Outdoor Track Run na... regenerację po "Orlenie" [ZDJĘCIA]


Opublikowane w czw., 26/04/2018 - 12:07

W środowy wieczór 25 kwietnia na łódzkim stadionie przy ul. Potokowej (na Stokach) rozpoczął się cykl zawodów Outdoor Track Run. Jest to odpowiednik zimowych zawodów Indoor Track Run rozgrywanych w hali RKS-u, które również relacjonowaliśmy. Tutaj również ścigano się na dystansach nieolimpijskich: 2000, 1000 i 600 metrów.

Stadion na Stokach to z tego co wiemy jedno z dwóch miejsc w Łodzi z 400-metrową tartanową bieżnią, a jedyne dostępne bezpłatnie (choć od jakiegoś czasu tylko w godzinach 6-9 i 17-19). Pisaliśmy o nim niedawno przy okazji imprezy „Mila dla Miłych Osób”, zorganizowanej przez łódzki MOSiR.

Mila dla miłych – zmierzyliśmy sobie czas [ZDJĘCIA]

Nadaje się on doskonale do treningów na bieżni, a także do rozgrywania zawodów dla chcących się pościgać na krótszych dystansach. Organizator zarówno letniej, jak i zimowej imprezy, Radosław Sekieta (Time4s.pl) to mistrz (400 m) i wicemistrz Polski weteranów (800 m) w swojej kategorii wiekowej.

Po ciepłym i słonecznym dniu, późnym popołudniem nad Łódź nadciągnęły ciężkie chmury. Bieg na 2000 metrów rozegrano w pierwszych kroplach deszczu, choć znad horyzontu świeciło zachodzące słońce. Wzięło w nim udział tylko dwóch zawodników: Marcin Pietrzak (7:09) i Aleksander Lisowski (7:11), którzy ostro ścigali się do końca.

Więcej chętnych było na dwukrotnie krótszy dystans, lecz z rozgrzewki wygoniło ich pod dach trwające kilkanaście minut oberwanie chmury. Krótka przerwa w deszczu umożliwiła w końcu start biegu. Żywioł jednak wkrótce uderzył ponownie i wraz z silnymi podmuchami wiatru dał się we znaki zawodnikom. Najszybsi okazali się: Robert „Badyl” Sobczak (2:50,18), Łukasz Janiszewski (2:59,27) i Maciej Duczyński (3:07,19).

Choć mocno zmęczony wczorajszym treningiem podbiegów na Górze Kamieńsk, również postanowiłem się sprawdzić na właśnie tym dystansie. Niedzielny wynik ze wspomnianej „Mili dla Miłych” (6:50) dawał mi prognozę nieco powyżej czterech minut. Udało się jednak osiągnąć wynik 3:46,49, w tych okolicznościach wcale nie przynoszący wstydu. Nawet w treningu do ultrabiegów czasem warto odmulić nogi.

Również z takim założeniem w zawodach wziął udział Olek Lisowski, chcący się trochę rozruszać po niezbyt udanym dla siebie ORLEN Warsaw Marathonie. Wystartował na wszystkich trzech dystansach. Na 2 000 metrów ścigał się do końca, a pozostałe dwa potraktował już bardziej rekreacyjnie. W kolejnych miesiącach planuje bardziej się skupić na swoim ulubionym triathlonie, lecz pojawi się również na następnych biegach z cyklu Outdoor Track Run.

Dubletu nie udało się ustrzelić Robertowi Sobczakowi (1:39,53), który na 600 metrów musiał uznać wyższość Grzegorza Piliszka (1:31,12). Trzecie miejsce zajął wcześniejszy zwycięzca najdłuższego dystansu Marcin Pietrzak (1:42,91). Robert w tym roku nieco odpuszcza półmaratony i maratony, na których udziela się w roli zająca, a w ulicznym ściganiu skupia się na piątkach i dychach.

Kolejne zawody z cyklu Outdoor Track Run zostaną rozegrane w tym samym miejscu 30 maja, 27 czerwca i 26 września.

Kamil Weinberg


Polecamy również:


Podziel się: