Bełchatowska Piętnastka: Polacy się boksowali. Ale i tak „było po prostu super” [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 24/11/2014 - 13:55

Kenijczyk Haron Sirma i Agnieszka Mierzejewska wygrali 18. edycję Bełchatowskiej Piętnastki. Niedzielna impreza zakończyła cyklu 8 Biegów o Puchar Marszałka Województwa Łódzkiego.

To były bardzo udane zawody. Na stracie stanęło blisko 1000 osób, dopisała pogoda, zawodnicy uzyskali znakomite czasy, wszyscy chwalili organizację, zapowiadając, że wrócą tu w przyszłym roku.

Zakładam krótkie spodenki i lecę

Przygotowanie imprezy biegowej pod koniec listopada to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie. Jest duże zagrożenie, że będzie zimno, spadnie deszcz, może nawet śnieg, a zawodnicy zostaną w domu lecząc kontuzję po wyczerpującym sezonie. Okazało się jednak, że Bełchatów nie tylko jak magnes potrafi przyciągać biegaczy, ale ma szczęście do pogody. Od rana w mieście świeciło słońce, było co prawda chłodno i trochę wiało, ale to nie przeszkadzało w przeprowadzeniu udanych zawodów.

Od godziny 8.00 do Hali Sportowej „Energia”, gdzie mieściło się biuro zawodów ciągnęły rzesze biegaczy. Jedni traktowali zawody bardzo rekreacyjnie, inni nastawiali się na pobicie rekordu życiowego, jeszcze inni nastawiali się na wielką rywalizację. – To będzie mój debiut w zawodach na piętnaście kilometrów – mówiła Monika Woszczyk z Piotrkowa Trybunalskiego. – Chcę złamać godzinę i 15 minut. Poza tym będę bronić swojej pozycji w Pucharze Marszałka Województwa Łódzkiego. Fajnie, że wyszło słoneczko. Zakładam więc krótkie spodenki i lecę – kończyła zmierzając do szatni.

Piętnastka, bieg z tajemnicą

Tata pani Moniki Ryszard Broniszewski też miał ambitne plany. – Mam nadzieję, że poprawię o pięć minut wynik z tamtego roku. Na pytanie czy wierzy w podium w swojej kategorii wiekowej bez wahania odpowiada. – Nie ma na to szans. Konkurencja jest niesamowita. Czołówka ma wyniki dorównujące lub przewyższające te z K30.

Zawodnicy startujący w Bełchatowie podkreślali, że bieg na 15 km, że względu na to, że jest rzadko rozgrywany ma w sobie pewną tajemnicę. – Nie wiadomo jak się do niego przygotować. Do maratonu jest inne tempo do „dziesiątki” jeszcze inne. Trzeba to wszystko wypośrodkować – żartował Ryszard Broniszewski.

Z dużo większym spokojem do biegu przygotowała się Katarzyna Downar. – Biegnę ze spokojną głową, bo wiem, że już mam zapewniony puchar w swojej kategorii. Startuję więc rekreacyjnie, chcę tylko przebiec i będzie ok. Już nikt mnie nie dogoni. Oczywiście mogłabym powalczyć z Moniką Kaczmarek, ale to po prostu nie jest możliwe, żebym ją prześcignęła. Między nami jest przepaść – dodaje.

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce