"Daj piątaka na dzieciaka", czyli dobroczynne bieganie w Łodzi


Opublikowane w wt., 23/09/2014 - 09:21

Fundacja Pomocy Dzieciom "Kolorowy Świat", przy współudziale Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, w sobotę 20 września po raz pierwszy zorganizowała w Łodzi charytatywny bieg pod hasłem „Daj piątaka na dzieciaka”. Na starcie o godz. 17:00 przy ul. Kościelnej w pobliżu Starego Rynku stanęło około 220 biegaczy.

Czteroipółkilometrowa trasa wiodła ul. Wojska Polskiego i Emilii Plater, okrążała Park im. Szarych Szeregów, by następnie bałuckimi uliczkami wyprowadzić na Łagiewnicką i podążyć do mety na ul. Żabiej przed nową siedzibą Fundacji. W opinii zawodników była ona interesująca, a doping mieszkańców Bałut dodawał skrzydeł. Zawody wygrali ex aequo czołowy polski średnio- i długodystansowiec Tomasz Osmulski wraz z Leszkiem Marcinkiewiczem, którzy w „pokojowym” finiszu, jak przystało na bieg dobroczynny, razem wbiegli na kreskę.

Na mecie Tomek powiedział, że nie wygrana była tu najważniejsza, lecz szczytny cel. Jest akurat w okresie roztrenowania przed rozpoczęciem przygotowań do przyszłorocznych Halowych Mistrzostw Polski, więc taki zabawowy start bardzo dobrze mu zrobił.

Według Doroty i Marcina z drużyny klubu FitFabric treningi biegowe i fitness doskonale się uzupełniają. Starają się oni być wszechstronni i kochają się ruszać, a przy okazji chcieli pomóc dzieciom z porażeniem mózgowym, podopiecznym Fundacji Kolorowy Świat. Swoje starty zaczęli od tegorocznej Bitwy o Łódź - przygodowego biegu w Lesie Łagiewnickim.

Na charytatywnych zawodach nie mogło zabraknąć weterana dobroczynnego biegania Stefa Schuermansa. Mieszkający w Łodzi Belg miesiąc temu pokonał 140 km z Częstochowy do Łodzi, by zebrać pieniądze na leczenie małego Leo, walczącego z wrodzonym zaburzeniem snu. Teraz pobiegł na „trochę” krótszym dystansie. Zapytany, jaka odległość mu bardziej pasuje, odpowiedział: zero kilometrów, czyli leżenie na kanapie z chłodnym piwkiem w ręku! Z pewnością jednak zachowuje on właściwe proporcje między biernym i czynnym wypoczynkiem, gdyż można go spotkać zarówno na miejskich piątkach, jak i na górskich ultramaratonach...

Osobiście potraktowałem ten bieg jako szybszy trening z mocną końcówką. Ku mojemu własnemu zaskoczeniu czas 19:30 wystarczył do zajęcia miejsca na początku czwartej dziesiątki, premiowanego medalem. Piękne, ręcznie malowane krążki zostały wręczone najszybszej pięćdziesiątce zawodników przez dzieciaki - podopiecznych Fundacji.

Dyrektor trasy Maciek Tracz z łódzkiego MOSiR-u powiedział, że trasę ułożyły już wcześniej koleżanki z Fundacji Kolorowy Świat. Być może nieświadomie odważyły się porwać na takie wyzwanie, ale wszystko wyszło bez żadnej ściemy i nic nie przeszkodziło w organizacji biegu. Nieocenioną pomocą w zabezpieczeniu zawodów wykazały się Straż Miejska i Policja, a także członkowie klubu motocyklistów. Z właściwą sobie skromnością nie wspomniał o własnych zasługach przy zorganizowaniu zawodów...

Organizatorzy po zebraniu doświadczeń zapowiadają kolejne, jeszcze lepiej dopracowane edycje biegu. I pomoc kolejnym potrzebującym.

Kamil Weinberg

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce