36. PZU Maraton Warszawski z wiatrem i pod wiatr, ale i tak „lepiej niż w Paryżu!” [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 28/09/2014 - 18:45

Na trasie 36. PZU Maratonu Warszawskiego 6794 zawodnikom przeszkadzał przede wszystkim wiatr. O poranku było też chłodno. Na godzinę przed startem temperatura wynosiła ok. 8oC, później jednak wzrosła i część biegaczy narzekała, że było za gorąco. Ale zabawa i tak była przednia!

Żadne warunki pogodowe nie przeszkadzały zwycięzcom. Pierwszy linię mety przekroczył Victor Kipchirchir, ten sam, który wygrał tegoroczny, 9. Półmaraton Warszawski. Wtedy uzyskał najszybszy czas nabiegany w Polsce, teraz drugi czas w historii Maratonu Warszawskiego. Przekroczył metę po 2 godzinach, 9 minutach i 59 sekundach.

Nie zadowolił tym osiągnięciem do końca organizatorów, którzy po cichu liczyli na rekord, ale to właśnie on wygrał samochodów. Zwyciężczyni maratonu, Swietłanie Stanko zabrakło do uzyskania kluczyków ponad 3 minuty. Kipchirchir wyprzedził jeszcze 6 zawodników z Afryki.

Pierwszym Polakiem na mecie był Łukasz Oskierko, który z czasem 2:26:09 zajął 8. miejsce.

- Czułem się dzisiaj świetnie i od początku wiedziałem, że będę się liczył w czołówce wśród Polaków. Ok. 18 kilometra urwałem się innym zawodnikom i kontynuowałem bieg samotnie. Starałem się trzymać mocne tempo i utrzymać przewagę. Udało mi się również poprawić rekord życiowy, mimo że dzisiaj wiało, no i w samotnym biegu ciężko o życiówkę - powiedział nam Łukasz Oskierko.

Najszybszą Polką była Izabela Trzaskalska, która przybiegła na piątym miejscu:

- Przez pierwsze 5km nie włączyłam zegarka i chyba biegłam wtedy za wolno, kolejne 10km pobiegłam za szybko. Przeszkadzał też wiatr, który wiał mi w twarz- powiedziała zawodniczka AZS Lublin, która zajęła wysokie miejsce, chociaż nie uniknęła kryzysu na 32. kilometrze.

Wiatru zupełnie nie zauważył za to Adek Koper, który zajął 6. miejsce w swojej kategorii wiekowej:

- Na początku było bardzo zimno, ale ogólnie pogoda mi nie przeszkadzała i jestem zadowolony z warunków na trasie. Niestety byłem słabo przygotowany i zrobiłem czas ok. 3 godzin. Myślałem, że będzie trochę lepiej. Liczyłem na 2:45 - powiedział nam Adek, który ukończył również maraton w Paryżu. Tam uzyskał czas poniżej 3 godzin.

- Porównując organizację biegów, muszę przyznać, że PZU Maraton Warszawski jest lepiej przygotowany. Zabezpieczenie, trasa, toalety. Jest o wiele lepiej niż w Paryżu - dodał Adek.

Życiówki nie zrobił również Andrzej Karlikowski z Radomia:

- Jestem strasznie zawiedziony. To mój ósmy i zarazem najgorszy maraton w karierze. Nabiegałem czas 3:01, a miało być poniżej 3 godzin. Jestem całkiem rozczarowany. W tym roku nie będzie już okazji, żeby się odegrać. W planie mam już tylko półmaratony, ale w przyszłym roku na pewno wystartuję w Orlen Warsaw Marathon- powiedział nam Andrzej.

W zupełnie innym nastroju trasę opuszczał Piotr Bartula z Krakowa

- Trasa bardzo fajna, prowadzi przez najciekawsze miejsca Warszawy. Było trochę za gorąco, ale zrobiłem życiówkę i złamałem 3 godziny. Plan wykonałem. Mam więc powody do zadowolenia - powiedział Piotr.

Nie wszyscy wykonali swój plan. Biegu nie ukończyło 119 osób. Niektórzy dali z siebie wszystko i za linią mety wymagali pomocy medycznej. Jednak atmosfera biegu....

... meta na stadionie i dobra organizacja spowodowały, że niektórzy już zapowiadali powrót na przyszłoroczną trasę PZU Maratonu Warszawskiego.

Pełne wyniki znajdziecie w naszym KALENDARZU IMREZ.

IB

fot. GR / IB

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce