Wyobraźcie sobie niedzielę, w której Łódź budzi się nie z poranną kawą, ale z rytmem tysięcy biegowych butów. Atlas Arena staje się epicentrum, ulice zamieniają się w jeden wielki bieżnik, a centrum miasta na kilka godzin należy wyłącznie do biegaczy. Tak właśnie wyglądał 14. DOZ Maraton Łódź – największe biegowe święto w regionie, które w tym roku dodatkowo gościło Mistrzostwa Polski w maratonie. Jeśli nie byliście na trasie (albo tylko kibicowaliście z boku), to zabieram was na wirtualny przebieg przez te 42,195 km pełne emocji, historii i łódzkiego charakteru.

Wielki weekend biegowy (10–12 kwietnia)
To nie był tylko jeden maraton – to był prawdziwy biegowy festiwal:
- Sobota: biegi dla dzieci (Kids Run), piknik rodzinny, pasta party i dekoracje
- Niedziela 12 kwietnia: główny maraton + bieg na 10 km
Start maratonu punktualnie o 9:00 sprzed Atlas Areny przy al. Bandurskiego. Meta? Wewnątrz hali – to jeden z najfajniejszych akcentów tej imprezy. Wbiega się do środka jak na wielką arenę sportową, przy aplauzie kibiców i głośnej muzyce. Magia!
Frekwencja pobiła rekordy – ponad 11 tysięcy uczestników w całym weekendzie, z czego w samym maratonie ponad 3000 biegaczy. Do tego tysiące kibiców na trasie. Łódź naprawdę biegła!

Zwycięzcy i bohaterowie trasy
Mężczyźni (i Mistrz Polski):
- 1. Mateusz Kaczor (Radom) – 2:15:33 🔥
- 2. Andrzej Rogiewicz – strata niecałe 2 minuty
- 3. Dariusz Boratyński
Kobiety (i Mistrzyni Polski):
- 1. Izabela Paszkiewicz – 2:32:37
- 2. Emilia Mazek
- 3. Monika Olejarz
Na dystansie 10 km najszybsi byli Martyna Masłowska i Mateusz Lipiński.
To nie były tylko czasy – to były walki do ostatnich metrów. Elita walczyła o tytuły Mistrzów Polski, amatorzy o życiówki, a wielu po prostu o to, by dobiec do mety w Atlas Arenie i poczuć te emocje.
Trasa – Łódź w pełnej krasie
Płaska, atestowana PZLA, z przewyższeniem około 200 m – idealna na życiówki i kwalifikacje do wielkich maratonów światowych (Majors). Biegacze mijali:
- Ikoniczną ul. Piotrkowską
- EC1, Dworzec Fabryczny
- Parki, Retkinię, Polesie i Nowe Centrum Łodzi
- Dwa razy okolice zoo i Parku Poniatowskiego (trasa miała charakter dwóch pętli z powrotami)
Trasa w dużej mierze pokrywała się z poprzednim rokiem, ale z kilkoma poprawkami – bezpieczna, dobrze zabezpieczona, z mnóstwem punktów odżywczych i dopingiem na każdym kroku. Centrum zamknięte dla samochodów od rana – kierowcy narzekali, ale biegacze kochali!
Atmosfera, której nie da się opisać słowami
To był jeden z tych biegów, gdzie czujesz, że całe miasto jest z wami. Kibice z transparentami, dzieci machające z balkonów, głośniki na Piotrkowskiej, wolontariusze uśmiechnięci mimo zmęczenia. W hali na mecie – owacje, łzy wzruszenia, uściski z bliskimi. DOZ świętował też swoje 25-lecie, więc klimat był ekstra podniosły.
Dla wielu to nie był tylko maraton. To był powrót po kontuzji, pierwszy maraton w życiu, wspólny bieg z paczką przyjaciół albo sztafeta (był też ekiden). Każdy miał swoją historię.
Dlaczego warto było tam być?
- Profesjonalna organizacja na światowym poziomie
- Meta w Atlas Arenie – to się czuje!
- Łódź pokazała swoje najpiękniejsze oblicze
- Połączenie sportu wysokiej klasy z masową imprezą dla wszystkich
- Mnóstwo atrakcji dla rodzin i kibiców
Jeśli biegaliście – gratulacje! Każdy, kto przekroczył linię mety w niedzielę, to zwycięzca. Jeśli kibicowaliście – dzięki Wam trasa żyła. A jeśli dopiero planujecie pierwszy maraton… 15. edycja już czeka w kalendarzu.
Viktor Volkov, Ambasador Festiwalu Biegowego
Zdjęcia: DOZ Maraton Łódź, Asia FOTOpstryk