Adam Jagieła, nowy rekordzista Polski 12h na bieżni mechanicznej: „W takim biegu najważniejsza jest głowa”


Opublikowane w pt., 18/01/2019 - 08:54

Jak niedawno informowaliśmy, 13 stycznia, w dniu 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w klubie ReShape Fitness w Zabrzu Adam Jagieła wynikiem 139,41 km poprawił rekord Polski w biegu 12-godzinnym na bieżni mechanicznej. Poprzedni najlepszy rezultat w kraju należał do Marka Szustera, który w 2006 r. przebiegł 134,60 km.

Padł rekord Polski w biegu 12h na bieżni mechanicznej!

W czwartek udało nam się porozmawiać z nowym rekordzistą.

Adamie, z otrzymanej informacji o Tobie wiemy tyle:

„Ukończył ponad 60 maratonów i wiele ultramaratonów, w tym 12-, 24- i 48-godzinne. Startuje również w biegach krótkich oraz górskich. Jest złotym medalistą Mistrzostw Polski w Biegu 24h (2010 r.) z wynikiem 241 km 511 m. Reprezentował również Polskę na Mistrzostwach Świata oraz Europy w biegu 24h.”

Jesteś bardzo wszechstronnym biegaczem. Które z wymienionych konkurencji są Twoimi ulubionymi? Powiedz nam coś więcej o swoim bieganiu...

Adam Jagieła: Nie ukrywam, że jestem wszechstronnym biegaczem. Jednak najbardziej lubię rywalizację. Biegam to, co w danym momencie podpowiada mi organizm. Krótkie biegi, takie jak 5 km, biegam żeby poprawić szybkość. Kocham również góry i jeżeli potrzebuję relaksu, to startuję w biegach górskich.

Biegi 12- i 24-godzinne to raczej niszowe konkurencje, a bieganie przez tak długi czas na bieżni mechanicznej to już w ogóle nisza w niszy. Podejmowałeś wcześniej takie próby?

Taką próbę podjąłem po raz pierwszy. Chciałem się sprawdzić w takim wyzwaniu i myślę, że się udało. Skończyłem z dużym zapasem sił.

Niedawno Paweł Żuk podjął prawie skuteczną próbę pobicia rekordu Polski na 12h na bieżni mechanicznej, a kilka dni później Włoch Vito Intini poprawił rekord świata (152,5 km).

​Paweł Żuk o włos od rekordu Polski w biegu 12h na bieżni mechanicznej! [ZAPIS RELACJI]

Padł REKORD ŚWIATA w biegu 12h na bieżni mechanicznej!

Czy to oznacza, że ta nietypowa konkurencja stała się ostatnio modna? Wiemy, że Twoją główną motywacją było wsparcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy... ale czy te wyczyny Cię również w jakiś sposób zainspirowały, czy planowałeś może swoją próbę już wcześniej?

Nie planowałem tego w ogóle. Był to pomysł jednego z klubowiczów ReShape, Marka Matloka, który zadzwonił do mnie i rzucił propozycję. Oczywiście zgodziłem się, tym bardziej, że mogłem w ten sposób wesprzeć WOŚP.

Jak przebiegała Twoja próba? Kilometrów przybywało cały czas zgodnie z planem, czy może były jakieś kryzysy po drodze? W którym momencie wiedziałeś już, że rekord masz w kieszeni?

Tym razem biegłem, dzieląc sobie bieg na odcinki. Najpierw postanowiłem zrobić maraton, potem nie patrzyłem na czas, tylko postanowiłem spalić 1000 kalorii. Po tym wszystkim wciąż czułem się świeży, to pomyślałem: teraz zrobię 10 km, i tak stale realizowałem nowe etapy. Gdy miałem 100 km w czasie 8:23 wiedziałem już, że rekord jest mój. Naprawdę czułem się świetnie.

Bardzo wartościowy wynik osiągnął również towarzyszący Ci Grzegorz Włodarczyk – 124,07 km, czyli 19. rezultat w światowych tabelach. Ogromne gratulacje również dla niego. Czy jego współuczestnictwo w tym wyzwaniu, a także pozostałych biegaczy, było dla Ciebie wsparciem? Czy może biegłeś jak w tunelu, zamknięty we własnym świecie?

Biegliśmy razem ramię w ramię obok siebie. Przez chwilę nawet żartowałem, że ciągle się oddalam, a wszyscy biegną obok mnie. Co jakiś czas rozmawialiśmy, to też było pomocne, choć miałem chwile, żeby skupić się na oddechu, ponieważ jak to w hali bywało duszno.

Ile osób towarzyszyło Ci przez te 12 godzin w Twojej próbie?

Oprócz mnie całe 12 godzin biegł Grzegorz. Dwóch biegaczy przebiegło po 100 km (Marek Matlok i Dariusz Szkoda - red.). Na innych bieżniach też stale była masa ludzi. W tym dniu każdy mógł przyjść i nabiegać kilometry, za które właściciel klubu przeznaczył 1 zł od każdego przebiegniętego kilometra na WOŚP.

W naszym kraju jest zaledwie garstka sportowców podejmujących tego rodzaju wyzwania. Przybliż nam więc temat i opowiedz coś więcej o logistyce i zapleczu potrzebnym w tej niecodziennej konkurencji...

Ja niestety miałem na przygotowanie tak naprawdę tylko około miesiąca. Niezbędny jest tutaj jednak serwis. Bez niego nie ma mowy o sukcesach. Muszą wiedzieć kiedy pomóc i kiedy mobilizować. Tym razem nie robiłem dużego kilometrażu, kilka treningów na bieżni mechanicznej i reszta w terenie. Były to biegi na spokojnym tempie np. 30 km na bieżni w tempie około 4:30/km. W terenie biegałem dużo wolniej. Bardziej układałem sobie wszystko w głowie. Trening mentalny jest najbardziej potrzebny, bo w takim biegu najważniejsza jest głowa.

Masz w planach jeszcze kiedyś poprawić swój wynik, a jednocześnie rekord kraju?

Tak, oczywiście. Już zaplanowaliśmy podjęcie próby bicia rekordu świata, ale do tego będzie się trzeba lepiej przygotować. Dzięki opiece ReShape spróbuje podołać wyzwaniu z tak silnym zapleczem, jakie mi stworzy załoga klubu w postaci opieki i odnowy biologicznej oraz pracy na najnowocześniejszym sprzęcie. Warto walczyć o kolejne sukcesy.

Jakie są Twoje najbliższe plany sportowe? Czego możemy Ci życzyć na ten właśnie rozpoczynający się rok?

Na pewno wystartuję w kwietniu na maratonie w Gdańsku. W czerwcu Sudecka Setka, a po drodze kilka biegów szybkich jako starty kontrolne. Tyle na pierwsze półrocze. A życzyć, to myślę, żeby po prostu nie było kontuzji...

W takim razie życzymy przede wszystkim dużo zdrowia, no i spełnienia wszystkich planów!

Rozmawiał Kamil Weinberg

Fot. fb Socios Silesia


Polecamy również:


Podziel się: