Wizz Air Katowice Half Marathon – gorrrrący debiut z przygodami i... epilogiem [ZDJĘCIA]


W Katowicach zadebiutowała pierwsza impreza biegowa pod szyldem linii lotniczej Wizz Air. Na starcie biegów rozgrywanych na trzech dystansach stanęło prawie trzy tysiące osób. Było bardzo radośnie, różowo i… niesamowicie gorąco. Zarówno za sprawą sportowych emocji, jak i prawdziwie tropikalnej aury.

Podczas finiszu półmaratończyków termometry w cieniu pokazywały 34 stopnie Celsjusza, asfalt topił się pod butami a powietrze zdawało się stać w absolutnym bezruchu. W tych tropikalnych warunkach najlepiej poradzili sobie ciemnoskórzy zawodnicy z Benedek Team, choć nawet oni na mecie przyznali, że było ciężko.

Zwycięzcą 1st Wizz Air Katowice Half Marathon został Kenijczyk Abel Kibet Rop, którzy przekroczył metę z czasem 1:11:05. Jego rodak Hoea Tuei stracił 35 sekund (1:11:40). Podium dopełnił najszybszy Polak Tomasz Wróbel z Dzięgielowa (1:18:42). 

Wśród kobiet nie było zaskoczenia: dwie Kenijki prowadziły ramię w ramię, uciekając rywalkom. Ostatecznie jako pierwsza do mety dobiegła Christine Oigo (1:20:32) a drugie miejsce zajęła Yunes Onyancha (1:21:09). Na trzecim miejscu wyścig ukończyła Agnieszka Kobierska (1:30:34).

Niespodziankę sprawiły za to kobiety biegnące 10 km. Tutaj zwyciężczynią została Polka, która zostawiła za sobą Węgierkę i Kenijkę z grupy Benedek Team. Agnieszka Gortel-Maciuk pojawiła się na mecie z czasem 39:11, jako trzecia zawodniczka open a przy tym… nadłożyła trasy.

– Warunki pogodowe były straszne dla nasz wszystkich, ale ja wczoraj nigdzie nie startowałam a podejrzewam, że moje rywalki owszem, jak to mają w zwyczaju – skomentowała po biegu zwyciężczyni. - Mimo, że jestem „lokalsem” i znam Katowice a przed biegiem przestudiowałam mapę biegu, w pewnym momencie okazało się, że biegniemy nieprawidłową trasą. Miałam czarną dziurę w głowię, nie wiedziałam, dokąd biec… Był stres, że to już po biegu i możliwe, że to on wyzwolił adrenalinę, która potem pozwoliła wygrać. Nie nastawiałam się na tak łatwą współpracę z rywalką z Węgier. Kenijki się nie obawiałam, bo widziałam, że miała ostatnio słabsze wyniki. Razem z Węgierką zgubiłyśmy trasę, razem na nią wracałyśmy, doganiając pozycje. Dołożyłyśmy około kilometra. Ale takie rzeczy się zdarzają, wszędzie i każdemu. Nie ma się co rozczulać – łagodziła sytuację zawodniczka, przepraszając jednocześnie za złość na mecie.

Jak udało się nam ustalić, zawiódł czynnik ludzki: - Obsługa trasy się pogubiła, przez co złą trasą pobiegło około dwudziestu osób – wyjaśnił dyrektor biegu Mateusz Banaś. Dodał jednak, że czołówka miała taką przewagę, iż pomyłka nie wpłynęła na końcowy wynik rywalizacji. Podium pań dopełniły Zita Kacser (40:00) oraz Hellen Kimutai (41:37).

Wśród mężczyzn na 10 km najlepsi okazali się Moses Kipruto Kibire (35:58), Mark Rotich (36:24) oraz Piotr Basiński (39:29). Czasy najlepszych zawodników, ale i pozostałych uczestników wskazują, że i tutaj biegacze mogli nadłożyć dystansu.

Zwycięzcą biegu na 5 km został Adam Jamiński (16:13), drugie miejsce zajął Mateusz Wolnik (16:23) a trzecie Aleksander Zięba (16:31). Trzy najszybsze kobiety to: Michalina Mendecka (18:45), Dalia Delewska (19:07) oraz Iwona Jankowska (20:16).

– Było potwornie gorąco i duszno, trochę odpuściłam, nie chciało mi się już gonić – przyznała na mecie Dalia Delewska. Nie była jedyną, której rekordowo wysoka temperatura dała się we znaki. Na szczęście organizatorzy zadbali o odpowiednią ilość wody na trasie i mecie.

W wyścigu nordic walking, który jest swoistą ciekawostką – żadna z imprez Wizz Air’a nie ma takiej konkurencji w ofercie, niedościgniony okazał się Bogdan Cyrus. 5 km pokonał w czasie 29:54. – Trasa była fajna, ale trudna. Było strasznie gorąco – podsumował krótko.

Drugi do mety dotarł Ryszard Kłyś (31:53) a trzeci Marian Adamus (33:26). Trójka najszybszych pań to: Katarzyna Wolniewicz (34:35), Katarzyna Marondel (35:55) oraz Teresa Warchalska (36:01).

Najszybsze sztafety 4x5km to ParkRunKatowice (1:15:27), ITMBW Kraków (1:16:46) i Retro Runners (1:19:40).

Na mecie pojawiło się niewielkie zamieszanie związane z medalami. Dla finiszujących na dystansie 5 km brakło trofeów, wiec wolontariusze wręczali te z 10 km, a kiedy zawodnikom z dychy także zabrakło… otrzymali medali z półmaratonu, których nie starczyło dla wszystkich. Jak udało się ustalić, zawinił dostawca medali: – Nie dowieziono nam na czas czterech kartonów z medalami, stąd zamieszanie. Dostarczono ja pół godziny później i prawie wszyscy otrzymali właściwe medale – zapewnił dyrektor imprezy. Ci, którzy nie doczekali rozwiązania sprawy i do domów wrócili bez medali, otrzymają je listownie.

Wszyscy zawodnicy otrzymali na mecie ciepły posiłek a czas oczekiwania na dekoracje umilały występy artystyczne. Śląskim akcentem była też orkiestra, która zagrała przed startem. Mimo niedociągnięć, które zawsze pojawiają się tam, gdzie ktoś się stara, debiut nowej imprezy można uznać za udany. Tak został on odebrany przez wielu uczestników, z którym rozmawialiśmy, i którzy już zapowiadają udział w kolejnej edycji.

Wizz Air Katowice Hal Marathon się spodobał [POWIEDZIELI NA MECIE]

KM

Polecamy również:


Podziel się: