Dawid Malina wrócił do startów. Z nowym trenerem. „Zmiana dużo mi dała”


Opublikowane w wt., 08/10/2019 - 08:55

W ostatnich latach Dawid Malina regularnie zdobywał medale mistrzostw Polski w biegach długich. Jednak pod względem sportowym ten sezon nie należał do udanych. Zawodnik ROW Rybnik wraca po kontuzji. Myśli już o kolejnym sezonie.

W miniony weekend 27-latek wystartował podczas Biegnij Warszawo. Jak przyznał, był to jego pierwszy poważny start na 10 km po długiej przerwie. W stolicy zajął piąte miejsce, z czasem 31:48. Dla porównania, jego rekord życiowy to 30:16.

Biegnij Warszawo 2019 dla Renaty Pliś i Mariusza Giżyńskiego. Frekwencja znów w dół [WYNIKI, WIDEO, DUŻO ZDJĘĆ]

– Ostatni raz na „dychę” startowałem w grudniu ubiegłego roku. Dlatego biegło mi się fatalnie. Jeszcze do 3. kilometra trzymałem się chłopaków. Później zaczęli mi uciekać, a biegnąć samemu pod wiatr, nie było już sił i chyba motywacji by ich gonić. Chciałem tylko dobiec do mety – relacjonuje Dawid Malina. O swoim wyniku mówi krótko - „słaby”.

– Za tydzień chcę pobiec półmaraton w Krakowie i wykręcić tam lepsze międzyczasy. Zobaczymy jednak jak będzie – dodaje rybniczanin.

Zimą śląski biegacz przez trzy miesiące zmagał się urazem zapalenia kaletki, którego nabawił się podczas przygotowań do wiosennych startów. Później duże nadzieje wiązał z mistrzostwami Polski na 5 km, rozgrywanymi podczas Biegu Ursynowa. Ostatecznie nie stanął na starcie tamtej imprezy.

– Uważam, że byłem wtedy w dobrej formie. Nie miałem problemu, żeby biegać po 2:50 min./km na treningach. Ale w tygodniu startowym miałem przeprowadzkę. Uznałem, że nie ma już sensu jechać do Warszawy, po przenoszeniu mebli, kładzeniu gipsów w domu i innych takich rzeczach... Później zacząłem bawić się w biegi górskie, żeby jeszcze przedłużyć sezon – wspomina Malina, który wziął nawet udział w tegorocznych Mistrzostwach Europy w biegach górskich, zajmując 52. miejsce.

Od pewnego czasu trenerem Dawida Maliny jest Michał Bartoszak, który jeszcze do lutego był halowym rekordzistą Polski w biegu na milę.

– Zmiana dużo mi dała. Teraz biegam wolniej drugie zakresy. Inaczej wyglądają też treningi jakościowe. Wszystko robiono jest w truchcie. Zmieniło się też podejście do kilometrażu i periodyzacji. Mam własnego dietetyka, ale oczywiście wszystko uzgadniamy z trenerem. Takie obiektywne spojrzenie jest bardzo istotne. Uważam, że ciężko samego siebie trenować – zaznacza nasz rozmówca, który... sam trenuje biegaczy amatorów.

Wiele nowego zaszło też w życiu prywatnym Dawida. Biegacz wziął ślub i został ojcem. Jak radzi sobie w nowej roli?

– Moim plusem jest to, że pracuje w domu, a to ułatwia wiele spraw. Moja żona jest jeszcze na urlopie macierzyńskim. Muszę przyznać, że w nocy to ona częściej wstaje, bo ja mam kamienny sen. Ale syn chyba wie, że ważna jest regeneracja, bo też potrafi długo spać (śmiech). Zmieniłem nieco tryb życia, bo wcześniej chodziłem spać po 24, a wstawałem o 9. Teraz się to przesunęło i zasypiam koło 22 – opowiada Malina.

W przyszłym roku rybniczanin znów chce powalczyć na bieżni na 10 000 m. Jest trzykrotnym medalistą mistrzostw Polski na tym dystansie (2016, 2017, 2018), z życiówką 29:27.10. Dawid był także medalistą mistrzostw Polski w... biathlonie letnim. Dziś „pudło” kojarzy mu się już tylko z sukcesami.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce