Katarzyna Golba stawia na maraton. „Prawdopodobnie w chodzie już nie wystartuję”


Opublikowane w ndz., 01/04/2018 - 10:21

Katarzyna Golba wie dobrze jak smakują medale mistrzostw Polski w chodzie sportowym. Teraz płynnym krokiem zawodniczka AZS AWF Katowice chciała zdobyć podium mistrzostw kraju, ale w biegu maratońskim. W Dębnie jednak nie wystartuje, bo z udziału w imprezie wykluczyła ją kontuzja. Nie traci jednak humoru i snuje kolejne plany.

Start w kwietniowych Mistrzostwach Polski kobiet miał być dla pani debiutem na królewskim dystansie. Skąd pomysł, żeby powalczyć o medal w innej konkurencji niż ta koronna?

Katarzyna Golba: Na początku roku zrezygnowałam z centralnego szkolenia i przygotowań pod Mistrzostwa Europy w Berlinie. Kontuzja, której nabawiłam się jeszcze w ubiegłym roku uniemożliwiła mi odpowiednie przygotowania pod chód. Dlatego pomyślałam, że mogę spróbować swoich sił w maratonie. Chciałam zadebiutować już w zeszłym roku w Rzeszowie, ale kilka dni przed biegiem złapałam anginę. Dokończyłam leczenie mięśnia dwugłowego i od stycznia zaczęłam treningi typowo pod maraton. Ale... W pewnym momencie nie wytrzymała głowa poboczna mięśnia czworogłowego. Nie wiem czy to mięśnie nie są jeszcze przygotowane, czy to jeszcze ubiegły sezon wychodzi mi bokiem...

Kiedy nabawiła się pani urazu?

Tak naprawdę to wkrótce po zamknięciu zgłoszeń do Mistrzostw Polski. Dwa tygodnie temu zrobiłam USG, dziś zrobię kolejne (rozmawialiśmy w środę – red.). Wyszło naderwanie. Szkoda, bo wiele pracy włożyłam w przygotowania.

Co łączy, a co dzieli trening chodziarzy i biegaczy?

Na pewno dużo ciekawszy jest trening pod maraton. Nawet robiąc długie wybiegania, cały czas miałam wrażenie, że nic nie zrobiłam. Może to był błąd. Pod względem wydolnościowym jestem na wyższym poziomie i chyba mięśnie nie nadążają. Treningi są też krótsze. W chodzie jak miałam do pokonania 25 km, to trwało to 2 godziny. Teraz, gdy wychodzę na 25 km biegania, to uwijam się w ok. półtorej godziny. Plusem jest oczywiście też to, że biega wiele osób. Zawsze można do kogoś się podłączyć, spotkać w grupie. Zamiast treningu można wrzucić sobie starty kontrolne. Urozmaicenie jest większe i to mi się podoba. Nawet żałuje, że wcześniej się na to nie zdecydowałam (śmiech).

Ile może potrwać pani w przerwa w treningach?

Nie jestem osobą, którą jak coś boli to już nic nie robi. Staram się podtrzymać wydolność. Biegam już na bieżni antygrawitacyjnej. Dobrze, że mamy do niej dostęp. Ostatnio biegałam na 70 procent swojej masy ciała, co jest już dużym postępem. Do tego robię trening funkcjonalny i rower. Nawet żartuje, że szybciej przygotuje się pod triathlon niż pod maraton, bo mogę pływać i jeździć (śmiech). Mam nadzieje, że jeszcze przed Wielkanocą uda się wyjść trochę potruchtać.

Jakie były plany co do debiutu w Dębnie?

Chciałam połamać 2:45:00 i zdobyć medal. Wiadomo, że nie znam tego dystansu i to były tylko moje plany. Uważam jednak, że stawka dziewczyn jest wyrównana i właśnie wynik w okolicach 2:45:00 może dać podium. Na pewno jeszcze wystartuję w maratonie, wcześniej wyleczę kontuzje. Myślałam też o Mistrzostwach Polski w długodystansowym biegu górskim. To będą eliminacje do Mistrzostw Świata. Teraz wszystko stoi jednak pod znakiem zapytania.

Co z czerwcowymi Mistrzostwami Polski w chodzie na 20 km?

Prawdopodobnie w chodzie już nie wystartuje. Po takiej kontuzji mięśnia dwugłowego musiałabym poświecić rok na samą rehabilitacje, nie mówiąc o dojściu do formy. W grudniu wykonałam dwa tygodnie systematycznego treningu w chodzie i kontuzja z czerwca automatycznie wróciła. Trochę żal, bo widziałam że minimum na Mistrzostwa Europy na 50 km nie było wygórowane (4:50:00 -red).

W zeszłym roku zajęła pani drugie miejsce podczas TAURON Ultramaratonu 64km w Krynicy. A był to Pani debiut w biegu ultra. Czy w tym roku znów wystartuje pani w górach, w Krynicy?

Na pewno tam będę. Chociaż wszystko co ostatnio planuje to się nie sprawdza. Dlatego wolę już nie zapeszać (śmiech). Myślałem nawet o krynickiej „setce”, ale to chyba jeszcze za wcześnie. Póki co 64 km to odpowiedni dystans. Zresztą mam wiele rzeczy do poprawy, takich jak przepaki, gdzie traciłam dużo czasu. Żle rozplanowałam też picie i musiałam chodzić gdzieś po strumykach nabierać wody. To było jednak fajne doświadczenie, które będę teraz wykorzystywać.

 

"Kiedy Twoje nogi nie mogą już biec, biegnij sercem..." I tak właśnie było! Po pokonaniu 43km na trasie... największy kryzys, skrajne zmęczenie, ciało się buntuje, w głowie sprzeczne myśli emocje.. chwilę później kolejne problemy brakuje wody w plecaku, tracę 2 miejsce wśród kobiet, przed zrezygnowaniem ratuje mnie woda ze strumyka... Ostatnie kilometry trwały wieczność.. Kilometr do mety w oddali pojawia się druga zawodniczka, którą mijam 500m do mety... Skąd wzięłam siły na ten finisz i cały bieg ?? do tej pory nie wiem Ale wiem jedno, że nie ma rzeczy niemożliwych! A granicie naszych możliwości są o wiele dalej niż nam się wydaje! Fot. R. Zabel #bieganie #ultramaraton #64k #biegampogorach #festiwalbiegowy #walka #polskiegóry #beskidsadecki #pasja #biegaczka #runningwoman #runnersworld #moutains #moutainrunning #trailrunning #determination #running #race #ultramarathon #fighter #polishathlete #polishgirl #stronggirl #nevergiveup #iloveit #nature #photooftheday #instarun @1secondteam @activelifeenergy @galenrehabilitacja @salcospirttherapy @royal_bay @newbalancebieganie

Post udostępniony przez Kasia Golba (@kasia_g968)

Zatem szybkiego powrotu do zdrowia! Do zobaczenia na trasach.

Katarzyna Golba jest wicemistrzynią Polski w chodzie na 20 km oraz halową mistrzynią kraju na 3000 m z 2017 roku. Jej rekord życiowy w półmaratonie wynosi 1:21:26 z 2015 roku. Na 10 km jej najlepszy wynik to 36:38.

Rozmawiał RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce