Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa – najlepsza nawet w błocie! [ZDJĘCIA]


Trasa Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej zaskoczyła dzisiaj… błotem. Stali bywalcy imprezy rozpoczynającej piąty sezon mówią, że tak ślisko i grząsko już dawno nie było. A może nawet nigdy. Organizatorzy zawodów zadbali o bezpieczeństwo uczestników, znakując najgorsze miejsca taśmami. Kiepskie warunki nie zniechęciły nikogo – ani ścigaczy, ani tych, którzy w Prowokacji biorą udział dla przyjemności lub rekreacyjnie. Jedni i drudzy mówią, że nie ma takiej możliwości, żeby opuścili choć jeden z odcinków.

Z Prowokacji nie rezygnują nawet wtedy, kiedy mają w planach inne biegi. Dzisiaj na przykład na starcie stanęła kilkunastoosobowa grupa gliwickich biegaczy, którzy… byli w drodze na Półmaraton Warszawski. Zanim ruszyli do stolicy, zaliczyli po obowiązkowym kółku w gliwickim parku: - Dzisiaj tylko jedno okrążenie, ponieważ jesteśmy w drodze do Warszawy. Jutro zaczynam Koronę Półmaratonów – mówiła Joanna Stawska. – Jest nas trzynaście osób. Czy nie mogliśmy odpuścić Prowokacji? Niee! Prowokacja to nasze serce, tu zawsze jest najlepiej. Tylu zakręconych ludzi i każdy jakoś tak bez napinki biega. A dzisiaj jeszcze taka cudowna pogoda.

- Na trasie było trochę miękko, ale za to cieplutko. Super się biegło – podsumowała krótko Katarzyna Strassberger. Pokonała dzisiaj dwa okrążenia, czyli 8,4 km. To jeden z najpopularniejszych dystansów na Prowokacji, która daje możliwość wyboru odległości w trakcie biegu lub marszu. Z ponad 500 uczestników zawodów aż 266 osób wybrało najkrótszy dystans, czyli jedno okrążenie. Dwie trzecie pokonało go biegiem, reszta marszem. Drugim najpopularniejszym dystansem okazał się… półmaraton, co świadczy o nadchodzącej wiośnie i sezonie startowym. Niemal równie popularne okazały się dwa okrążenia gliwickiego parku. Dystans 8,4 km szczególnie chętnie wybierali zawodnicy w kategorii nordic walking. Dzisiaj stanowili jedną czwartą całej stawki. Wśród nich tylko osiem osób porwało się na połowę królewskiego dystansu, była wśród nich jedna kobieta.

Na wszystkich na mecie czekały napoje i słodka przekąska a szczęściarze, którzy wylosowali zielony batonik mogli liczyć na drobny upominek. Zależnie od preferencji, można było wybrać banany lub kiełbasę do usmażenia przy ognisku. Wspólny posiłek sprzyjał pielęgnowaniu relacji i zawiązywaniu nowych znajomości. – Jak w rodzinie! – śmiali się biegacze przy jedzeniu. – Spotykamy się co miesiąc i koniecznie musimy omówić, co u kogo się zmieniło, jakie miał przygody i jakie nowe starty planuje. To też świetna okazja, żeby dowiedzieć się o ciekawych imprezach i umówić z kimś na wspólny wyjazd. Taki trening i spotkanie towarzyskie w jednym.

Kolejna okazja do takiego spotkania za miesiąc, czyli 28.04.2018.

KM

fot. Janusz Dadaś


Polecamy również:


Podziel się: