Paweł Żuk o włos od rekordu Polski w biegu 12h na bieżni mechanicznej! [ZAPIS RELACJI]


ZAPOWIEDŹ

W kwietniu, z wypiekami na twarzy śledziliśmy jego udział w Sri Chinmoy 10 Days Race. Chociaż warunki były niesprzyjające, warszawianin Paweł Żuk dokonał tam wielkiej rzeczy. Z dystansem 753 km i 172 m ustanowił rekord Polski w biegu 6-dniowym. A to nie jedyny sukces - po 8 dniach 21 godzinach, 18 minutach i 24 sekundach, Paweł Żuk minął granicę 1000 km, a 62 km i 166 m później został rekordzistą kraju w biegu 10-dniowym.

Teraz „Asfaltowy Chłopak” ma nowy cel. Już w sobotę, 1 grudnia stanie na bieżni mechanicznej w klubie Calypso w Galerii Północnej w Warszawie (Białołęka) i spróbuje pobić rekord Polski w biegu 12-godzinnym, który wynosi obecnie 134,6 km. „Życiówka” Pawła w tej nietypowej konkurencji to 122,5 km.

Chociaż Paweł nie kojarzy się z bieżnią mechaniczną, to, jak nam powiedział, wcale od niej nie stroni.

- Całe mnóstwo ludzi biega na bieżni mechanicznej. Biega zarówno krótkie szybkie odcinki jak i mega długie. Podobnie jak i w ultra asfaltowym czy „stadionowym”, bieżnia mechaniczna też ma swoich zwolenników. Ja osobiście traktuję bieganie na bieżni jako trening uzupełniający. Plusem jest to, że można zrobić szybkie i równe jednostki biegowe. Można na bieżąco, patrząc w lustro, korygować swoje wady postawy podczas biegu - wylicza pretendent do nowego rekordu.

Bieżnia mechaniczna ma również swoje wady, które będą wyzwaniem podczas sobotniej próby.

- Minusem bez wątpienia jest „brak tlenu” i większa potliwość. Szybciej pozbywamy się z organizmu ważnych mikroelementów, a zwłoka w ich uzupełnianiu może skończyć się bardzo źle. Z tego powodu długi bieg na bieżni wymaga zupełnie innej suplementacji. Porównując rekord Polski z asfaltu (145,572 km) z rekordem z bieżni mechanicznej (134,6 km), widzimy że bieganie „w miejscu” jest o wiele trudniejsze.

Sobotni bieg, jest elementem przygotowań Żuka do startu w 14. Festiwalu Biegów Ultra w Atenach, gdzie zmierzy się z dystansem 1000 mil. Plan minimum na 12-godzinne zmagania to wynik w pierwszej dwudziestce najlepszych wyników na świecie.

- Będę chciał się jak najbardziej zbliżyć do rekordu Polski Marka Szustera z 2006 roku. A może nawet go trochę poprawić - deklaruje Paweł Żuk, który pytany o prawdopodobieństwo rekordu świata odpowiada: - Bądźmy realistami. Rekord świata jest poza moim zasięgiem… ale jak będę miał dzień konia, to kto wie!

Nasza redakcja będzie towarzyszyła Pawłowi Żukowi podczas próby. Relacje przez całą sobotę w naszym serwisie i profilach społecznościowych. Zapraszamy!

IB


ZAPIS RELACJI NA ŻYWO

Sobota 1.12.2018, godz. 8:15

Paweł Żuk rozpoczął swoją próbę.

Planuje bieg ciągły tempem na rekord Polski (co najmniej 5.17 min./km). Zaczął nieco szybciej, poniżej 5 min./km. Jak mówi, zamierza do minimum ograniczyć postoje, w tym przerwy na toalety. - Każde wyjście to strata ok. 500 metrów - analizował.

"Asfaltowy chłopak" ma do dyspozycji aż trzy bieżnie mechaniczne. Będzie korzystał ze wszystkich urządzeń, a zmiany planuje co ok. 30 km. W międzyczasie z bieżni będzie korzystał jego 3-osobowy support, oraz kibice. - Wpadajcie do klubu Calypso w Galerii Północnej i przybijajcie piątki, bo to się na pewno przyda - zachęca Paweł Żuk.


AKTUALIZACJA 9:15

Za Pawłem już 15,01 km biegu, które pokonał w 73:53. Średnie tempo biegu wciąż lepsze od średniego wyniku na rekord Polski: 4.55 min./km


AKTUALIZACJA 9:50

Strzeliło 20 km. Tempo nie spada. 


AKTUALIZACJA 10:40

Na liczniku już 30 km. Przed Pawłem pierwsza zmiana bieżni.


AKTUALIZACJA 11:15

... i błyskawiczna przesiadka na sąsiednią bieżnię. Pierwsza dostała już niezły wycisk.

Na liczniku Pawła już 43,3 km - czas 3h31. Średnie tempo zacne - 4.52 min./km. 


AKTUALIZACJA 12:23

Tak to wygląda na obecną chwilę. Jest moc!


AKTUALIZACJA 15:11

Rozpoczęła się ósma godzina zmagań Pawła Żuka z bieżnią mechaniczną i rekordem Polski w biegu 12-godzinnym. Paweł walczy przede wszystkim z duchotą - trzeba było dowieźć trzy wiatraki - oraz gorączką. Raz po raz chłodzi głowę zimnym ręcznikiem lub chustą, trzeba było wziąć ibuprom.

Zgodnie z zapowiedzią, Paweł nie odwiedził jeszcze toalety. - Nie musiałem, bo wszystko co w siebie wlewam, wydalam z potem - opowiadał biegacz z Tarchomina w krótkiej chwili na marsz, którą wykorzystał na posiłek.

Przez problemy z temperaturą w sali tempo biegu nieco spadło i oscyluje teraz w okolicy 6.30 min./km. Sumaryczny bilans kilometrów wciąż jednak pozwala realnie myśleć o rekordzie Polski. Mrożą się juz 3 szampany, są też 2 torty.

- Chciałbym pobić życiówkę, czyli 122 km, ale nie napinam się na rekord. Jeśli się nie uda to za pół roku spróbujemy się w biegu dobowym, ale wystawimy bieżnię na taras - mówi Paweł, który docelowo wypatruje już 14. Festiwalu Biegów Ultra w Atenach, gdzie zmierzy się z dystansem 1000 mil. Dzisiejsza próba to kolejna okazja do sprawdzenia organizmu w ekstremalnym wysiłku. 

Paweł może liczyć na wsparcie kibiców, co chwilę przybija piątki z biegaczami którzy akurat postanowili potrenować w klubie Calypso lub po prostu przyjść i pokibicować. 


AKTUALIZACJA 17:22

Po 9 godzinach biegu i problemach z gorączką - które na szczęście udało się przezwyciężyć - Paweł wciąż jest w zasięgi rekordu Polski Marka Szustera. 

W przerwie pomiędzy colą i wodą udało się zamienić kilka słów o IRON RUN w Krynicy-Zdroju, dedykowanej takim harpaganom jak m.in. Paweł. Zdaniem warszawskiego biegacza, niedzielny maraton powinien być... o 50% dłuższy, by wyrównać szanse maratończyków w starciu z górskimi ultrasami. Kolejny cenny głos w dyskusji nad kształtem festiwalowej etapówki. 


AKTUALIZACJA 18:14

Rekord Polski powoli oddala się od Pawła Żuka. Ale życiówka jest już niemal pewna. Zmęczenie daje się już we znaki. 

Mniej niż 2 godziny do finału.


AKTUALIZACJA 19:08

9 km i 450 m to dorobek Pawła Żuka z 11 godziny zmagań w klubie Calypso w Galerii Północnej. Suma 120,4 km na tym etapie próby oznacza, że Marek Szuster pozostanie rekordzistą Polski w biegu 12-godzinnym na bieżni mechanicznej. Biegacz z Tarchomina śrubuje za to swoją życiówkę. Niebawem finał. 


AKTUALIZACJA 20:33

Paweł Żuk zakończył swój 12-godzinny bieg na bieżni z życiówką 131,160 km (średnie tempo 5.29 min.km). Ostatnie metry pokonywał przy oklaskach kibiców i dźwiękach kibicowskich trąbek. 

Do rekordu Polski Marka Szustera zabrakło niewiele - tylko 3,5 km.- Być może zacząłem za szybko i to się odbiło na wynikach w kolejnych godzinach. Ale nie ma czego rozpamiętywać. Wszystko przede mną - mówił na mecie Asfaltowy Chłopak.

Paweł z uwagą będzie śledził przyszłotygodniowe poczynania Włocha Vito Intini, który chce pobić rekord świata rodaka Daniele Baranziniego - 148,18 km. - Taki wynik to dla mnie abstrakcja, ale będę próbował - zapowiedział Paweł Żuk.

W tygodniu Paweł podzieli się z nami swoimi wrażeniami z wyzwania. Poznamy też nieco statystyki dotyczących konkurencji, bo dokopać się do najlepszych wyników na świecie - IAAF ani IAU nie notują rekordów w biegach na bieżni - nie było łatwo.   

red.

wsp. Kamil Werner


Polecamy również:


Podziel się: