41. PZU Maraton Warszawski: iPhone, ekologia i stabilizacja


Opublikowane w śr., 18/09/2019 - 18:48

PZU Maraton Warszawski wkracza w piątą dekadę, ale wciąż trzyma rękę na pulsie. W 41. edycji większy nacisk zostanie położony na ekologię. Po raz kolejny nagrodą główną będzie samochód osobowy.

Blisko sześć tysięcy osób – taką frekwencję anonsują organizatorzy. Choć zapisy wciąż trwają, to wszystko wskazuje, że frekwencja może być niższa niż przed rokiem (7 529 osób na mecie - red). Magia jubileuszu zrobiła swoje.

Organizatorzy mogą się pochwalić za to innymi liczbami. Drogą charytatywną do maratonu zapisało się blisko pół tysiąca osób. Od początku akcji #BiegamDobrze udało się zebrać już 5 mln złotych, które zostały przekazane na cele dobroczynne.

W tym roku metę warszawskiego klasyka przekroczy stutysięczny finiszer. Jego szacowany czas to ok. 4h35’. Na biegacza lub biegaczkę czekać będzie nagroda – nowiutki iPhone 11 Pro, który debiutuje właśnie w sklepach.

Tak jak w wielu czołowych maratonach świata, tak i Warszawie coraz bardziej stawia się na ekologię.

– Staramy się włączać w nurt świadomej ochrony środowiska. Wzięliśmy się za siebie w tej piątej dekadzie i staramy się mniej zanieczyszczać. To nie jest proste, bo to w wielu obszarach nie jesteśmy do tego przygotowani pod względem infrastruktury. Nie da się całkowicie wyeliminować zbędnych śmieci.Nie jest to też tanie. Myślę jednak, że jesteśmy na dobrej drodze. Rozpoznaliśmy potrzeby i wprowadziliśmy pewne zmiany – mówił dziś w stolicy podczas konferencji zapowiadającej imprezę Marek Tronina, dyrektor Maratonu Warszawskiego.

– Dla przykładu, koszulki które otrzymują uczestnicy nie będą już w foli. Zlikwidowaliśmy też folie na mecie. Wprowadziliśmy proste zasady segregacji w miasteczku biegowym – wyliczał Tronina.

Względem ubiegłego roku maraton odbędzie się na niemal niezmienionej trasie. Start znajdować będzie się przy stadionie Polonii, a meta przy Multimedialnym Parku Fontann. Uczestnicy połączą dwa brzegi Wisły, przebiegną przez ogród zoologiczny, Łazienki Królewskie a także okolice Stadionu Narodowego. Czekają na nich dwa podbiegi na 19. i 34. kilometrze.

– To ważny element, bo zawsze cierpieliśmy na brak stałej trasy. Co roku była walka z samym sobą, jak to poprowadzić, żeby bieg miał ręce i nogi. Później trzeba było jeszcze przepchnąć trasę przez różne urzędy. Ubiegłoroczna trasa została bardzo przychylnie przyjęta przez uczestników, choć bałem się, że będą narzekania na dwa podbiegi. Dodatkowo przebiegamy dwa razy w okolicy linii startu, na takich para pętlach. Mam nadzieje, że to początek jakiejś stabilizacji – mówił szef „warszawskiego”.

Wśród faworytów imprezy, oprócz biegaczy z Kenii, Etiopii czy Maroka, są też Polacy. Drugie miejsce i 2:38:41 z ubiegłego roku chce poprawić Anna Łapińska (przegrała tylko z Kenijką Beatrice Cherop). Podczas dzisiejszego spotkania humor biegaczce wyraźnie dopisywał. W końcówce sierpnia zrezygnowała ze startu w Półmaratonie Praskim, stawiając na przygotowania do maratonu.

– Jestem dobrze nastawiona. Wróciła forma z czego bardzo się cieszę. Mam już za sobą najdłuższy trening, czyli „trzydziestkę” i to jest najważniejsze – mówiła nam Anna Łapińska. – Mam taktykę na ten bieg, ale wszystko wyjdzie w praniu. Maraton jest bardzo specyficzny. Dużo zależy od dyspozycji dnia, od pogody. Na pewno będę chciała poprawić swoją życiówkę – zapewniła.

Po kilku nieudanych występach w maratonie, ulice Warszawy znów mają być szczęśliwe dla Artura Kozłowskiego. Biegacz z Sieradza wygrywał inny bieg w stolicy - Orlen Warsaw Marathon w 2016 roku. Teraz chciałby nawiązać do tamtego momentu triumfu, a może nawet powalczyć o minimum na igrzyska (2:11:30 - red).

– Ostatnie dwa lata nie były dla mnie bardzo udane. Nie miałem farta do pogody, ale też trafiały się różne historie związane z kontuzjami. W tym roku jednak pod względem sportowym jest bardzo fajnie. Widać to było na mistrzostwach Polski w półmaratonie, w których byłem wysoko. Oczywiście w maratonie są jeszcze inne aspekty. Jak pogoda dopisze i będzie tak, jak w Pile, to jestem spokojny o wynik. Ale różnie bywa…. – mówił Artur Kozłowski.

Nagrodą główną imprezy jest Fiat Tipo Street. O tym kto zasiądzie za kierownicą zadecyduje forma biegaczy. Na mecie wyniki najszybszego zawodnika i najszybszej zawodniczki zostaną porównane. Jeśli biegaczka ukończy zawody szybciej niż 20 minut po najlepszym z mężczyzn, to auto trafi właśnie do niej. Rywalizacja ta odbywa się od 2010 roku, z roczną przerwą. Jak do tej pory tylko raz auto trafiło do kobiety - za pierwszym razem.

41. PZU Maraton Warszawski wystartuje 29 września. W ramach imprezy odbędzie się też Bieg na Piątkę oraz Sztafeta Maratońska. Start o godzinie 9:00. Początek zmagań na 5 km - pół godziny później. Dzień wcześniej na Torze Wyścigów Konnych odbędą się biegi dla dzieci.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce