Mołdawskie triumfy i rekord w Szamotułach. "Ten bieg ma klimat" [ZDJĘCIA]


Mołdawianie Olesia Smowjenko i Mykola Gorbuszko zwyciężyli 7. Szamotuły SAMSUNG Półmaraton. Smowjenko poprawiła przy tym kobiecy rekord imprezy!     

Siódma edycja największej imprezy w powiecie szamotulskim, a przede wszystkim jednej z najciekawszych w całym biegowym kalendarzu ściągnęła na start prawie półtora tysiąca uczestników. Wabikiem w półmaratonie - daniu głównym imprezy - była przede wszystkim trasa - płaska jak stół, idealnie wymierzona pozwalała realnie myśleć o biciu rekordów życiowych. 

Szybkiemu bieganiu sprzyjała też pogoda - 13 stopni i słońce nieśmiało przebijające się przez chmury. - Biegacze mieli znakomitą pogodę. Nie było ani za ciepło ani za zimno. Co chwilę zza chmur pokazywało się słońce, a pod  koniec rywalizacji stawkę orzeźwił deszcz - relacjonuje Marek Pfajfer, Ambasador Festiwalu Biegów, który tym razem kibicował biegaczom. Niestety po szalejącym w tygodniu orkanie Ksawery, w Szamotułach pozostał mocny wiatr. 

Co ciekawe, organizatorzy imprezy uzgodnili termin tegorocznej edycji z gospodarzami 18. PKO Maratonu Poznań. Dla wielu uczestników szamotulski stał się więc doskonałą okazją do sprawdzenia się przed startem w tamtej imprezie, największej w całej Wielkopolsce. Na starcie pojawiło się mnóstwo znanych twarzy - Marcin Fehlau, Mikołaj Raczyński, Piotr Mielewczyk, Adam Draczyński, Krzysztof Wasiewicz, Lila Fiskowicz czy Anna Łapińska. W realizacji planów na start pomagała mocna grupa 13 pacemakerów.

Najlepiej z trasą i warunkami poradzili sobie Mołdawianie z LKB Rudnik. Bieg mężczyzn wygrał Mykola Gorbuszko, trzeci zawodnik tegorocznego Konspol Półmaratonu w Krynicy. Do Szamotuł przyjechał prosto z Rzeszowa, gdzie w sobotę był szósty w biegu na 5 km, towarzyszącego Maratonowi Rzeszowskiemu. Przewaga Gorbuszki nad stawką nie podlegała dyskusji - już na półmetku wynosiła ponad pół minuty nad Kamilem Makosiem z Bolesławca. Na mecie wyniosła ponad 45 sekund. 

Kamil Makoś - były piłkarz, a ostatnio zwycięzca Bielańskiego Biegu Rodzinnego - stoczył pasjonującą walkę o drugie miejsce z Piotrem Mielewczykiem z Lęborka, zwycięzcą tegorocznego Półmaratonu Marzanny czy Praskiego Biegu Nocnego. Efekt - połamana życiówka pana Kamila, i to o ponad pół minuty (1:09:16)! 

O życiówce marzył też Piotr Mielewczyk i cel zrealizował (1:09:21). - To jest moja oficjalna życiówka, chociaż dotychczasowa, czyli ta z Piły była zrobiona na dłuższej trasie - mówił po biegu Pan Mikołaj. - Dzisiaj były bardzo ciężkie warunki do biegania, po nawrotce ok. 11,5 km zaczął wiać bardzo mocny wiatr. Na 10. kilometrze miałem ok. 32:30, ale druga część, pod wiatr była wolniejsza. Ogólnie uważam że to był dobry występ, szkoda tylko tego wiatru, bo trasa sprzyja szybkiemu bieganiu - żałował Mikołaj Raczyński. 

Czwarte miejsce, ze stratą ponad pół minuty do podium wywalczył najlepszy z Polaków w 44. BMW Berlin Maratonie - Jakub Szymankiewicz (czas w Szamotułach 1:09:58). - Mam tutaj, w miejscu skąd pochodzę - Wronki leżą w powiecie szamotulskim - wielu znajomych, którzy często wiercą mi dziurę w brzuchu, bym wystartował w regionie - pisze w swoim podsumowaniu startu (więcej TUTAJ).

To, co nie udało się Panom, zrobiła Olesia Smowjenko. Czwarta zawodniczka Konspol Półmaratonu z Krynicy. Biegnąć ramię w ramię z rodaczką Lilą Fiskowicz (olimpijka z Rio de Janeiro) pobiła rekord szamotulskiej trasy, należący od 2012 r. do Białorusinki Aleksandy Duliby (1:17:27). Smowjenko nabiegała 1:17:15! Szybciej od rekordu trasy pobiegła też Fiskowicz (1:17:16), ale musiała się zadowolić tylko drugim miejscem. 

Na najniższym stopniu podium, podobnie jak w ubiegłym roku zameldowała się Polka - Anna Łapińska. Do Mołdawianek zabrakło blisko trzech minut. - To był mój drugi start w Szamotulach, w ubiegłym roku wracałam po kontuzji, w tym roku po potężnym przetrenowaniu. Zdecdowalam sie na start ze względu na płaską trasę i dobrą porę na bieganie. Niestety w tym roku wiatr dokuczał dużo bardzej niż w zeszlym roku i zaprzepaścił moje szanse na lepszy rezultat. Biegłam bowiem sama prawie całą trasę, więc walkę z wiatrem odczułam podwójnie, kosztowało mnie to wiele cennych sekund - relacjonuje pani Anna, która zakończyła zmagania z czasem 1:20:04. 

Wyniki:

Mężczyźni:

1. Gorbuszko Mykola, MDA - 1:08:29
2. Makoś Kamil, POL - 1:09:16
3. Mielewczyk Piotr, POL - 1:09:21
4. Szymankiewicz jakub, POL - 1:09:58
5. Wasiewicz Krzysztof, POL - 1:10:28
6. Raczyński Mikołaj, POL - 1:11:10
7. Zagórny Marcin, POL - 1:11:40
8. Rynkowski Bartosz, POL - 1:13:58
9. Fehlau Marcin, POL - 1:14:01
10. Draczyński Adam, POL - 1:14:01

Kobiety:

1. Smowjenko Olesia, MDA - 1:17:15
2. Fiskovicz Lilia, MDA - 1:17:16
3. Łapińska Anna, POL - 1:20:04
4. Brzozowska Monika, POL - 1:24:42 
5. Przybysz Dorota, POL - 1:26:39
6. Walewska Klaudia, POL - 1:28:19
7. Chabros Karolina, POL - 1:29:18
8. Niekraś Lidia, POL - 1:29:19
9. Kołaczkowska-Szcześniak Katarzyna, POL - 1:29:24
10. Hedzielska Weronika, POL - 1:29:30 

7. Szamotuły SAMSUNG Półmaraton ukończyło w sumie 1149 osób. To mniej niż w rekordowym 2015 roku - 1352 finiszerów - ale niemal dokładnie tyle, ile gospodarze spodziewali się po tegorocznej edycji (10 proc więcej niż rok wcześniej, gdy do mety dotarło 1059 osób). W ramach imprez towarzyszących Półmaratonowi odbyły się Bieg Rodzinny na dystansie 800 metrów oraz Marsz Nordic Walking na dystansie 2,6 km. Wystartowało blisko 200 osób.  Pełne wyniki: TUTAJ.

We wszystkich konkurencjach nie zabrakło wartościowych nagród dla wszystkich uczestników, ufundowanych przez sponsora tytularnego, firmę SAMSUNG (firma ma fabrykę w oddalonych o 18 km Wronkach). Tylko w półmaratonie do wygrania było duże AGD - dla biegaczy z miejsc 17, 77, 317, 477, 777 i 877 - czy wysokiej klasy telefony i tablety. Nowością w tym roku była nagroda finansowa za pobicie rekordu trasy kobiet (1:17:27) i mężczyzn (1:04:43), w wysokości 1000 zł brutto. Suma wszystkich nagród to ponad 60 000 zł!

Na szczególną uwagę zasługuje też pakiet startowy, z koszulką, stylową torbą, piwem od Browaru Fortuna, bonem na posiłek po biegu czy wejściówką na basen. Podobał się pamiątkowy medal imprezy, z Wieżą Ciśnień na awersie. - Przez medale i pakiety startowe opowiadamy im trochę historię naszego regionu i tego, czym się szczycimy - wyjaśnia Bartosz Węglewski, Wicedyrektor szamotulskiego półmaratonu. 

Troska o zadowolenie zawodnika to konik szamotulskich organizatorów, przejawiająca się także w logistyce imprezy. Znakomicie sprawdziła nowa baza zawodów - nowoczesna hala sportowa Wacław w Centrum Sportu Szamotuły. Wokół hali zbudowano infrastruktura związana z cateringiem, strefą dla dzieci i stoiskami. Fantastycznie spisali się wolontariusze (m.in. z miejscowych szkół) oraz mieszkańcy miasta, entuzjastycznie dopingujący zawodników. Emocję podkręcał niezmordowany spiker Roman Toboła. - Atmosfera biegu super, świetna organizacja. Bardzo doby bieg - ocenił Mikołaj Raczyński. 

- Organizacja jak zawsze, naprawdę na najwyższym poziomie. Czasami na wielkich medialnych imprezach brakuje tak profesjonalnego i naprawdę perfekcyjnego przygotowania biegu. A atmosfera jaka panuje na biegu, jest niezwykła, wszyscy są bardzo pomocni i mili. Ten bieg ma klimat - dlatego zdecydowałam się wystartować tu drugi raz i na pewno nie ostatni! - zapowiedziała Anna Łapińska.

Co za rok?     

-  Znów chcemy zaskoczyć biegaczy i pewnie organizatorów innych biegów. Wierzę, że nam się to uda. Impreza będzie się rozwijać w każdym aspekcie, bo tylko wówczas ma rację bytu - zapowiedział już dyrektor szamotulskiego półmaratonu. 

red. 

fot. Marek Pfajfer


Polecamy również:


Podziel się: