Łódzki parkrun policzył się z cukrzycą [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 11/01/2015 - 14:18

Wyjątkowa edycja weekendowego cyklu miała miejsce w sobotę 10 stycznia w łódzkim Parku Poniatowskiego. Nie dość, że zbierano datki na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, to bieg odbył się pod hasłem „Policz Się z Cukrzycą”.

Idea ta została przez... łódzką Straż Miejską w zeszłym roku sprowadzona z Warszawy, gdzie już od kilku lat przy okazji biegania zbiera się pieniądze na walkę z tą chorobą, m.in. na zakup pomp insulinowych dla cierpiących na cukrzycę kobiet w ciąży. W Stolicy bieg „Policz Się z Cukrzycą” odbywa się właśnie po raz dziewiąty.

Nie jest to jedyny związek łódzkich strażników z bieganiem. Niektórzy z nich bowiem uprawiają czynnie ten sport i można ich regularnie spotkać na trasach miejscowych zawodów.

Błoto na parkowych alejach, porywisty wiatr i groźba deszczu nie odstraszyły 318 zawodników od stawienia się na starcie. Jest to rekord frekwencji łódzkiego parkrunu. Chociaż impreza ta w Łodzi odbywa się w każdą sobotę już od 133 tygodni, wielu biegaczy odwiedziło ją po raz pierwszy. Złośliwi twierdzili, że oprócz szczytnego celu przyczyniła się do tego obietnica otrzymania medali i pamiątkowych koszulek.

Na mecie okazało się, że medali starczyło dla... około dwudziestu najszybszych uczestników. Koszulki natomiast były przez wolontariuszy ze Straży Miejskiej rozdawane losowo, przy czym szczególnymi względami cieszyła się płeć piękniejsza. Wśród niej wygrała Ewa Ochmańska (21:11), natomiast najszybszym mężczyzną i ogólnym zwycięzcą został Paweł Józefiak (18:54). Pełne wyniki można znaleźć TUTAJ.

Na pozostałych zawodników czekały podkowy koni Straży Miejskiej, razem z tradycyjnymi serduszkami rozdawane wrzucającym datki do puszki WOŚP. Obstawa konnych strażników stanowiła zresztą dodatkową atrakcję imprezy, podobnie jak na niedawnym Biegu Sylwestrowym w Arturówku. Można było również otrzymać bilety na mecz siatkarek Budowlanych Łódź.

Parkrun gości w Łodzi dwa i pół roku i była to jego 133-cia edycja. Pomysł przywiózł Maciek Woźnicki, który swego czasu na londyńskim Wimbledon Common wystartował w biegu z tego cyklu - małym, kameralnym, na 360 osób - jak sam powiedział. Jeden z uczestników udzielił mu więcej informacji o cyklu, a następnie Maciek skontaktował się z Kubą Fedorowiczem z Gdyni, pierwszym organizatorem parkrunu w Polsce, i za jego radą po załatwieniu niezbędnych formalności rozkręcił cotygodniowe sobotnie biegi w Łodzi.

Jednym z kilku posiadaczy czarnej koszulki za sto ukończonych parkrunów jest Robert Eljasz. Niedawny setny bieg był dla niego jak każdy inny - jak powiedział, po prostu wstaje się rano i się lata. Sobotnie szybkie pięć kilometrów poprawia mu formę, a najlepsze wyniki przyjdą jesienią.

Do setki niedługo dobije również Ania Wypłosz, która oprócz biegania równie często udziela się jako wolontariuszka. Począwszy od drugiej edycji odwiedziła prawie każdy bieg. Zwykle zjawia się z biegającą suczką Muchą, która tym razem została w domu przez niesprzyjającą pogodę. Starty i pomoc w ich organizacji sprawiają jej równie dużo radości, gdyż jak sama mówi, taka jest idea parkrunu.

Kamil Weinberg

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce