W górach trudno o zarobek. Światowy poziom nagród w Biegu 7 Dolin


Bieganie nie jest, niestety, sportem dochodowym. Zwłaszcza w Polsce, a już zdecydowanie w górskiej jego odmianie. Nagrody na rodzimych maratonach czy ultramaratonach górskich są najczęściej symboliczne, jeśli w ogóle organizator jest w stanie je zapewnić. Za granicą też nieczęsto są do wygrania atrakcyjne pieniądze, a jeśli nawet to mało który polski biegacz jest w stanie powalczyć ze światową czołówką.

40 tysięcy złotych (blisko 9,5 tysiąca euro), które w przypadku pobicia rekordu trasy zarobią zwycięzcy przyszłorocznego Biegu 7 Dolin 100 km na Festiwalu Biegowym w Krynicy, jawi się jako kwota niebotyczna, niespotykana w polskich biegach górskich, a sporadycznie tylko dostępna w dalekim świecie.

Popularna wyszukiwarka internetowa po haśle „the richest runs in the world” kieruje na… gonitwy jeździeckie. Zawężenie kryteriów pokazuje biegi, ale uliczne. W Dubaju (co w sumie nie dziwi), Korei Południowej, Chinach czy na wielkich maratonach amerykańskich (Boston, Nowy Jork, Chicago) można za szybkie bieganie zarobić kilkadziesiąt, a nawet grubo ponad 100 tysięcy dolarów.

Ultramaratończycy, zwłaszcza ci biegający w górach, mogą tylko westchnąć z rozmarzeniem. Na długiej liście najlepiej płacących biegów świata są piątki, dziesiątki, półmaratony i głównie maratony. Powyżej 42,195 km tylko… dwa biegi. Oba w Republice Południowej Afryki. Comrades Marathon, 89 km z Pietermaritzburga do Durbanu (lub odwrotnie, zależy od roku) to 440 tysięcy randów za zwycięstwo (ponad 110 tysięcy złotych). Uważający się za najpiękniejszy w świecie Two Oceans Marathon w Kapsztadzie oferuje z kolei ponad 60 tys. zł za wygranie ultramaratonu długości 56 km. Tyle że… to wciąż biegi uliczne.

Dokopuję się wreszcie do sportowych zmagań w górach. Najwięcej można zarobić na rajdzie przygodowym Wulong Mountain Quest. Zwycięska ekipa otrzymuje 100 tysięcy dolarów. Ale bieganie na imprezie w południowych Chinach to tylko jedna z konkurencji, adventure race jest bowiem rywalizacją multisportową, w prowincji Wulong trzeba się sprawdzić także w kajaku i na rowerze.

Listę najlepiej płacących zawodnikom imprez sportowych opublikował swego czasu Huffington Post. Zdaniem analityków tej platformy newsowej, ultramaratony górskie to imprezy, na których nagrodami są zwykle trofea pamiątkowe, jak specjalne klamry na najstarszym w świecie Western States 100-Mile Endurance Run w Kalifornii czy Leadville Trail 100 w Górach Skalistych. Nagrody bardzo prestiżowe, ale jedzenia za nie się nie kupi. Na UTMB w mekce biegów górskich Chamonix, czy na równie lubianym i cenionym Lavaredo UT też czeków zawodnikom nikt nie wręcza.

Za wyjątkowy w tej kategorii Huffington Post uznaje amerykański cykl ultramaratoński North Face Endurance Challenge, którego zwycięzca zarabia 10 tysięcy USD (ok. 36 tysięcy zł).

Nam udało się znaleźć nieco więcej (choć bardzo niewiele) dobrze płatnych biegów. Też zresztą w Stanach Zjednoczonych.

Organizatorzy 100-milowego RunRabbit Run w stanie Kolorado zbierają pulę nagród wynoszącą 65 tys. dolarów (ponad 230 tysięcy zł), a zwycięzcom płacą po 12,5 tys. USD (ok. 45 tys. zł).

Wygrana w znanym i noszącym dumną nazwę Ultra Race of Champions na 100 km jest warta już zaledwie (w porównaniu do wspomnianych wcześniej) 5 tysięcy dolarów, czyli 18 tysięcy zł. Piękna pamiątkowa klamra jest dla wszystkich, którzy złamią 15 godzin.

Jeśli nawet umknął naszym poszukiwaniom jakiś górski bieg ultra w dalekim świecie, jedno nie ulega wątpliwości. Bieg 7 Dolin na 9. Festiwalu Biegowym w 2018 r. będzie nie tylko bezapelacyjnie najlepiej płatnym ultrabiegiem górskim w Polsce. Będzie pod względem wysokości nagród w ścisłej czołówce światowej. A warto zauważyć, że o premie finansowe w Krynicy może walczyć nie tylko biegowa elita. Struktura nagród jest bowiem taka, że oprócz 15 osób w klasyfikacjach generalnych kobiet i mężczyzn zostanie uhonorowanych po 10 biegaczek i biegaczy w kategoriach wiekowych. Warunek jest jeden – 30 osób startujących w danej kategorii, tak by zachować sportowy charakter rywalizacji, by o nagrodę trzeba było powalczyć. Tylko wtedy będzie ona odpowiednio smakować.

Zapisy do Biegu 7 Dolin trwają, najniższe opłaty startowe obowiązują do końca roku 2017.

Piotr Falkowski

zdj. strony www organizatorów biegów


Polecamy również:


Podziel się: