8. Tyski Półmaraton: rekordowa frekwencja w rekordowym upale. „To był ogień!”


Opublikowane w pon., 02/09/2019 - 18:19

Wrzesień w Tychach rozpoczęła największa sportowa impreza w mieście, czyli Tyski Półmaraton. W tym roku zapisało się na niego rekordowo dużo chętnych. Chociaż panujące na Śląsku upały skłoniły do rezygnacji ze startu niemal 300 osób, i tak padł rekord frekwencji. Bieg ukończyły aż 1 342 osoby.

Zawodnicy mieli do pokonania trasę wiodącą przez centrum miasta i wokół Jeziora Paprocańskiego. Ten fragment dla wielu uczestników biegu okazał się zbawienny. Drzewa i bliskość wody znacznie poprawiły komfort biegu. Organizatorzy zadbali o niego dodatkowo, zapewniając cztery punkty z wodą oraz kurtyny wodne. Zasiliła je woda z wodociągów. By jeszcze mocniej wyrazić troskę o środowisko, tę do picia podawano w eko-kubkach.

– To na pewno nie był łatwy bieg – podsumowuje Wioletta Mól. – Pogoda dawała się wszystkim we znaki, co skutkowało kilkoma zasłabnięciami na trasie. Na szczęście organizatorzy dobrze się przygotowali: było dużo punktów z wodą, można było również zasilić się izotonikiem Wspaniale działały strefy kibica! Ludzie nas bardzo wspierali, dawali wodę, próbowali chłodzić nasze rozgrzane ciała zwykłymi spryskiwaczami, co mnie niezmiernie wzruszyło – opowiada. – Uważam, że wszyscy, którzy ukończyli bieg w takim upale mogą być z siebie dumni. Ale ci, którzy zeszli otrzymują brawa za rozsądek. Medal świetnie odwzorowuje dzisiejsze zmagania: to był po prostu ogień!

Przygotowana przez organizatorów grafika z wizerunkiem ognistego ptaka, która ozdobiła koszulki oraz medale i spotkała się entuzjastycznym przyjęciem uczestników, okazała się także prorocza. Było piekielnie gorąco. –

Dla mnie bieg w takim upale to była walka o przetrwanie, miałam chwilę zwątpienia a jeszcze biegłam z kontuzją nogi – przyznała Iwona Grabowska. – Po 10 km nabrałam sil, głowa zaczęła współpracować i udało się dobiec do mety .Trasa idealna: praktycznie cały czas płasko, z jednym małym podbiegiem i, co najważniejsze, część trasy w moich ulubionych Paprocanach, gdzie w końcu można było liczyć na trochę cienia… Upał niestety wygrał ze mną tym razem. To nie był czas na pobijanie życiówek. Ale medal cudowny, warto było się tak męczyć. Niestety na mecie zabrakło dla nas tak reklamowanego piwa. Widocznie trzeba było biec szybciej…

Zwyciężył Marcin Ciepłak z wynikiem 1:16:39. Drugie miejsce zajął Tomasz Kawik (1:17:13) a podium dopełnił Marcin Dyrlaga (1:18:06). Wśród pań najlepsza okazała się Katarzyna Golba (1:26:07), drugie miejsce zajęła mieszkająca w Tychach Agata Długosz (1:28:45) a trzecie Agnieszka Kobierska (1:29:05).

KM


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce