Wiosenny rekord frekwencji Gliwickiej Prowokacji Biegowej [ZDJĘCIA]


Dokładnie 590 osób stanęło na starcie kwietniowej odsłony Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej. Aż trudno uwierzyć, że cykl rozpoczynał się kilka lat temu od kilkudziesięciu osób. W tym czasie impreza rozrosła się, wzrósł też poziom organizacji.

Mimo coraz większych tłumów w biurze zawodów, organizatorzy radzą sobie doskonale. Wszyscy przychodzą w ramach wolontariatu, poświęcając swój wolny czas. Sami są biegaczami, wiedzą więc, jak przygotować wszystko tak, by zawodnicy nie musieli się niczym martwić. To jeden z powodów, dla których tutaj się po prostu wraca. Bo jest jak w rodzinie.

Rodzin nie brakowało też na trasie. Dzieci biegały, maszerowały z kijami, jeździły na rowerkach i w wózkach, przemierzały trasę na rękach rodziców albo… w brzuchu mamy. Prowokacja doczekała się już kilkorga „swoich” dzieci, które jeszcze przed urodzeniem pokonywały kolejne pętle z rodzicami a teraz robią to nadal. Tutaj stawiają pierwsze kroki – spacerem, później biegiem. Zmieniają wózki na rowerki, kije na coraz szybszy bieg. Od najmłodszych lat obserwują aktywność rodziców i uczą się na ich przykładzie. To niezwykły owoc ponad pięćdziesięciu odsłon biegu.

W imprezie biorą udział dzieci i dorośli, starsi i młodsi, zapaleni sportowcy z dobrymi wynikami i amatorzy, którzy dopiero rozpoczynają przygodę ze sportem. Każdy znajdzie coś dla siebie. Do pokonania jest maksymalnie półmaraton, w pięciu pętlach. Można przebiec lub przejść jedną, można pięć. Niezależnie od wybranego dystansu, limit czasu to 3 godziny. Dzięki temu każdy może spróbować swoich sił. Powtarzalność imprezy pozwala porównać swoje wyniki i zaobserwować postęp.

- Chodzę co miesiąc i staram się poprawić swoje czasy. Na razie co miesiąc robię okrążenia o minutę szybciej. To cieszy, że widać postęp – mówi Gosia Pawłowska-Woźniak z Toszka. - W styczniu założyłam sobie że będę robiła 2 okrążenia i tego się trzymam. Na Prowokację namówił mnie kiedyś mąż Bartek. I tak mi się spodobała, że postanowiliśmy startować co roku. Każdorazowo poznawaliśmy nowe osoby, przez co na zawodach panuje miła atmosfera. Wówczas nie jest ważna rywalizacja a chęć kontaktu z drugą osobą. Za to cenię te zawody – przyznała nasza rozmówczyni, która w Gliwicach regularnie startuje z mężem i trójką dzieci: - Klaudia ma 17 lat, bliźniaki Igor i Daria 11. Zawsze startowali z kijami, w tym roku chcieli już biegać. Igor dzisiaj pokonał jedno okrążenie i poprawił swój czas o 9 minut! – chwaliła dumna mama.

Wiele osób na Prowokację przyjeżdża ze swoimi drużynami, przyjaciółmi, kolegami z pracy albo sąsiadami. Co miesiąc prowokują kolejne osoby: - Dzisiaj pierwszy raz biegła z nami koleżanka córki – mówił Adam Krakowczyk. – Zawsze przyjeżdżamy z żoną, córką i tymi, których sprowokujemy. Ja biegam dwa kółka a dziewczyny jedno. Planujemy wszystkie odcinki w tym roku, ale wiemy już, że córka jeden przegapi przez obóz pływacki – Zapytany o to, dlaczego początek długiego weekendu świętuje w biegu, zamiast ze znajomymi przy grillu, śmieje się: - Nie jesteśmy amatorami grilla. Wolimy pobiegać, popływać… Właśnie za chwilę ruszamy na rolki.

Kolejna Prowokacja w Gliwicach tradycyjnie w ostatnią sobotę miesiąca, czyli 26. maja.

KM


Polecamy również:


Podziel się: