Maraton w mieście trolejbusów. Ambasador biegał w Lublinie [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 13/05/2019 - 10:00

W zeszły weekend odbył się kultowy w pewnych kręgach siódmy już Maraton Lubelski. To jest piękny maraton a zarazem trudny.

Najstarszy maraton w województwie lubelskim przygotował dla biegaczy na dystansie maratonu oraz dla uczestników biegu towarzyszącego :Bieg Koziołka piękne pakiety startowe z rzucającą się w oczy dużą, ekologiczną, bawełnianą torbą, która może być przydatna w codziennych zakupach.

Biuro zawodów było obsługiwane sprawnie, a wszelkie sytuacje kłopotliwe były załatwiane od ręki przez co nikt z przyszłych zawodników z biura nie wyszedł należycie obsłużonym. Tutaj podtrzymuję moje zdanie o mieszkańcach tej części naszego kraju, że są ogromnie przesympatyczni i serdeczni.

Hala noclegowa na zaskoczyła mnie pozytywnie niskimi mini parawanami, którymi można było się oddzielić i mieć odrobinę intymności podczas snu.

Dzień maratonu zapowiadał się bardzo upalnie. Przed startem na scenie umiejscowionej przed główną trybuną na stadionie lekkoatletycznym, miała miejsce prezentacja pacemakerów, następnie odbyła się wspólna rozgrzewka i….

START

Jak wyżej wspomniałem, głównemu biegowi imprezy na pierwszych jedenastu kilometrach towarzyszyli uczestnicy Biegu Koziołka. Pierwsze jedenaście kilometrów przebiegało w pobliżu wielu perełek architektonicznych miasta, m.in.: Bramy Trynitarskiej, Bramy Krakowskiej, Zamku Lubelskiego. Po jedenastu kilometrach pożegnaliśmy uczestników Biegu Koziołka a maratończycy próbowali złapać, dosłownie złapać oddech przy Zalewie Zemborzyckim.

Pierwsza część tej trasy była zacieniona natomiast powrót odbywał się przy pełnym słońcu i biegacze z grupy jaką prowadziłem na 4 godziny i trzydzieści minut dosłownie zmieniali się jak w kalejdoskopie. Tutaj należy wyraźnie podkreślić że organizator przygotował się na taką pogodę i doskonale zabezpieczył trasę. Nie zabrakło wody, którą wolontariusze polewali zawodników, bananów, izotoników i roztopionej od gorąca czekolady.

Jest to piękny maraton gdyż zawodnik się nie nudzi, trasa jest trudna ale urozmaicona. Trasa maratonu doskonale zabezpieczona. Jedyny poważny minus, z którym się tutaj wcześniej nie spotkałem to rowerzyści, którzy utrudniali bieg uczestnikom maratonu, zwłaszcza na ostatnich dziesięciu kilometrach kiedy już tak noga nie podaje a umysł gdzieś tam lewituje i myśli tylko o mecie.

Na mecie na każdego zawodnika czekał piękny medal oraz to co każdy biegacz potrzebuje najbardziej: czyli: na miejscu zaplecze sanitarne z szatniami i prysznicem bez żadnych kolejek, później ciepły posiłek (był do wyboru w wersji wege oraz mięsny), zimne piwo zero procentowe, kawa oraz herbata.

Maraton Lubelski jest to piękny maraton ale i trudny. Maraton może nie na życiówkę, ale na przeżycie. Maraton którego ukończenie daje dużo satysfakcji oraz wspomnień.

Za rok obecność obowiązkowa!

Edmund Jastrzembski


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce