Artur Jabłoński w B7D 64 km! „Fajnie byłoby być wysoko”

  • Festiwal biegowy

Długo czekaliśmy, aż zwycięzca Supermaratonu Gór Stołowych (50 km), Biegu Wierchami (30 km) i Tri City Trail (80 km) określi swoje priorytety startowe na najbliższe tygodnie. Zawodnika i trenera grupy Dream Run zobaczymy na starcie Biegu 7 Dolin na dystansie 64 km. Czy do długiej listy swoich trofeów dołoży kolejne zwycięstwo?

Dlaczego 64 km? Nie kusiła Cię festiwalowa „setka”?

Artur Jabłoński: Chodziła chodziła. Jednak w tym roku miałem ciągle jakieś problemy z nogami. Zdecydowałem się więc na krótszy dystans. To ma swoje dobre strony, bo będę mógł poznać trasę przed ewentualnymi startami w przyszłych latach. Do tej pory biegałem w tych okolicach tylko podczas Biegu Wierchami. Jakieś fragmenty trasy więc znam. Nigdy jednak nie miałem okazji tam trenować. Biorąc pod uwagę to oraz problemy ze scięgnami Achillesa, myślałem nawet o starcie na 34 km. Ale stwierdziłem, że skoro jadę już do Krynicy taki kawałek drogi, to chcę trochę pobiegać po górach.

Zwracałeś uwagę na to z kim przyjdzie Ci rywalizować?

Nie sprawdzałem list startowych i nie wiem kto pobiegnie w Krynicy. Słyszałem tylko kto ma pobiec na 100 km. Ja nie myślę o takich rzeczach przed biegiem, bo czasem mogę wygrać, a na następnych zawodach sytuacja się odwróci. „Górale” mają dużo startów i nie zawsze są w najwyższej formie.

Czy zakładasz sobie jakiś plan minimum? W zeszłym roku zwycięzca Węgier Gergely Papp trasę 66 km pokonał w 6 godzin, 1 minutę i 32 sekundy. W tym roku jest 2 km krócej...

Dla mnie liczy się zajęte miejsce. W górach trudno porównywać czasy, bo warunki są zmienne. Raz może być gorąco a raz mgliście lub deszczowo. Innym razem warunki mogą być optymalne i można zrobić dobry wynik. Czasami też rywalizacja wymusza lepsze rezultaty. Oczywiście fajnie byłoby być wysoko, a najlepiej na pierwszym miejscu (śmiech).

Twoja przygoda z biegami górskimi i ultra nie trwa długo, a już często jesteś wymieniany w roli faworytów. Jak się z tym czujesz?

Ciągle uważam, że jestem mało znanym biegaczem. Chyba tylko wasz portal widzi we mnie faworyta (śmiech). Ja mam furtkę bezpieczeństwa, bo nie jestem z krwi i kości biegaczem górskim. Trenuję tam gdzie mieszkam, czyli pod Mińskiem Mazowieckim, a to tereny nizinne. Jednak miło jest gdy kibice i uczestnicy imprez wspierają mnie gdy biegnę na trasie. To też jest trochę środowisko hermetyczne i dobrymi występami można się przebić.

Który z biegów w programie 6. PZU Festiwalu Biegowego mógłby Cie jeszcze zainteresować?

Bieg na 64 km będzie bardzo wyczerpujący i nie jestem go w stanie z niczym połączyć. Jest to wymagający dystans i bardzo niszczący dla mięśni. Mnie najbardziej zainteresowały biegi górskie. Jednak ciekawe wydają się też być zmagania w ramach Życiowej Dziesiątki czy też Koral Maratonie.

Czego możesz życzyć pozostałym uczestnikom 6. PZU Festiwalu Biegowego?

Żeby każdy przeżył swój Dream Run (śmiech).

RZ

fot. Piotr Dymus

PARTNERZY 2025

PARTNERZY MEDIALNI 2025