Drużynowy Bieg 7 Dolin 100 km. "Super pomysł!" - mówi Jarek Haczyk, finiszer PTL. I radzi...


Drużynowy Bieg 7 Dolin na 100 km, który w przyszłym roku pierwszy raz zostanie rozegrany na Festiwalu Biegowym w Krynicy-Zdroju, to w naszym kraju całkowita nowość. W Polsce nie biegano jeszcze ultra w 3-osobowych zespołach stąd też na palcach można policzyć biegaczy, którzy w takiej rywalizacji mają doświadczenie.

Wśród tych „rodzynków” są Jarosław Feliński, Jarosław Haczyk i Eligiusz Olszewski, którzy jako Beer Runners ukończyli w tym roku morderczy PTL, bieg drużynowy na dystansie 300 km z przewyższeniem prawie 30 tys. m podczas festiwalu UTMB w Chamonix.

Jarek Haczyk pomysł organizacji Biegu 7 Dolin w drużynie kwituje krótko: –  Super pomysł! I dodaje: – Bieganie drużynowe ma wiele zalet: uczy współpracy, zrozumienia drugiej osoby i jest sposobem na fajne spędzenie czasu na kilkunastogodzinnej trasie. Jest tylko jeden, za to bardzo istotny warunek: trzeba umiejętnie dobrać skład zespołu – zastrzega Jarek.

– Ważne są dwa aspekty, nazwijmy je: społecznym i sportowym –  tłumaczy biegacz z Opola. – Nie wyobrażam sobie, żeby w drużynie biegły osoby, które przynajmniej trochę nie czują do siebie sympatii. Sto kilometrów to kilkanaście godzin na trasie, na której warunki terenowe i pogodowe diametralnie się zmieniają. Tylko kumple, dobrzy kumple w trudnych chwilach potrafią współpracować, dogadywać się i co najważniejsze – respektować to, że w takim biegu każdy członek drużyny ma z reguły kryzys w innym momencie. Naprawdę nie jest łatwe zaakceptowanie i spokojne pogodzenie się z tym, że partner z drużyny przeżywa słabość wtedy, gdy Tobie i drugiemu koledze biegnie się akurat doskonale, chcielibyście „pocisnąć”, bo czujecie moc. Mądry biegacz wie, że wtedy trzeba kumpla wesprzeć, pomóc mu, a nie poganiać lub, co gorsza, mieć pretensje. Wie, że taki kryzys prędzej czy później dopadnie i jego – a wtedy to on będzie oczekiwał, że koledzy na niego poczekają i wesprą. Jeśli cała trójka to potrafi – będą stanowili dobry, udany zespół – mówi Jarosław Haczyk.

– Żeby jednak było trudniej – dodaje z uśmiechem – nie wystarczy, by na taki bieg zebrała się grupka przyjaciół. Oprócz tego, że dobrze nam się gada, fajnie razem trenuje i siedzi przy piwie, musimy dobrać się także pod względem sportowym. Nie bardzo wyobrażam sobie zespół, w którym np. dwóch zawodników biega maraton w 3 godziny, a trzeci potrzebuje na to 5 godzin. Poziom wydolnościowy powinien być przynajmniej w miarę zbliżony. Fajnie też mieć nawzajem świadomość swoich mocnych punktów i znać te słabsze strony. Jeden lepiej zbiega, drugi podchodzi, trzeci lubi cisnąć na płaskim. Jeśli umie się to wszystko wypośrodkować – współpraca na trasie będzie bardziej efektywna.  

– Nie polecam zatem tego, co czasami biegacze robią przed Biegiem Rzeźnika, w którym biega się parami: dobierania się w zespoły przez internet. Nie wróżę takim drużynom nic dobrego – śmieje się Jarosław Haczyk. – Nie jest natomiast konieczne wspólne trenowanie. Super, jeśli się czasami uda razem pobiegać, ale jeśli dobrze się znacie i lubicie, dużo o sobie wiecie, to dacie radę i trenując osobno.

– Każdy bieg zespołowy jest, moim zdaniem, o wiele trudniejszy niż rywalizacja indywidualna na tej samej trasie. Zwłaszcza w Drużynowym Biegu 7 Dolin, gdzie dystans trzeba bezwzględnie ukończyć w komplecie – kontynuuje Jarek. – Nikt nie może odpaść. To spore utrudnienie, ale mnie się podoba, bo jeszcze bardziej uwypukla umiejętność pracy zespołowej. Czołowe miejsca w Krynicy zajmą zatem drużyny złożone nie z najszybszych zawodników, a z tych, co najlepiej ze sobą dogadują się i współpracują.

– Widziałem, że w Drużynowym Biegu 7 Dolin będzie sporo nagród i to wysokich. Ci, którzy pobiegną na wynik i chcą o nie powalczyć, muszą naprawdę z głową skompletować składy zwracając uwagę na każdy detal – podsumowuje Haczyk. – Tym natomiast, co wystartują w Krynicy z założeniem ukończenia biegu i dobrej zabawy na trasie, radzę skupić się przede wszystkim na aspekcie „społecznym”, koleżeńskim. Tak by mieli z biegu w drużynie naprawdę frajdę, by na mecie lubili się jeszcze bardziej niż na starcie. Ponoć po Rzeźniku kilka małżeństw się rozwiodło, a przyjaciół pokłóciło na śmierć i życie. To by było strasznie głupie i nikomu w Krynicy tego nie życzę – uśmiecha się Jarosław Haczyk.

– Jestem przekonany, że pomysł Drużynowego Biegu 7 Dolin chwyci i spodoba się wielu biegaczom – dodaje. – Wielu naszych czołowych biegaczy, np. Magda Łączak czy Piotrek Hercog, startowało kiedyś w imprezach drużynowych w tzw. biegach przygodowych, gdzie prócz biegania trzeba się wykazać także całkiem innymi umiejętnościami – w kajaku, na rowerze itp. Jest kilka teamów, które mają doświadczenie w takiej rywalizacji.

– A ludzi spoza czołówki też bardzo zachęcam: jak chcesz się sprawdzić – biegnij w drużynie. To naprawdę fajne! – kończy Jarosław Haczyk.

Piotr Falkowski

Polecamy również:


Podziel się: