Kraków: Błotne ślizgi w Lasku Wolskim [ZDJĘCIA]



- Nie ma złej pogody do biegania, są tylko zbyt niskie bieżniki w butach biegowych - żartował jeden z uczestników czwartej odsłony Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich na mecie dłuższej trasy. Takich jak on, którzy wywracali się na trasie spływającej błotem, było pośród 316 startujących mnóstwo.  

Jeszcze przed kilkoma dniami trasy biegowe w Lasku Wolskim były pokryte zmrożonym śniegiem. Takiej też pogody spodziewano się dzisiaj, ale przyszła odwilż. - Takie warunki, błotniste, miejscami zlodowociałe, z lejącym się z nieba deszczem są chyba najtrudniejsze. Naprawdę lepiej biega się przy mocnym mrozie. W takich warunkach trzeba się mocno gimnastykować, by but nie tracił przyczepności - opowiadał Sebastian, który już trzeci sezon biega w Grand Prix. 

Na czwartą edycję Grand Prix, a pierwszą w 2015 roku, zdecydowało się 316 osób. To o ponad 50 osób mniej niż w grudniu, ale aura rzeczywiście odstraszała - oprócz błota z nieba od samego rana lał się deszcz. Z tego też powodu widok biegaczy ubranych na krótko nie dziwił. Termometr wskazywał 6 stopni na plusie. 

Sprinterski finisz obserwowano na najdłuższej trasie, która po Lasku Wolskim zataczała dwie pętle. Sylwester Lepiarz, dotychczasowy zwycięzca dwóch edycji Grand Prix, uległ swemu najgroźniejszemu rywalowi w cyklu Michałowi Radwanowi o - uwaga - 0,9 sekundy! 

Panowie większość trasy pokonali razem, często zmieniając się na prowadzeniu. O zwycięstwie zadecydowało w zasadzie szybsze wejście w finiszową prostą Michała. Wśród kobiet pewnie zwyciężyła Mistrzyni Polski w ultramaratonie z 2014 roku Magdalena Łączak z zespołu Salomona. Mimo, iż rekordu trasy Magda nie zdołała ustanowić, to wśród kobiet zwyciężyła pewnie, dokładając drugiej Martynie Kantor prawie półtorej minuty. 

Na krótszych trasach zwyciężyli Paulina Faron i Krzysztof Bodurka.   

AB

Polecamy również:


Podziel się: