Wyobraźcie sobie mroźny styczniowy poranek, kiedy powietrze szczypie w policzki, a serca biją szybciej nie tylko od wysiłku, ale i od dobroci. 25 stycznia 2026 roku, w samym sercu Pabianic, na Lewitynie przy ul. Bugaj 110, rozegrała się prawdziwa symfonia charytatywnego biegania. To była 9. edycja Pabianickiego Biegu WOŚP “Policz się z cukrzycą” – wydarzenie, które łączy pasję do sportu z walką o zdrowie milionów Polaków. Jeśli nie byliście tam ze mną (a szkoda, bo atmosfera była elektryzująca!), zabiorę was w wirtualną podróż po tej trasie. Będziemy biec razem, krok po kroku, z nutką humoru i motywacji, bo bieganie to nie tylko kilometry, ale historie, które zostają w pamięci.

Zacznijmy od preludium: cały dzień kręcił się wokół 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. O 9:00 rano wystartował 3. Pabianicki Bieg „Małych-Wielkich Serc” – idealny rozgrzewka dla najmłodszych i tych, którzy wolą krótsze dystanse. Kibice i biegacze tłumnie zgromadzili się wokół stawu Lewityn, tworząc kolorowy tłum w czerwonych serduszkach WOŚP. A potem, o 10:00, nadeszła główna gwiazda – nasz bieg! Około 300 entuzjastów, od zaprawionych maratończyków po amatorów z uśmiechem na twarzy, ruszyło na trasę liczącą mniej więcej 5 km. Cztery okrążenia wokół malowniczego stawu – brzmi prosto? Oj, nie! Ścieżki wiły się między drzewami, z lekkimi podbiegami, które testowały nie tylko nogi, ale i determinację. Warunki? Zimowe, ale nie ekstremalne – idealne na to, by poczuć ten charakterystyczny “biegowy dreszcz”.
Co czyni ten bieg wyjątkowym? To nie zwykła rywalizacja o medale (choć zdrowa konkurencja była na trasie – słyszałem plotki o sprinterskich finiszach, które mogłyby zawstydzić Usaina Bolta!). To manifest przeciwko cukrzycy, chorobie, która dotyka ponad 3 miliony Polaków, a kolejne miliony nawet o niej nie wiedzą. “Policz się z cukrzycą” to hasło, które brzmi jak wezwanie do akcji: biegamy, by promować zdrowy styl życia, ruch i świadomość. Każdy uczestnik musiał wpłacić minimum 60 zł na WOŚP, a całość zebranych funduszy (około 20 tysięcy złotych!) trafi na sprzęt medyczny, w tym pompy insulinowe dla ciężarnych kobiet z cukrzycą. Wyobraźcie sobie: twój pot na czole przekłada się bezpośrednio na czyjeś zdrowie. To jak supermoc biegacza!

Atmosfera? Czysta magia WOŚP! Na starcie – oficjalne otwarcie z motywującymi słowami organizatorów, a potem huk startera i fala czerwonych koszulek ruszyła naprzód. Po drodze kibice dopingowali, a w tle grała muzyka, która dodawała rytmu. Nie brakowało emocji: jedni walczyli o osobiste rekordy, inni po prostu cieszyli się chwilą, maszerując z kijkami nordic walking. A po biegu? Prawdziwy festiwal! O 11:00 wystartowało 9. Pabianickie Orkiestrowe Morsowanie – dla tych, co lubią ekstremalne ochłodzenie po rozgrzewce. Zimna woda stawu Lewityn przyjęła śmiałków, którzy wskakiwali z okrzykami radości (lub lekkiego szoku termicznego). Obok toczyła się zabawa w “zbijaku na wesoło” – idealna na rozładowanie endorfin. Całość przypominała wielką rodzinną imprezę: quady, stare motocykle, amerykańskie auta, pizza day w Zielonej Górce i koncerty w galerii Echo (od Sójek po Mery Spolsky). Finał? Aukcja Złotego Serduszka i “Światełko do nieba” o 20:00 – wzruszający moment, kiedy wszyscy czuliśmy, że gramy do jednej bramki.
Dla tych, co nie biegli: wyobraźcie sobie zapach świeżego powietrza wymieszany z entuzjazmem tłumu. To wydarzenie pokazuje, że bieganie to nie samotna walka z kilometrami, ale społeczna siła. Jeśli macie cukrzycę w rodzinie (lub po prostu chcecie zapobiegać), to inspiracja: zacznijcie od małych kroków – dosłownie! Ja wyszedłem z tego biegu z naładowanymi bateriami i przekonaniem, że WOŚP to nie tylko zbiórka, ale ruch, który zmienia świat. Następna edycja? Już planuję start – dołączcie!
Jeśli szukacie motywacji do własnych treningów, pamiętajcie: każdy bieg to krok ku zdrowszemu ja. Siema!
Viktor Volkov, Ambasador Festiwalu Biegowego
Foto: nowezyciepabianic, epainfo