Upalny 11. Bieg Marszałka, ale… „Taka okazja zdarza się raz na sto lat” [ZDJĘCIA]


Gdzie lepiej uczcić pamięć marszałka Polski Józefa Piłsudskiego niż w Sulejówku? Zwłaszcza w rocznicę stulecia odzyskania niepodległości. 

W sobotę odbył się już 11. Bieg Marszałka. Po raz kolejny dopisało słońce, którego tradycyjnie było w nadmiarze. Patrząc na podium można było przeżyć małe deja vu. Dobrze się spisali ubiegłoroczni zwycięzcy, którzy obronili wartościowe trofea. Tradycyjnie puchary dla najlepszych zawodników ufundował Prezydent RP. Nie była to jednak edycja jak każda inna.

Zawody organizowane są z okazji osiedlenia marszałka w Sulejówku. Od czerwca 1923 roku dworek „Milusin”, przez prawie trzy lata stał się domem dla Józefa Piłsudskiego i jego rodziny. W setną rocznice odzyskania niepodległości miało to szczególny wymiar. Wielu ze startujących nie wyobrażało sobie, żeby mogło ich tu zabraknąć. Jeszcze przed biegiem spotkaliśmy mężczyznę w czerwonej koszulce z napisem „Polska”, który, jak się później okazało, na start przyjechał wprost z Poznania, z towarzyskiego meczu drużyny Adama Nawałki z Chile. – Tu trzeba być – podkreślił z dumą.

Zanim zaczęło się ściganie, biegacze przeszli w okolice wspomnianego dworku. Tam wysłuchali Mazurka Dąbrowskiego i złożyli kwiaty przy Kopcu Współtwórców Niepodległej. Następnie, w honorowym przemarszu udali się na miejsce startu ostrego.

Do pokonania było tradycyjne 10 km. Trasa składała się z trzech rund. Finiszowano na stadionie przy miejscowej szkole. Organizatorzy przygotowali się na trudne warunki atmosferyczne. Na każdej pętli rozstawione były aż trzy stanowiska z wodą. Można było też korzystać z kurtyny wodnej.

Od początku prowadził Michał Bernardelli, który zostawił w tyle... nawet uczestników biegu towarzyszącego na 3 km. Doświadczony biegacz wygrał mimo kontuzji, z którą boryka się od dłuższego czasu. Na mecie uzyskał wynik 34:24 i obronił tytuł (rok temu czas 32:56).

– Chciałem tu wystartować, nawet gdyby noga miała mi się urwać. Raz na sto lat jest taka okazja. Pogodę organizatorzy chyba tu specjalnie zamawiają, ale rok temu było jeszcze cieplej. Cieszę się z wygranej, ale... czas jest słaby. Kontrolowałem tempo, bo wiem co tu się może stać jak się za szybko zacznie – mówił na mecie Michał Bernardelli.

– Faktycznie w tym roku mało startuje. Był tylko Bieg SGH i Ekiden. Reszta to rozbiegania po 11 km. Zdaje sobie sprawę, że moja noga wciąż nie jest w pełni sprawna. Póki co trzeba się wziąć do roboty. Mam zaliczenia ze studentami, sesja, czeka mnie jeszcze konferencja naukowa... Chce to zrobić przed porodem (Iwona Bernardelli - red.), żeby mieć jak najwięcej czasu dla żony i dziecka – dodał nasz rozmówca.

Wśród pań najlepsza była Edyta Miesiak. Biegaczka również prowadziła od samego początku i także obroniła tytuł. Na mecie zameldowała się z czasem 41:00, o 18 sekund poprawiając swój wynik z poprzedniej edycji.

– Ciesze się z wygranej, ale było dziś dla mnie za gorąco. Nawet nie wiem czy ktoś mnie atakował, bardziej to ja walczyłam z gorącem. Kolegą próbował mi biec na 4:05 min/km, ale z czasem to się zaczęło rozmywać. Na pewno wygrana w takim historycznym biegu to też coś szczególnego – mówiła tuż za metą Edyta Miesiak.

Wśród uczestników startujących w amortyzowanych butach i „oddychających” koszulkach nie zabrakło też reprezentantów wojska czy straży pożarnej, którzy z trasą i palącym słońcem mierzyli się biegnąc w pełnym umundurowaniu. Jednemu ze startujących w tej kategorii trzeba było udzielić pomocy medycznej. Wygrał szer. Michał Makowski z 2. Ośrodka Radioelektornicznego, który uzyskał rezultat 37:01.

– Na studiach trenowałem w AZS AWF Warszawa, biegałem na 400 i 800 m. To na pewno mi pomaga. Po zakończeniu nauki zdecydowałem, że w wojsku będę mógł się dalej rozwijać i łączyć to ze swoją pasją. Mamy dużo imprez wojskowych, w środę biegliśmy na mistrzostwach 16 dywizji w półmaratonie, dlatego dziś biegło mi się średnio. Nie zdążyłem się zregenerować. Wiadomo, że w tym mundurze i butach to było ciężko. Kolega narzucił mocne tempo. Po 3 km to stopy mi się paliły… – opowiadał na mecie zwycięzca kategorii Służby Mundurowe.

W imprezie wzięło udział łącznie 590 osób, w tym 409 w biegu głównym. W zmaganiach memoriałowych im. Haliny Zielińskiej na dystansie 3.1 km wygrali Adrian Szewczyk z wynikiem 12:45, oraz Marlena Kowalczyk z rezultatem 17:06.

Bieg Marszałka na głównym 10-kilometrowym dystansie zaliczany był do Ligi Festiwalu Biegów w klasyfikacji Najlepszy Biegacz 5-10-15.Finał zmagań odbędzie się w dniach 7-9 września w Krynicy-Zdroju.

Mężczyźni:

1. Michał Bernardelli - 34:24
2. Aleksander Krzempek - 34:53
3. Piotr Podstawka - 35:19

Kobiety:

1. Edyta Miesiak - 41:00
2. Karolina Lewandowska - 43:07
3. Anna Stolarczuk - 44:42

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się: