Lider Przedwojewski martwi się wysokością. Ambicja Bodurki i dwie debiutantki. DoloMyths Run Skyrace na półmetek Golden Trail Series


Opublikowane w sob., 20/07/2019 - 17:07

Cykl Golden Trail World Series niepostrzeżenie dotarł do półmetka. W niedzielę we włoskim Canazei odbędą się trzecie zawody cyklu – DoloMyths Run Skyrace z udziałem kwartetu reprezentantów Polski: lidera klasyfikacji generalnej Bartłomieja Przedwojewskiego, Krzysztofa Bodurki oraz debiutujących w „lidze mistrzów w biegach górskich” Mirosławy Witowskiej i Pauliny Tracz (d. Wywłoki).

Organizowany po raz 22 skyrunningowy bieg we włoskich Dolomitach jest o połowę krótszy niż dwa wcześniejsze biegi cyklu (Zegama-Aizkori i Marathon du Mont-Blanc). Trasa liczy sobie tylko 22 km długości i 1700 metrów przewyższenia.

– Dwukrotnie mniejszy dystans i dwa razy krótszy czas wysiłku, bo należący do Kiliana Jorneta rekord tej trasy z 2013 roku wynosi 2 godziny i 11 sekund – mówi Bartłomiej Przedwojewski, który w niedzielę będzie walczył o trzecie podium w tegorocznym GTWS (był drugi w Kraju Basków i trzeci w Chamonix).

"Kilian był za mocny, ale wszyscy mówią, że za rok tu wygram!" Bartłomiej Przedwojewski, wicemistrz Zegama-Aizkorri 2019 [WYWIAD]

"Ten bieg kosztował mnie więcej niż Zegama. Bartłomiej Przedwojewski trzeci w Maratonie Mont-Blanc! Polski lider Golden Trail World Series! [WYNIKI, ZDJĘCIA, WYWIAD]

Start w niedzielę o 8:30 z Piazza Marconi w Canazei na wysokości 1450 m n.p.m., stamtąd 10 kilometrów non stop pod górę, aż na szczyt Piz Boè liczący sobie 3152 m, po czym zawodników czeka 12-kilometrowy ostry zbieg z powrotem do miasta.

– Jest to taki dłuższy wertikal, po którym następuje jeszcze dłuższy, bardzo trudny technicznie zbieg. Dopiero ostatnie 2 kilometry są biegowe. Typowy bieg skyrunningowy przez duże S – charakteryzuje trasę zawodów lider Golden Trail World Series.

Wrocławski strażak wciąż jest w bardzo dobrej formie i tego nie ukrywa. – Jestem dobrze przygotowany, świetnie się czuję i jeśli tylko uda mi się przytrzymać chłopaków pod górę, to w drugiej części trasy mogę dużo zyskać, bo dużo lepiej od nich zbiegam – mówi pewnie Przedwojewski.

Kluczowa będzie zatem pierwsza część biegu, wspinaczka na ponad 3000 m n.p.m. – Martwi mnie trochę wysokość, na której będziemy biegli. Na co dzień mieszkam we Wrocławiu na wysokości 100 m – śmieje się. – Wprawdzie jesteśmy z Marcinem Rzeszótką w Alpach już od 3 tygodni, ale za każdym razem gdy wychodzę na 2600 m, mój organizm odczuwa wysokość.

– Trochę się obawiam jak to będzie przy dużej intensywności wysiłku, bo pierwszy raz będę biegał tak wysoko, nawet powyżej 3000 m. Do tej pory startowałem tylko na 2500 m, w ubiegłorocznym Sierre-Zinal. Czuję respekt, ale może to zbędne troski i wszystko pójdzie pozytywnie – mówi z nadzieją Polak.

Jak już Bartek wspomniał, od Maratonu Mont-Blanc,w którym 3 tygodnie temu zajął trzecią lokatę, przebywa i trenuje w Alpach z przyjacielem z Teamu Buff Poland. – Żyliśmy z Marcinem Rzeszótką na łonie natury. Trochę mieszkaliśmy w namiocie, dużo się przemieszczali, spali na różnych wysokościach i biegali codziennie w innym miejscu. Dopiero 10 dni przed zawodami przeniosłem się do hotelu w Canazei i skupiłem na najbliższym starcie.

– Zrobiliśmy bardzo mocny trening, kawał jakościowo dobrej roboty, co potwierdza „życiówka” Marcina w piątkowym wertikalu. W ostatnią niedzielę byłem straszliwie zmordowany, myślałem, że do siebie nie dojdę. Ale na szczęście odpocząłem i noga zrobiła się już luźna, co mnie bardzo cieszy i uspokaja – mówi z zadowoleniem Bartłomiej Przedwojewski.

Biega tylko pod górę, za to coraz szybciej. Wertikalowa życiówka Marcina Rzeszótki w Dolomitach

Biegacz Salomon Suunto Teamu jest już w każdych zawodach wymieniany w ścisłym gronie faworytów do zwycięstwa. Krzysztof Bodurka dopiero zaczął zbierać doświadczenia w rywalizacji ze światową czołówką. DoloMyths Run Skyrace to drugi jego start w cyklu GTWS. Zadebiutował w Maratonie Mont-Blanc i... nie był z siebie zadowolony. Nie chodziło nawet o 26 miejsce.

– Myślę, że stać mnie było na trochę więcej, chociaż prawdopodobnie dostałem na trasie udaru słonecznego, tak mnie po biegu telepało z zimna pomimo upału. Ale czułem spory niedosyt. W Dolomitach nic nie będę kalkulował, chcę na mecie wiedzieć, że dałem z siebie wszystko. Tak się zajechać, by w poniedziałek nie móc chodzić – mówi ze śmiechem, ale widać, że poważnie zależy mu na dobrym starcie w Canazei. – Nie raz doprowadzałem się do takiego stanu, a w Chamonix tego nie czułem – przyznał ambitny biegacz Alpin Sport Hoka One One Teamu.

Dystans o połowę krótszy niż w Chamonix sprzyja Krzysztofowi Bodurce. – Mało jestem jeszcze przygotowany do dystansów maratońskich (w końcu kwietnia w Szczawnicy dopiero zadebiutował w bieganiu na +40 km - red.). Krótsze bieganie zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Boję się tutaj jedynie wysokości, nie wiem jak mój organizm zachowa się powyżej 2500 m, a przecież przekroczymy nawet 3100 m n.p.m. Wyszliśmy dzisiaj na 2 i pół tysiąca i odczuwałem lekki dyskomfort. Zobaczymy jak będzie, ale w każdej sytuacji chcę dać z siebie wszystko – zapowiada Krzysztof Bodurka.

Jak w każdych zawodach „górskiej ligi mistrzów”, nasi zawodnicy zmierzą się z bardzo mocną stawką rywali. Bartłomiej Przedwojewski robi nam długą wyliczankę: – Wystartuje wielu zawodników specjalizujących się w biegach wertikalowych. Będą Włoch Davide Magnini, Szwajcar Rémi Bonnet (dwaj najlepsi w piątkowym wertikalu DoloMyths Run VK – red.), będą broniący tytułu Stian Angermund-Vik z Norwegii (obecny wicelider cyklu GTWS – red.) i jego młody rodak Stian Aarvik, Nadir Maguet z Italii i Brytyjczyk Jacob Adkin, który ostatnio wygrał Mistrzostwa Europy w Zermatt.

ME w biegach górskich pod Matterhornem. "Bardzo mocna stawka, zabrakło treningu na wysokości" [WYNIKI POLAKÓW]

– Naprawdę będzie z kim walczyć! – mówi biegacz Salomon Suunto Teamu i wyjaśnia, dlaczego w Dolomity nie pofatygował się rekordzista dolomickiej imprezy słynny Kilian Jornet. – Katalończyk przygotowuje się do startu w Sierre-Zinal, następnym biegu cyklu GTWS (11 sierpnia – red.), bo chce tam pobić bardzo stary rekord trasy (w 2003 r. ustanowił go Nowozelandczyk Jonathan Wyatt – red.).

Żadnych konkretnych celów wynikowych nie stawia sobie debiutantka w cyklu Golden Trail World Series. Skyrunningowy charakter i profil trasy bardzo odpowiada Mirosławie Witowskiej. – Lubię tego typu biegi, chociaż... w takim jeszcze nie startowałam. 1700 m w pionie na połówce trasy to naprawdę sporo! – przyznała nam 28-letnia zawodniczka Salco Garmin Teamu.

– Nie analizowałam listy startowej, nie wiem za bardzo, z kim będę się ścigała, ale to jest Golden Trail Series, więc poziom z definicji jest bardzo wysoki – uważa „Miśka”. – O punkty cyklu nie walczę, bo z biegów GTWS wezmę udział jeszcze tylko w szkockim Ring of Steall we wrześniu, a do klasyfikacji wymagane są przynajmniej 3 starty – wyjaśnia i tak opowiada o swoich celach na niedzielny bieg:

– Nastawiam się na dobrą zabawę i zdobycie doświadczenia. Miałam tu startować już rok temu, ale wyjazd nie doszedł do skutku. Postanowiłam więc odbić sobie teraz, zwłaszcza, że w Dolomity wybrała się bardzo fajna ekipa. Nigdy wcześniej nie byłam w Dolomitach. Te góry są przepiękne, bardzo się cieszę, że tu jestem i mogę podziwiać otaczającą mnie przyrodę – mówi Mirosława Witowska.

Pierwszy raz w mistrzowskim cyklu pobiegnie także Paulina Tracz. Wyjazd w Dolomity to jej biegowa podróż poślubna. Czołowa polska biegaczka, znana do tej pory pod nazwiskiem Wywłoka, 2 tygodnie temu wyszła za mąż za (też biegacza) Łukasza i pierwszy start pod nowym nazwiskiem zaplanowała właśnie we włoskich górach.

Dolomity są dla Pauliny bardzo ostatnio szczęśliwe. Tydzień przed zawarciem małżeństwa, kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Canazei, biegaczka Salco Garmin Teamu weszła do historii jednej z najważniejszych imprez biegowych w Europie - Lavaredo Ultra-Trail. W pięknym stylu wygrała rozgrywany po raz pierwszy w ramach festiwalu LUT bieg na dystansie 87 km Ultra Dolomites.

Paulina Wywłoka wygrywa Ultra Dolomites! [WYNIKI POLAKÓW]


DoloMyths Run Skyrace:

Start: niedziela 21.07 o godz. 8:30, Canazei.

Dystans: 22 km, przewyższenie 1700 m+.

Podium w 2018 r.:

mężczyźni:

1. Stian Angermund-Vik (NOR) 2:01:18, 2. Stian Aarvik (NOR) 2:02:53, 3. Nadir Maguet (ITA) 2:03:31

kobiety:

1. Laura Orgué (ESP) 2:28:54, 2. Hillary Gerardi (USA) 2:32:09, 3. Sanna El Kott Helander (SWE) 2:33:46

Rekordy trasy:

Kilian Jornet (ESP) 2:00:11 (2013)

Megan Kimmel (USA) 2:25:57 (2015).

Piotr Falkowski

zdj. facebook Dolomyths Run, Salco Garmin Team (Idea Photography)


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce