie. Trzeciego szykowali się na świętowanie połowy obozu na najwyższym szczycie na trasie – Radziejowej. Niestety trwa tam budowa nowej wieży widokowej, sam szczyt jest zamknięty, ogrodzony płotem, za którym pracuje ciężki (i głośny) sprzęt budowlany. Dobiegli więc na nocleg w Ski Hotelu położonym w Suchej Dolinie, ok. 2 km poniżej przełęczy Obidza.

Słynna wieża na Radziejowej przestanie istnieć. Na chwilę…

To jedyne odstępstwo od trasy Biegu 7 Dolin. Uczestnicy biegu nawigowali według mapy, ale także z wykorzystaniem tracków z biegu na Garmin Connect.

W Suchej Dolinie czekał na nich „przepak” – drugie komplety ubrań, który organizatorzy obozu KS Staszewscy wysłali tutaj wcześniej z krynickiego deptaka. Tu też biegacze i biegaczki mogli pozostawić mokre ciuchy z pierwszych trzech dni. Po czym całe popołudnie poświęcili na Olimpiadę Obozową z takimi konkurencjami jak zespołowe przeciąganie liny albo golf na łące z użyciem… piłki lekarskiej.

– Czwartego dnia biegliśmy przez Piwniczną do Wierchomli, gdzie nocowaliśmy w hotelu. Warunki były komfortowe, ale sporo osób mówiło nam przy śniadaniu, że tęsknią do klimatu górskich schronisk, w których nocowaliśmy wcześniej – opowiada Kinga Staszewska z KS Staszewscy. – A ostatniego dnia mimo zmęczenia biegło nam się najlepiej – przez Runek do Krynicy.

– Wbiegając na deptak wszyscy mieliśmy masę emocji. Pokonaliśmy w pięć dni te 100 kilometrów i paru z nas przypominało sobie, jak kiedyś przebiegliśmy to za jednym razem na zawodach. A jeszcze więcej osób zastanawiało się, kiedy to zrobi – czy już w tym roku, czy dopiero w kolejnym – podsumowuje Staszewski.

– Za rok znów chcemy zorganizować obóz mobilny w Beskidzie Sądeckim. Czujemy, że zarówno nam, jak i naszym Podopiecznym obóz biegowy „przywiązany” do jednego miejsca by się już nudził. Chociaż na wiosnę na krótszym mini-obozie weekendowym widzimy się znów w Rabce-Zdrój. Szczegóły wkrótce na www.ksStaszewscy.pl.

red.



 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce