Biegowy orszak św. Mikołajów w Lesie Kabackim. "Całe szczęście, że było zimno!" [ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 01/12/2019 - 23:27

– Ufff, całe szczęście, że było zimno, bo inaczej bym się ugotował! – śmiał się święty Mikołaj po pokonaniu w czerwonym kubraczku i z pastorałem w dłoni 10 km po Lesie Kabackim na warszawskim Ursynowie. Wiesław Bakuła, który przyjechał z podostrołęckiej miejscowości Wach, odebrał należny medal i dodał z zadowoleniem: – Ale biegło się fajnie, mijającym mnie biegaczom bardzo się podobało, uśmiechali się i pozdrawiali mnie.

Biegający osobnicy w stroju świętego Mikołaja, a przynajmniej w czerwonej czapeczce, zdominowali w niedzielne przedpołudnie Las Kabacki. Nie mogło być inaczej: na trasie znanej z Grand Prix Warszawy, jednego z najstarszych cykli biegowych w Polsce, rozegrano 13 Bieg Mikołajkowy.

Ta trasa to popularna „Kabacka Dycha” licząca sobie około 9,8 km. Pogoda sprzyjała szybkiemu bieganiu: było chłodno, ale bezwietrznie, nie padało. Zabrakło tylko słońca, choć zmierzając na start Alina Sakwa, organizatorka imprezy, śmiała się: – Ja zamiast słońca wolałabym na tym biegu prószący śnieżek. Może na Biegu Noworocznym... – westchnęła.

Uczestnicy jednak nie narzekali na brak śniegu. W lesie wprawdzie było na zasłanych spadłymi liśćmi ścieżkach nieco ślisko, ale wielu biegaczy było zadowolonych z uzyskanych u progu sezonu wyników. Zwłaszcza, gdy... biegali po andrzejkowej nocy. – Imprezowaliśmy ze znajomymi do trzeciej, a ja poza tym zasuwam ostatnio po 16 godzin w pracy i pod koniec biegu nogi miałem sztywne. Ale czas zrobiłem 49:35, niemal identyczny jak moja „życiówka” z Biegu Niepodległości, więc jestem bardzo zadowolony – powiedział Łukasz Bednarczyk z Konstancina-Jeziorny.

Usatysfakcjonowany był na mecie także zwycięzca biegu. Tomasz Słupik to warszawski triathlonista. – W zawodach biegowych startuję treningowo, żeby jeszcze poprawić się w końcowym elemencie mojej dyscypliny. 33: 12 to całkiem fajny wynik na „dychę” na początku grudnia – mówił zadowolony. Drugiego na mecie Marcina Stupaka wyprzedził o półtorej minuty, trzeciego Jędrzeja Josypenkę o prawie dwie.

Tomasz Słupik biega bardzo szybko, więc od razu nastawiał się na walkę o najwyższą lokatę. Tak bardzo, że nawet chciał wystartować z kobietami, ruszającymi na trasę 10 minut przed panami. – Inaczej będę musiał się potem przeciskać przy wyprzedzaniu – tłumaczył. Zgody jednak nie dostał, rozpoczął bieg w grupie męskiej i od razu wysforował się na czoło.

Z wyprzedzaniem kobiet problemu na szerokich kabackich ścieżkach nie miał, ale jedna nie dała mu się dogonić. Najszybsza w biegu „mikołajek”, Paulina Prugar-Fukowska wpadła na metę jako pierwsza spośród wszystkich uczestników w czasie 40:17, ponad półtorej minuty przed Antoniną Białą. – Miałyśmy biec razem z koleżanką, ale Bożenka w pewnym momencie gdzieś mi się zgubiła – przyznała rozbrajająco warszawianka.

„Zgubiona” w kabackim lesie Bożena Josypenko odnalazła się dwie minuty później, pewnie zdobywając ostatnie miejsce na podium. A po chwili obie koleżanki radośnie się ściskały...

W Biegu Mikołajkowym na Kabatach nie brakuje nigdy Seniorów. Niesamowite, ale wśród ćwierci tysiąca uczestników było aż 12 mężczyzn, którzy przekroczyli 70 rok życia i kolejnych 15 po „sześćdziesiątce” oraz 72-letnia Teresa Żywek i jeszcze 4 panie, które ukończyły 60 lat.

Pogodna, wiecznie uśmiechnięta pani Teresa przyznała, że ostatnio biegała trochę mniej. – Zajmowałam się wnuczkiem. Ale i tak w tym roku przebiegłam 5 półmaratonów! – pochwaliła się z dumą. Biegać zaczęła 12 lat temu, gdy przeszła na emeryturę. Bieg Mikołajkowy w Lesie Kabackim pokonała w godzinę i minutę, a za plecami zostawiła prawie 20 młodszych rywalek!

Też dopiero na emeryturze zaczął regularnie biegać 79-letni Tomasz Hołowacz. 14 lat temu koledzy namówili mieszkańca Ursynowa do pójścia na zorganizowane zajęcia biegowe. I wsiąkł. Kilka lat temu zdążył nawet przebiec dwa maratony. Potem przeszedł operację serca, ma wstawione stenty i teraz startuje na 5 i 10 km. Na Bieg Mikołajkowy „poświęcił” godzinę i 2 minuty, również pokazał plecy prawie 20 młodszym biegaczom.

– Każdego miesiąca staram się zrobić sto kilometrów, ale ostatnio kilka razy mi się to nie udało i rok skończę w sumie na „tysiączku”. Kondycja mi szwankuje, jakiś czas temu dwa razy w krótkim czasie musiałem zażywać antybiotyki i hemoglobina poleciała mi na łeb na szyję. A krew to przecież pociąg, który transportuje energię po organizmie. Trochę jestem z siebie niezadowolony – mówił Tomasz Hołowacz. 

My oceniamy pana Tomka zupełnie inaczej: jest wzorem do naśladowania dla rówieśników, ale i znacznie młodszych rodaków!

A co ciekawe, Tomasz Hołowacz wcale nie był najstarszym uczestnikiem 13 Biegu Mikołajkowego. Władysław Maler to jego, starszy o kilka miesięcy, równolatek, a Zbigniew Duszyński wiosną skończył 80 lat! Aż serce rośnie!

13 Bieg Mikołajkowy w Lesie Kabackim ukończyły 253 osoby, w tym na mecie zameldowało się 80 pań.

WYNIKI

Piotr Falkowski


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce