Czy powstanie „Liga Czystych Biegów”? Możemy skutecznie walczyć z dopingiem - wystarczy chcieć


Opublikowane w czw., 11/12/2014 - 16:23

Zygmunt Berdychowski popiera pomysł Marcina Chabowskiego, by wspólnymi siłami i środkami rozwiązać sprawę dopingu w polskich biegach masowych. Deklaruje gotowość przekazania środków na ten cel i koordynacji działań w tym zakresie.

Marcin Chabowski: „Na kontrolę antydopingową Kenijczyków, Ukraińców czy Polaków możemy się wszyscy zrzucić”

W naszym kraju co rok organizowanych jest ponad tysiąc zawodów biegowych. Są to zarówno imprezy lokalne, w których startuje sto osób, jak i wielkie wydarzenia na kilka czy nawet kilkanaście tysięcy zawodników. Co je łączy? Niezależnie od budżetu, który mają do dyspozycji organizatorzy, nie przeprowadza się na nich kontroli antydopingowej.

– Maraton Warszawski i Poznański to jedyne imprezy masowe-amatorskie, na których prowadzi się kontrole antydopingowe – mówi Michał Rynkowski, dyrektor Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. – Dlaczego organizatorzy innych imprez tego nie robią? Nie wiem. Może środowisko biegaczy nie wywiera wystarczającego nacisku. Koszt badań wcale nie jest taki wysoki.

Co ciekawe, według badań ankietowych wykonanych przez Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie, zdecydowana większość Polaków chce, by biegaczy byli sprawdzani. Blisko 90% ma też negatywny stosunek do nieuczciwych sportowców. Niestety na razie wyniki te nie mają żadnego przełożenia na decyzje organizatorów zawodów. – W tym roku sprawdziliśmy 3600 próbek – mówi Michał Rynkowski. – Większość badań to były zlecenia stałe, związane z naszą bieżącą działalnością, czyli kontrole na Mistrzostwach Polski czy Pucharach Polski. Badań komercyjnych przeprowadziliśmy niewiele. To tylko 500 próbek.

Zdaniem Rynkowskiego, podległa mu Komisja jest w stanie wykonywać więcej kontroli. A jej działania wcale nie generują olbrzymich kosztów, jak potocznie się sądzi. – Cena zależy od wielu czynników: ilości skontrolowanych próbek, kosztów związanych z dojazdem kontrolera na zawody, ewentualnym zakwaterowaniem. Jednak jeśli mówimy o jednodniowej imprezie to koszt badań trzech próbek wyniesie ok. 4 tys. zł. – mówi dyrektor Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie.

To nie jest dużo biorąc pod uwagę milionowe budżety wielu dużych imprez biegowych. A co z mniejszymi zawodami, których organizatorzy mają do dyspozycji dużo skromniejsze fundusze?

Może rozwiązaniem jest pomysł zaproponowany na naszych łamach przez Marcina Chabowskiego, by stworzyć przy Polskim Stowarzyszeniu Biegów specjalny budżet na wyrywkowe kontrole. Zasilany byłby on przez organizatorów wszystkich biegów w kraju, solidarnie od każdego uczestnika. – To miałoby sens – mówi Michał Rynkowski. – Chętnie usiądę do rozmów w tej sprawie. Jeśli się do tego dobrze przygotujemy, moglibyśmy ruszyć w 2016 roku.

Według dyrektora Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, koszt takiego projektu wyniósłby ok. pół miliona złotych. – Za te pieniądze moglibyśmy sprawdzić ok. 400 próbek – twierdzi Rynkowski.

Czy inicjatywa Chabowskiego spotka się z zainteresowaniem organizatorów biegów? Nie ulega wątpliwości, że gdyby wszyscy biegacze płacąc za pakiet startowy np. 50 zł, dodatkową złotówkę przeznaczali właśnie na działania antydopingowe, to udałoby się stworzyć potężny budżet. Rachunek jest prosty: jeśli z każdej imprezy organizator przekaże do projektu kilkaset złotych, to mnożąc to przez 1500 (tyle jest mniej więcej imprez w kalendarzu biegowym) uzyskamy bez problemu kwotę wystarczającą do realizacji projektu.

Nawet przy mniejszej liczbie organizatorów biegów, którzy włączą się w projekt, budżet mógłby być na tyle znaczący, że już sam fakt możliwej obecności kontrolerów Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie na imprezie mógłby skutecznie zniechęcić „koksiarzy” do startu.

– Pomysł jest bardzo dobry. Wyobrażam sobie, że mogłaby powstać np. Liga Czystych Biegów, obejmująca organizatorów tych wydarzeń, którzy chcą u siebie sportowej rywalizacji. Biegacze jej chcą. Festiwal Biegowy będzie pierwszą imprezą, która do takiego projektu się przyłączy i będziemy rekomendować to samo naszym partnerom z Ligi Festiwalu Biegów – deklaruje szef krynickiej imprezy.

– Złotówka od każdego uczestnika imprezy, wnoszona do budżetu projektu solidarnie przez wszystkich jego partnerów, a nie jak to było do tej pory pełna kwota za badanie przez każdego organizatora z osobna, co było obciążeniem, to nie jest dużo. Ale w skali całego kraju to sporo. Oczywiście nawet za milion złotych kontrolerzy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie nie będą w stanie odwiedzić wszystkich imprez i przebadać wszystkich ich uczestników, ale tu chodzi bardziej o prewencję – zauważa Zygmunt Berdychowski.

Oprócz Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, wśród partnerów projektu szef Festiwalu Biegowego widziałby organizatorów „wszystkich imprez biegowych w Polsce”, Polskie Stowarzyszenie Biegów, ale też Ministerstwo Sportu i Turystyki czy sejmową Komisję Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. – Warto zorganizować ogólnopolskie spotkanie w tej sprawie by określić zainteresowanie, oczekiwania i możliwości poszczególnych partnerów – sugeruje Zygmunt Berdychowski.

Pozytywnie do pomysłu odniósł się już także szef PSB Henryk Paskal.

MGEL

Polecamy również:


Podziel się: