Warszawa: Bieg Wegański zwyciężyli.... mięsożerni [FOTO]


Opublikowane w sob., 27/09/2014 - 16:47

Pierwszy w Polsce „Bieg Wegański” zgromadził dziś na warszawskim Żoliborzu tłum osób o podobnym stylu życia i apetycie na zdrowie. Ale impreza, mimo swojej nazwy, nie była skierowana tylko do jednej grupy odbiorców. Było tu miejsce i na sportową rywalizację, i na poznawanie kuchni wegetariańskiej czy wegańskiego stylu życia. Zwyciężył jak zawsze głodny triumfów Artur Jabłoński.

Premierowy bieg rozegrano na terenie Parku Fosa i Stokach Cytadeli. Część biegaczy znała już to miejsce, choćby z Grand Prix Żoliborza. I nic dziwnego, bo okolice wydają się być idealnymi do biegania. Piękne zielone tereny, położone w centrum miasta, zaledwie kilka metrów od ważnych szlaków komunikacyjnych.

Trasa biegu składała się z trzech pętli po ok 3300 metrów. Żeby było ciekawiej, nie brakowało podbiegów i zbiegów, które mocno dawały się we znaki. Jednak jak zapewniali organizatorzy, bardziej niż wynik liczyło się dziś samo uczestnictwo. Na potwierdzenie tego, największe brawa zbierali zawodnicy biegnący na... 90 minut.

Konkurencję „zjadł” Artur Jabłoński. Mimo, że przed biegiem zapewniano go, iż zwycięstwo nie przyjdzie mu łatwo, to czołowy biegacz uliczny stolicy i wicemistrz Polski w biegu górskim na długim dystansie wziął sprawy w swoje nogi i prowadził od startu do mety. Przez pewien czas próbował dotrzymać mu kroku Sylwester Kuśmierz, jednak z każdym okrążeniem przewaga Jabłońskiego była coraz większa.

Zwycięzca biegu nie jest wegetarianinem. Ani tym bardziej weganinem. Mimo to uważa, że pomysł na taką imprezę jest ciekawy. Nie wahał się długo czy warto tu startować.

– Jestem tu, żeby popularyzować bieganie, bo jestem bardziej antyreklamą wegetarianizmu. Ale lubię naturalne odżywianie, dużo warzyw i owoców. Ostatnio chodzę na grzyby, ale z tego co wiem to zawierają one dużo toksyn. Wiem, że powinniśmy prowadzić jak najbardziej zdrowy tryb życia, tylko że mi się to nie udaje. Niestety łatwo ulegam pokusom – powiedział nam z uśmiechem zwycięzca Biegu Wegańskiego.

Przez pewien czas była szansa, że biegowe łupy przypadną także wegetarianom. Wśród kobiet na prowadzeniu znalazła się w pewnym momencie Jagoda Jurkowska, która ponad dwa lata temu odstawiła mięso ze swojego menu. Ostatecznie na metę jako pierwsza przybiegła Agnieszka Krawczyk.

– Na początku biegłam asekuracyjnie. Jak zawsze. Przed startem oceniam swoje rywalki i zawsze wydają mi się lepsze, boje się, że niedotrzymam tempa. Jednak biegło mi się dziś bardzo dobrze. Trasa była wymagająca, pofałdowana. Myślę, że sporo osób straciło siły na tych podbiegach. Co do samej idei imprezy - nie wiem, czy zdołałabym zupełnie odrzucić nabiał i mięso, kednak podziwiam osoby, którym się to udało. Znam wielu biegaczy, którzy są na diecie wegetariańskiej i świetnie sobie radzą. Czasami zastanawiam się, czy nie spróbować i choń na miesiąć nie zostać wegetarianką... Może sęi skuszę, kto wie... – powiedziała nam zwyciężczyni w biegu kobiet.

Sama Jagoda Jurkowska ukończyła bieg na trzecim miejscu wśród pań, tak na pocieszenie gospodarzy imprezy, dla których nie były kolejne zawody lub okazja do podziwiania innych.

– Niestety mięsożerne koleżanki obstawiły mnie z dwóch stron i strasznie niewygodnie mi się biegło. Postanowiłam więc odpaść z tej trojki, żeby poprawić komfort biegu. Wolę biegać sama niż w obstawie. Na trzecim okrążeniu rywalki uzyskały dużą przewagę. Mogłam je przycisnąć, ale musiałam jeszcze zmagać się z kolkami. Próbowałam wyregulować oddech, ale podbiegi w tym nie pomagają – opisywała swoje zmagania z rywalkami p. Jagoda.

Samą imprezę oceniła bardzo pozytywnie. – Wiadomo, że po typowych biegach jest zazwyczaj grochówka lub grill i oprócz biegania nie mamy tam zwykle czego szukać dla siebie. Najwyżej można zjeść suchą bułkę, ale weganie i tak z niej zrezygnują jeśli zawiera ona nabiał. Zaraz wybieram się na targi (biegowi towarzyszyło małe expo wegańskie – red.) i zobaczę jakie tam będą dostępne produkty – uśmiechała się Jurkowska.

Pełne wyniki znajdziecie w naszym KALENDARZU IMPREZ.

W zawodach wzięło udział ponad 300 osób. Ramię w ramię biegali z sobą mięsożerni i wegetarianie. Trzeba podkreślić, że od początku nie była to impreza namawiająca do zmiany sposobu odżywiania czy stylu życia. Można było za to dowiedzieć się sporo o tym wszyskim, co określa życie wegan. I może zdecydować, czy warto bliżej zainteresować się tematem.

Po biegu na terenie Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego otworzył się Targ Wegański. Zorganizowano też wegańskie Pasta Party. Samo wydarzenie zainicjowano z okazji Światowego Dnia Wegan, przypadającego na 1 października. Warto wspomnieć również, że z każdego sprzedanego pakietu organizatorzy przekazali 10 zł na zakup karmy dla zwierząt ze schroniska w Korabiewicach.

RZ

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce