Psy trzy – luźne spostrzeżenia


Opublikowane w czw., 11/04/2019 - 09:33

Niedawno cała Polska, nie tylko biegowa, usłyszała o przypadku dotkliwego pogryzienia biegacza przez trzy psy w łódzkim Arturówku w Lesie Łagiewnickim.

Łódź: Biegacz dotkliwie pogryziony przez psy

Wiele już na ten temat napisano. W dyskusjach o tym incydencie wyrażono wiele opinii. Niektóre były wyważone, inne skrajne – pochodzące zarówno od zwolenników radykalnego rozwiązania problemu wałęsających się psów, jak i miłośników czworonogów.

Nie byłem naocznym świadkiem tego konkretnego przypadku, więc nie będę się na jego temat konkretnie wypowiadał. Sytuacja ta jednak zainspirowała mnie do spisania zbioru luźnych przemyśleń na temat spotkań z nieprzewidywalnymi, czy też potencjalnie agresywnymi psami. Nie jest to w żadnym razie poradnik – pewnie każdy ma inne doświadczenia z psami i nie każdy będzie umiał się w ten sposób zachować. Wynika to z wielu osobistych uwarunkowań, nad którymi czasem trudno jest zapanować. Fachowcy pewnie wytkną mi błędy – ale o tym później.

To, co napiszę dalej, dla wielu będzie kontrowersyjne. Według mnie zdecydowana większość przypadków pogryzień ludzi przez psy byłaby do uniknięcia, gdyby ludzie umieli się w takiej sytuacji odpowiednio zachować. Nie znaczy to, że wina leży po stronie pokrzywdzonego. Człowiek nie ma obowiązku posiadać umiejętności „dogadywania się” z psami. Winni są zwykle właściciele zwierzaków, którzy ich nie dopilnowali, lub też ci, którzy je skrzywdzili swoim traktowaniem na jakimś etapie życia. Pewne umiejętności mogą być jednak przydatne. Tak samo, jak np. znajomość pływania może uchronić przed utopieniem się.

Co zrobić w przypadku spotkania psa, czy też psów wyglądających na agresywne, lub też według naszej oceny mogące nam zagrozić? Najgorsze, co można zrobić, to uciekać. Psy to wciąż drapieżniki. Dla nich wszystko, co ucieka, to zwierzyna łowna. A przy tym nie są już wilkami, z natury ostrożnymi przed ludźmi, lecz są z nami oswojone. Kiedy uciekamy, mamy jak w banku, że taki burek capnie nas za łydkę. Dla niego może to być „prawdziwe” polowanie lub zabawa, ale skutek może być podobny.

Powtarzam – nie wiem, jak zachował się biegacz poszkodowany w łódzkim incydencie. Wiemy, że miał do czynienia z trzema psami. A to już wataha, w której włącza się instynkt stadny. W takiej sytuacji, jeśli psy wykazują agresję, z mojego doświadczenia swoją reakcję trzeba przesunąć w skali od „pokojowej” w kierunku „asertywno-obronnej”. Nie mówię, że „agresywnej”. Ale o tym za chwilę.

Pies wyglądający w naszym pojęciu na agresywnego rzadko jest nastawiony w stu procentach na siłową konfrontację. Chyba, że jest totalnym psychopatą. Tacy też się zdarzają, ale z mojego doświadczenia znacznie rzadziej, niż wśród ludzi. O tym będzie dalej w fachowym komentarzu, o który poprosiłem znajomą, która na co dzień pracuje z psami.

Z potencjalnie agresywnymi psami metodą prób i błędów wypracowałem sobie, żeby dawać sygnały w następującej kolejności: jestem twoim przyjacielem – nie mam złych zamiarów – chcę spokojnie odejść – ale lepiej dla ciebie, żebyś mnie nie atakował. Na bieżąco w zależności od sytuacji, z większym naciskiem na niektóre sygnały, i uważając żeby nie były one sprzeczne. Zwykle mamy na to sekundy, a czasem ułamki sekund. Robię to intuicyjnie, ale na potrzeby tego artykułu trochę to usystematyzowałem.

Jeszcze raz podkreślę – z POTENCJALNIE agresywnymi psami. Pies jest bardzo rzadko nastawiony z góry na konfrontację. Zwykle najpierw ocenia sytuację. Dokładnie tak, jak my.


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce