Piotr Myślak: relacja z Biegu św. Huberta w Tucholi

  • Festiwal biegowy

Jak co roku w weekend poprzedzający imieniny Huberta, swoje święto obchodzą myśliwi, jeźdźcy oraz leśnicy. Jest to czas, w którym jeźdźcy kończą sezon, a myśliwi zaczynają łowy. Jedni gonią lisa, a inni wspominają sezon, który właśnie się kończy. Z tej właśnie okazji od trzech lat organizowany jest bieg św. Huberta w Tucholi, mieście położonym w Borach Tucholskich. Miasto znane z pięknego położenia, lasów pełnych zwierzyny i szkoły leśnej. Rok temu byłem tam pierwszy raz. Impreza mnie urzekła, więc postanowiłem, że w tym roku nie może mnie tam zabraknąć.

W Tucholi zameldowałem się około godziny 9.30. W biurze zawodów, które umieszczone było na hali widowiskowej, nie było jeszcze za dużo osób, więc odbiór numerów oraz pakietu odbyło się bardzo sprawnie. W pakiecie oprócz numeru, agrafek znalazła się butelka wody, napój typu fanta, sprite oraz skarpetki do biegania.  Więc pakiecik przyzwoity jak na cenę wpisowego, które w tym roku wynosiło 30 złotych płatne na konto lub w dniu zawodów 50 złotych. Prawdziwy szturm biuro przeżyło około godziny 10.oo-10.15 jednak wszystko poszło bardzo sprawnie. Do dyspozycji biegaczy było całe zaplecze hali. Dużo szatni zarówno męskich i damskich sprawiło, że każdy znalazł kawałek miejsca, w którym mógł się przebrać. O godzinie 11 ruszyły pierwsze autobusy z biegaczami na start. W tym roku, ze względu na dużą liczbę biegaczy wyjazd ten był podzielony na dwie tury. Co niestety spowodowało, że start przy trąbkach uczniów szkoły leśnej zostało opóźniony o około 15 minut.  Opóźnienie to wiązało się z dodatkowo rozgrzewką, ponieważ ta pierwsza została szybko zniweczona przez niską temperaturę, która rozebranym biegaczom dała się we znaki. Trasa biegu w większości przebiegała przez lasy. Drogi zamiennie były ubite i lekko piaszczyste. Profil w tej części trasy wydawał się być lekko z górki. Na 11 kilometrze zawodnicy wybiegali ku Tucholi na drogę asfaltową. Wtedy również zaczęły się największe trudności.  Był to długi podbieg aż do tabliczki Tuchola i jeszcze troszkę.  Z góry rozciągał się widok na Tucholę i można było z niej dostrzec mury hali, w której zlokalizowana była meta.

Zawody ukończyło 360 zawodników. Wśród kobiet wygrała Kamila Grzonka z czasem 1.03.28, a wśród panów Damian Kabat z czasem 48.06. Mnie przypadło miejsce 8, z którego jestem niezwykle zadowolony. Czas 54.16, który uzyskałem stał się moim nowym rekordem życiowym na tym dystansie. Czas ten cieszy jeszcze bardziej, ponieważ trasa nie należała do najłatwiejszych, a gdzieś w środku siebie czułem niedawno przebyty maraton w Poznaniu.

Po biegu na każdego zawodnika czekał zarówno medal, ciepły prysznic oraz przepyszny myśliwski bigos z kiełbaską. W tłumie zdało się słyszeć same pozytywne opinie na temat przebiegu trasy, a także samej organizacji imprezy. Po chwili odpoczynku najlepsi zostali nagrodzeni w kategoriach open, a także wiekowych. Nagrody przyznawane były przy dźwiękach myśliwskich rogów. NA koniec ceremonii odbyło się losowanie drobnych nagród AGD/ RTV, na które wszyscy z niecierpliwością czekali. Szczęśliwcy wrócili do domów z miłą niespodzianką i zapowiedzieli powrót w przyszłym roku.

Ze swojej strony oceniam ten bieg bardzo dobrze. Niczego na nim nie zabrakło. Zarówno wspaniałych czasów, zaplecza socjalnego i wspaniałej atmosfery. Jestem niezwykle zadowolony ze swojego wyniku na koniec obecnego sezonu. Czy gdzieś jeszcze wystartuję? Tego nikt nie wie?


Piotr Myślak jest Ambasadorem Festiwalu Biegowego.

 

PARTNERZY 2025

PARTNERZY MEDIALNI 2025