Dwa i pół, pięć, a nawet dziesięć tysięcy dolarów! Polskie biegi z odznaką IAAF dorzucą się do kontroli antydopingowych światowej elity


Opublikowane w pon., 10/06/2019 - 23:02

Wydawać się mogło, że uczestnicy największych światowych biegów, tych z odznakami IAAF, poddawani są szczegółowej kontroli antydopingowej. Tymczasem liczby pokazują, że jest zupełnie inaczej, szczególnie poza terminami zawodów. Rada IAAF zatwierdziła właśnie program, który ma to zmienić. Sfinansują go... organizatorzy biegów i sami zawodnicy

Tylko w 2018 roku, 76% z 50 zwycięzców imprez rangi IAAF Gold Label nie było kontrolowanych poza zawodami. Niewiele mniej sportowców, bo 74% z zajmujących miejsca w pierwszej trójce, nie zostało poddanych testom podczas samych zawodów! Dodatkowo, w 22% wyścigów ani jeden uczestnik z tych, którzy stawali na podium, nie był badany poza zawodami.

Zaskakujące dane i postępująca krucjata przeciwko biegowym oszustom najwyraźniej zmobilizowały do działania IAAF. Rada Stowarzyszenia przyjęła właśnie rozwiązania dot. nowego systemu, wymyślonego przez Komitet ds. Integralności Lekkiej Atletyki, w którym kontrolerzy, niczym odział specjalny, stał się pogromcą dopingowiczów. Sam system, stworzony pierwotnie dla cyklu Abott World Marathon Majors, zostanie zaadaptowany do biegów z odznakami IAAF. Zatem obejmie też biegi odbywające się w Polsce - maratony Krakowie, Poznaniu i Warszawie (oba), a także półmaratony w Warszawie i Gdyni.

To nie Bond, a doping to błąd. Agenci na tropie oszustów w „majorsach”

Wg założeń, zwiększyć ma się liczba niezapowiedzianych wizyt kontrolerów u zawodników rywalizujących w biegach ulicznych na całym świecie. Obecny program antydopingowy skupiał się tylko na 10 - 15 najlepszych sportowcach w każdej konkurencji, mających szans na występ na igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach świata.

Przypomnijmy, że każdy bieg starający się o certyfikat IAAF musi nie tylko zadbać o odpowiedni poziom sportowy, ale też o kontrolę dopingową. Zawody najwyższej rangi Gold Label muszą zapewnić minimalną liczbę 12 próbek - po 6 dla kobiet i mężczyzn (co przy podstawowym zakresie badania, bez testu na obecność EPO, kosztuje w polskich warunkach ok. 11-12 tys. zł). Jednak badanie zawodników poza zawodami leżało już w gestii narodowych agencji antydopingowych, co - jak wynika z przedstawionych statystyk - rzadko kiedy miało miejsce. Te nie otrzymują bowiem publicznych środków na badania w sporcie amatorskim i półprofesjonalnym (budżet POLADA - ok 2 mln zł rocznie - wydatkowany jest wyłącznie na sport zawodowy).

Co ciekawe, wg. zaproponowanego przez IAAF modelu finansowego, koszty funkcjonowania programu mają zostać podzielone pomiędzy organizatorów, menedżerów sportowców i sportowców. Szacowany roczny koszt nadzoru nad jednym biegaczem to 10 500 dolarów. Jest szansa, że kwotę da się jeszcze obniżyć do 9 000 dolarów, przy proporcjonalnym wzroście liczby kontrolowanych zawodników.

I tak, menedżerowie mają uiszczać stała opłatę w wysokości 500 dolarów za każdego zawodnika o statusie Gold i 1000 dolarów ze statusem Platinium. Sami sportowcy będą płacić składkę w wysokości 1,5% od nagród pieniężnych, które zdobywają. Środki do kasy IAAF odprowadzą z nagród organizatorzy biegów, pomniejszając honoraria zawodników.

Sami organizatorzy także dorzucą się do programu IAAF. Maratony ze statusem Platinum zapłacą ponad 66 000 dolarów, złotym – 15 000 dolarów, srebrnym - 10 000 dolarów, a brązowym – 5 000 dolarów. Biegi na krótszych dystansach odpowiednio 20 000, 10 000, 5 000 i 2500 dolarów. Z finansowej partycypacji w nowym programie wyłączone zostały biegi AWMM, co zapewne ma związek z autorskim systemem kontroli zawodników.

Do 2020 roku zwiększyć ma się się liczba przeprowadzanych testów, do 300 zawodników. IAAF sfinansuje kontrole pierwszych 50 wytypowanych uczestników biegów maratońskich i półmaratonów.

Liga Czystych Biegów w wydaniu IAAF 

Przed ponad czterema laty, za pośrednictwem naszego portalu, Marcin Chabowski proponował, by stworzyć przy Polskim Stowarzyszeniu Biegów fundusz na wyrywkowe badania antydopingowe, na który składali by się dobrowolnie organizatorzy imprez biegowych (wysokość składki uzależniona od frekwencji).

Marcin Chabowski: „Na kontrolę antydopingową Kenijczyków, Ukraińców czy Polaków możemy się wszyscy zrzucić”

Zainteresowanie tematem wyrazili prezes PSB Henryk Paskal a także ówczesny szef Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Jak oceniał, koszt takiego projektu wyniósłby ok. pół miliona złotych. – Za te pieniądze moglibyśmy sprawdzić ok. 400 próbek – mówił nam wówczas Michał Rynkowski.

Czy powstanie „Liga Czystych Biegów”? Możemy skutecznie walczyć z dopingiem - wystarczy chcieć

Także czytelnicy naszego portalu w 80% opowiedzieli się za propozycją. Deklarowali gotowość do zapłaty np. dodatkowej złotówki aby bieg, w którym startują, był objęty kontrolą antydopingową.

Wśród organizatorów biegów za propozycją Marcina Chabowskiego opowiedziały się głównie mniejsze biegi. Gospodarze większych imprez - w tym także takich, które posiadają dziś odznakę IAAF - odnieśli się do propozycji negatywnie, kwestionując założenie o proporcjonalnej do frekwencji „zrzutce” na badania, która podwyższyła by i tak już wysokie koszty pakiety startowego (wśród nielicznych, którzy deklarowali przystąpienie do projektu był m.in. Zygmunt Berdychowski, pomysłodawca Festiwalu Biegowego w Krynicy, który jednak odznaki IAAF nie posiada).

Walka z dopingiem w biegach amatorskich w Polsce (na razie) w czarnym lub białym kolorze

Dzisiaj okazuje się, że Ci sami organizatorzy jeśli nadal będą chcieli utrzymać lub jeszcze podwyższyć status swojej imprezy, bedą musieli do programu IAAF, opartego właśnie na solidarnej zrzutce na kontrole antydopingowe, najzwyczajniej przystąpić. W ten sposób zwiększą swoje nakłady na badania antydopingowe o 100%... lub więcej, bo nadal kontrole podczas imprezy zlecać i opłacać będą na własny koszt.

Jak zrekompensują sobie nieplanowany wydatek? Czy czeka nas podwyżka cen pakietów startowych? Dowiemy się niebawem.

Oczywiście nowy program IAAF nie dotyka podstawowego problemu – dopingu w biegach amatorskich, co było i jest intencją propozycji Marcina Chabowskiego i naszej redakcji. W Polsce tylko 5 z ponad 5 000 imprez z biegowego kalendarza posiada odznakę IAAF (na 2019 potwierdzenie statusu uzyskały na razie tylko 4 z nich) i inicjatywa IAAF zwyczajnie nie obejmie tych zawodników, którzy biegi certyfikowane będą omijać szerokim łukiem. Z pewnością jednak jest ona krokiem w dobrym kierunku.

RZ / GR

źródło


Polecamy również:


Podziel się: