"Bardzo się bałam zostać sama na trasie". Katarzyna Solińska, zwyciężczyni ZUK


Opublikowane w pon., 11/03/2019 - 10:56

Katarzyna Solińska po raz trzeci z rzędu wygrała Zimowy Ultramaraton Karkonoski, tym razem na skróconej do zaledwie 21 km trasie. Powodem drastycznego zredukowania dystansu były bardzo trudne warunki panujące na grani: huraganowy wiatr z prędkością dochodzącą do 100 km/h oraz towarzyszące mu opady śniegu i mgła.

Banda szaleńców na grani Karkonoszy. ZUK ekstremalny, choć bardzo skrócony. Hattrick Michała Rajcy i Katarzyny Solińskiej

Zawodniczka Hoka One One Teamu uzyskała świetny jak na te warunki czas 2:25:41, ale powiedziała nam, że przeżywała na trasie bardzo trudne chwile.

– Nigdy jeszcze nie przeżyłam czegoś takiego! Nie chodzi nawet o bieganie: nigdy w takich warunkach nie byłam w górach. Gdy wbiegliśmy na Halę Szrenicką i ruszyliśmy granią do góry, zaczęło bardzo mocno wiać, zmrożony śnieg ranił twarz i drastycznie spadła widoczność. Zaczęłam się strasznie bać!

Opanował mnie duży lęk, niemalże wpadłam w panikę. Widziałam przede mną grupkę chłopaków, podbiegłam do nich, złapałam jednego za ramię i powiedziałam: „Boję się!” On mnie, niestety, w tym wichrze nie usłyszał, podbiegłam więc drugi raz i powtórzyłam, że się bardzo boję. Wtedy wziął mnie za rękę i tak biegliśmy razem przez kilkaset metrów. Nie znałam go, widziałam tylko, że ma numer 175, dopiero potem się dowiedziałam, że nazywa się Mariusz Kupczak. Mariuszu, bardzo Ci dziękuję!

Gest Mariusza mocno podbudował mnie psychicznie, bo byłam tak przestraszona, że naprawdę bardzo nie chciałam tam zostać sama! Cisnęłam więc za chłopakami, żeby być z nimi. Stwierdziłam, że tylko i wyłącznie w grupie siła, tylko z nimi będę bezpieczna. Nie spuszczałam ich z oka. W tej grupce był m. in. Rafał Bielawa, więc wiesz już, dlaczego dobiegłam do mety tuż za nim, w prawie takim samym czasie (śmiech).

Wiatr z boku był tak silny, że czasami trzeba było zmieniać tor biegu, bo nie dało się utrzymać na prostej linii. Byłam jednak tak przejęta swoimi przeżyciami i pilnowaniem chłopaków, że niespecjalnie zwracałam na to uwagę. Nawet nie wiem, kiedy przebiegłam z nimi te 8 czy 9 kilometrów, tak byłam skupiona!

Dodam jeszcze, że po niedawnym powrocie z Wysp Kanaryjskich (Katarzyna Solińska wygrała tam Maraton Transgrancanaria i potem 2 tygodnie trenowała – red.) przeżyłam szok termiczny i jestem mocno przeziębiona, czuję się fatalnie. Trenowałam tam bardzo solidnie, dostałam niezły wycisk i na początku biegu czułam, że nogi nie kręcą się, są sztywne i nie chcą współpracować. A na początkowych kilometrach, na Polanie Jakuszyckiej i przy Kamieńczyku, non stop głęboko zapadały się w śniegu, trzeba było wysoko je podnosić i wyciągać. To był duży wysiłek. Mimo znacznego skrócenia trasy dostaliśmy więc solidnie w kość!

Dominik Grządziel (zajął drugie miejsce – red.) powiedział ponoć po zawodach, że nigdy więcej nie wystartuje w biegu górskim zimą, bo dla niego to bez sensu, zbyt mało jest w tym biegania. Ale… ZUK jest imprezą i spotkaniem, które ma w sobie bardzo dużo emocji i znacznie szerszy wymiar, niż sama rywalizacja sportowa. Uwielbiam tu być, przyjeżdżam co roku (K. Solińska po raz trzeci z rzędu wygrała ZUK – red.) i w miarę możliwości będę się starała robić to dalej, bez względu na panujące warunki. A co do biegania w górach zimą… Myślę, że takie „posiłowanie się” w śniegu to dla mnie to bardzo dobry trening, więc nie zrezygnuję z zimowych startów!

Katarzyny Solińskiej wysłuchał Piotr Falkowski

zdj. BikeLIFE


Polecamy również:


Podziel się: