Błotne szaleństwo biegowe w Lublińcu-Kokotku już za nami [ZDJĘCIA]



Za nami X edycja Biegu Katorżnika, sztandarowej imprezy Wojskowego Klubu Biegacza „Meta” z Lublińca.

Bieg Katorżnika to „brudne przedsięwzięcie", które wielokrotnie wpisywało się złotymi zgłoskami na karty historii polskich biegów. W 2013 zgłoszonych do morderczego biegu było 1037 osób, spośród których 932 wystartowało. Tegoroczna edycja pobiła zaś absolutny rekord świata - jak mówi sam organizator - 1500 zapisanych i niemal tyle startujących to bez wątpienia osiągnięcie tego typu imprez.

My dotarliśmy do Lublińca-Kokotka w sobotni poranek. Od kilku godzin trwała już pierwsza konkurencja błotn0-biegowego weekendu – Ucieczka Skazańców. Pogoda nie rozpieszczała. Ale chyba tylko organizatorów oraz obsługę, bo finiszujący zawodnicy wydawali się nie zwracać uwagi zarówno na chłód jak oberwanie chmury, które co chwila zdarzało się nad plażą w okolicy Ośrodka Sportowego Silesiana, gdzie odbywała się cała impreza.

Jako pierwszą na mecie udało nam się spotkać Agnieszkę Rylik, polską kickbokserkę i pięściarkę, mistrzynię świata a obecnie reporterkę Dzień Dobry TVN. To właśnie jako dziennikarka wystąpiła w skazańczym biegu. Obszernie opowiadała widzom dlaczego warto wziąć udział w kolejnej edycji Biegu Katorżnika.

Ucieczka Skazańców to jedna z weekendowych propozycji z bogatego programu imprezy. Startowały w niej drużyny składające się z dwóch zawodników dowolnej płci. Uczestnicy byli najpierw więzieni, a później razem uciekali. Ograniczenie wolności zaczynało się po weryfikacji, czyli w piątek po godzinie 22:00.

Zbiegowie zostali poddani różnym próbom i sprawdzianom na wzór ćwiczeń SERE (skrót od angielskich wyrazów: Survival - przetrwanie, Evasion - unikanie, Resistance - opór w razie uwięzienia oraz Escape – ucieczka). Zarówno Pani Agnieszka jak i najlepsi dziś zawodnicy byli zgodni - zabawa była świetna, choć nasza mistrzyni śmiała się, że jeszcze się zastanowi czy ponownie wystartuję tu w przyszłym roku.

Podczas jubileuszowej edycji Biegu Katorżnika odbywały się także zmagania VIPów i Sponsorów, Dziennikarzy, Mikro, Mini i Małego Katorżnika, Bieg Drużynowy oraz Katorżnik Babci i Dziadka. Rywalizacji z trudnym terenem, ale przede wszystkich z samym sobą, towarzyszyła wyjątkowa atmosfera. Na każdego z uczestników czekała masa kibiców, którzy głośno dopingowali "swoich" zawodników na starcie i na samej trasie.

My postanowiliśmy towarzyszyć kobietom w ich biegu i dopóki pozwalały na to warunki, podążaliśmy za paniami z aparatem, uwieczniając kadry męczącego biegu. Większość z dam, widząc aparat zapomina o brudzie, błocie oraz nierzadko bólu, który towarzyszył podczas Katorżnika. - Jestem tu po raz pierwszy ale na pewno nie ostatni - komentowała jedna z Pań. Inna chwaliła się, że X edycja jest jej siódmą.

Pani Joanna z kolei, z którą udało nam się porozmawiać po biegu, startowała w Kokotku drugi raz. - Poprawiam czas o jedną godziną, było ciężko ale warto było, o to chodziło, miało być ciężko - śmiała się. Z dumą prezentowała katorżniczy medal – podkowę. Na szczęście.

Organizacyjnie impreza nas urzekła. Pomimo wielu trudności, które mogły zakłócić przebieg biegu, absolutnie wszystko poszło zgodnie z planem Zbigniewa Rosińskiego, szefa WKB Meta, i jego współpracowników. A przynajmniej osoby z boku mogły odnosić takie wrażenie. Gdyby jednak nie padało... Cóż nie można mieć wszystkiego.

Możemy obiecać, że w przyszłym roku relacja z Biegu Katorżnika będzie w stu procentach tą uczestniczącą. Chcemy mieć wyjątkową pamiątkę z tego wydarzenia w swojej kolekcji....

Wyniki poszczególnych konkurencji znajdziecie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

KK

Polecamy również:


Podziel się: