Krystian Pilszak – ultradystansowiec po przeszczepie serca. „Wszystko się da, tylko trzeba chcieć” [ROZMOWA]


Opublikowane w czw., 17/10/2019 - 13:53

We wrześniu pisaliśmy o trwających dobę zawodach w Raciborzu, podczas których padł rekord świata kobiet w 24-godzinnym marszu nordic walking. Nie był to jedyny rekord tej imprezy. Drugi, choć nieoficjalny, zasługuje na jeszcze większe uznanie. Jeden z uczestników, Krystian Pilszak, przeszedł z kijami 51,26 km, zajmując drugie miejsce w klasyfikacji mężczyzn. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pan Krystian jest… po przeszczepie serca.

Nordic Walking to jedna z aktywności, które zaczął uprawiać po operacji, żeby wrócić do normalnego życia. Efekty zaskoczyły wszystkich. O swojej przemianie, osiągnięciach i planach, opowiada chętnie…

Jest Pan po przeszczepie serca…

Krystian Pilszak: - Tak, przeszczepiono mi serce 21 czerwca 2005 r. w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Czy z poprzednim sercem też był Pan tak aktywny, czy dopiero po operacji zmienił styl życia?

Byłem aktywny, ale zawodowo. Cały czas miałem kontakt ze sportem, sam jednak nie uprawiałem żadnej dyscypliny. Praca, cały czas praca, do tego dużo kawy, papierosy, stres… w efekcie dwa zawały. Przeszczep serca. Po operacji musiałem wrócić do życia i nie bardzo mi się to udawało, po ciężkiej chorobie byłem wyczerpany fizycznie i psychicznie. To był najgorszy czas dla mnie. Trochę próbowano mnie rehabilitować, lecz szło to słabo. Teraz już wiem dlaczego. Nie ma programu rehabilitacji osób po przeszczepie serca. Trzeba było się z sobą pogodzić i zacząć się rehabilitować. No i się zaczęło…

Na początek długie spacery, potem jazda na rowerze, dzień w dzień bez względu na pogodę. To dało efekt, odzyskiwałem mięśnie, psychicznie też wszystko się zmieniło i już mogłem normalnie funkcjonować, cieszyć się życiem. Ta moja bardzo ciężka praca nad sobą doprowadziła do całkowitej zmiany stylu mojego życia. Po przeszczepie serca zmienia się wszystko.

Czyli aktywność jest sposobem na zdrowie?

Tak, ludzie po ciężkich przejściach zdrowotnych powinni uprawiać sporty po uprzednim uzgodnieniu tego ze swoim lekarzem. Powinni biegać, jeździć na rowerze, biegać na nartach no i oczywiście uprawiać Nordic Walking. To aktywność pomaga w dojściu do zdrowia i zwiększeniu wydolności psychofizycznej.

Dlaczego wybrał Pan akurat Nordic Walking? Jak zaczęła się ta przygoda?

Przygoda zaczęła się bardzo prozaicznie: kiedyś, parę lat temu, oglądałem na żywo takie zawody i wpadłem wtedy na taki dziki pomysł, że może ja spróbuję, bo przecież biegam na nartach, więc to nic takiego, łatwizna… Zapisałem się na pierwsze w życiu zawody Nordic Walking w Lublińcu na dystansie 10 km i fatalnie poległem, przegrałem z wszystkimi, byłem ostatni. Porażka, byłem zbyt pewny siebie. Udowodniono mi, że nie umiem chodzić z kijkami, że muszę poznać technikę, ale od podstaw. Kilka lat brałem udział w zawodach, podglądając najlepszych w kraju, prosiłem o poprawianie mnie w technice. No i się udało. I w efekcie zrobiłem kurs instruktora Nordic Walking. Obecnie trenuję i rehabilituję osoby niepełnosprawne, to fantastyczna sprawa i super sport.

Ma Pan na swoim koncie dużo startów?

Tak mam dużo startów, ale nie tylko w Nordic Walking. Tak się rehabilitowałem, że brałem udział w Mistrzostwach Polski w Kolarstwie osób niepełnosprawnych, Mistrzostwach Europy osób po przeszczepie serca w Szwecji, też oczywiście w kolarstwie i w biegach. Biegałem na nartach Bieg Piastów na długich dystansach, zaliczyłem wiele zawodów sportowych na różnych dystansach.

Spytam przewrotnie: czy odrobinę Pan nie przesadza z tą aktywnością?

Moje zdanie jest takie: nie przesadzam, bo osoby takie jak ja, po przeszczepie serca, powinny jak najbardziej być aktywne sportowo, ponieważ wielu z nas nie wraca do normalnego życia, nie udaje się im. Jestem wręcz za stworzeniem dobrego programu rehabilitacji psychoruchowej. To da się zrobić.

Skąd pomysł na start w zawodach 24 godzinnych?

Pomysł i decyzja szybka, musiałem się sprawdzić z najlepszymi w kraju. Chciałem także udowodnić ludziom po przeszczepie serca, że niemożliwe staje się możliwe, że wszystko się da, tylko trzeba chcieć. No i to zrobiłem już drugi raz. Udowodniłem, że można a przy okazji ustanowiłem nieoficjalny rekord świata osób po przeszczepie serca w ultramaratonie Nordic Walking.

Przed rokiem maraton, teraz 51,260 km… co będzie za rok, jakie cele i plany?

Za rok, jeśli mi zdrowie pozwoli, spróbuję pobić mój rekord. A cel jest jeden: być zdrowym.

W takim razie tego zdrowia życzymy i trzymamy kciuki za realizację wszystkich sportowych planów. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Marondel


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce