Jeśli myśleliście, że marzec w Łodzi to już tylko wiosenne asfaltówki i płaskie parki – to 15 marca 2026 roku Las Łagiewnicki pokazał, że prawdziwe góry (przynajmniej te łódzkie) potrafią zaskoczyć nawet w środku miasta. To był piąty i ostatni etap cyklu Łódzkie Biegi Górskie (ŁBG 2025/2026) – impreza, która od listopada budowała formę setek biegaczy przełajowych, a w niedzielę dała im epickie zakończenie zimowych przygotowań.

Co to za bestia?
Cykl ŁBG to nie jest zwykły bieg uliczny. To przełajowe góry w wydaniu łódzkim: korzenie, błoto, pagórki, czasem lód i mgła – wszystko w granicach Lasu Łagiewnickiego (największego miejskiego lasu w Europie!). Dystanse do wyboru:
- 6,6 km (przewyższenie ~140 m) – dla tych, co chcą poczuć smak, ale nie umrzeć
- 10,5 km (~220 m+) – solidna porcja
- 14,4 km (~300 m+) – najdłuższa opcja, prawdziwy test na finisz sezonu
Start i meta tradycyjnie w okolicy modrzewiowego lasu. Trasa wije się wąskimi ścieżkami, z podbiegami, zjazdami i odcinkami, gdzie trzeba uważać na korzenie i śliskie liście. W tym roku warunki były… typowo marcowe: miejscami jeszcze ślisko, ale już czuć wiosnę – słońce prześwitywało przez drzewa, a biegacze zdejmowali czapki już po pierwszym kilometrze.
Atmosfera i liczby
Na starcie stanęło kilkaset osób (w poprzednich edycjach bywało blisko 400–500 na całym cyklu). To mieszanka: lokalni trailowcy, młodzi adepci (część z nich walczyła o kwalifikacje do kadr juniorskich), weterani i sporo debiutantów, którzy chcieli zamknąć zimowy sezon z przytupem.
Około 12:30 odbyło się uroczyste podsumowanie całego cyklu – wręczenie nagród generalnych, klasyfikacja drużynowa, medale za wszystkie etapy. Organizatorzy (ekipa z gorywlodzi.pl) tradycyjnie zadbali o to, by nikt nie wyszedł z pustymi rękami – pakiety, bufety, ciepła atmosfera i dużo śmiechu po mecie.

Dlaczego warto było tam być?
- To idealny „ostatni zimowy pazur” przed sezonem wiosenno-letnim
- Zero nudy – trasa zmienia się lekko co etap, zawsze jest challenge
- Blisko centrum Łodzi – dojedziesz komunikacją, zaparkujesz bez problemu
- Społeczność – tu każdy kibicuje każdemu, nawet jak ktoś idzie pod górkę marszem
- Finałowa impreza z podsumowaniem – czujesz, że jesteś częścią czegoś większego niż pojedynczy bieg
Po wszystkim? Klasyka: rozgrzewka w słońcu, zdjęcia z medalami, rozmowy „kiedy następny etap?” (choć to już finał, to już planują jesień 2026). Las Łagiewnicki pachniał mokrą ziemią i endorfinami.
Jeśli przegapiłeś/aś ten bieg – nie martw się. Łódzkie Biegi Górskie wracają co sezon, a Las Łagiewnicki zawsze ma coś do zaoferowania. To taki lokalny klasyk, który pokazuje, że nie trzeba jechać w Beskidy czy Tatry, żeby poczuć prawdziwy trail.
Viktor Volkov, Ambasador Festiwalu Biegowego
Zdjęcia: Zabiegany Fotografik Konrad Ciężki