Henryk Paskal o walce z dopingiem w biegach masowych


Opublikowane w czw., 11/12/2014 - 08:12

– Problem jest poważny i wreszcie coś trzeba z tym zrobić – mówi o dopingu w biegach masowych w naszym kraju Henryk Paskal, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Biegów. – Podoba mi się pomysł Marcin Chabowskiego, by stworzyć specjalny budżet na wyrywkowe kontrole i jestem otwarty na współpracę.

Wśród polskich zawodników panuje przekonanie, że wielu zawodników zza naszej wschodniej granicy lub Kenii, którzy startują w Polsce może mieć problem z dopingiem. Organizatorzy narzekają, że kontrole są bardzo kosztowne, dlatego z nich rezygnują.

Dochodzi więc do sytuacji, że sprawdzanych jest w ciągu roku tylko kilka, kilkanaście imprez. Biorąc pod uwagę, że mamy w kalendarzu ponad 1,5 tys. zawodów jest to ułamek procenta.

Czołowy polski maratńoczyk Marcin Chabowski w rozmowie z naszym portalem zaproponował, by stworzyć przy Polskim Stowarzyszeniu Biegów specjalny budżet na wyrywkowe kontrole. Zasilany byłby on przez organizatorów wszystkich biegów w kraju. Biegacz przekonuje, że gdyby każdy uczestnik zawodów dopłacił do pakietu startowego symboliczną złotówkę na działania antydopingowe, to udałoby się zgromadzić wystarczającą sumę na przeprowadzanie kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu kontroli w ciągu roku.

– Pomysł bardzo mi się podoba – mówi Henryk Paskal. – Chętnie usiądę do stołu z organizatorami biegów i Komisją do Zwalczania Dopingu w Sporcie, by wypracować jakąś formułę współpracy. Problem jest poważny i wreszcie coś trzeba z tym zrobić.

Jak zauważa dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Biegów przepisy IAAF obligują organizatorów imprez rozgrywanych pod auspicjami tej orgnaizacji (Gold, Silver i Bronze Label) do przeprowadzenia kontroli tylko wtedy, gdy pula nagród przekracza 20 tys. dolarów. W innym przypadku takiego obowiązku nie ma.

MGEL  

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce