Legendarna Monte Rosa: skyrunning wraca do korzeni. Natalia Tomasiak i Łukasz Zdanowski kontra Emelie Forsberg i Kilian Jornet


Opublikowane w śr., 20/06/2018 - 15:41

35 kilometrów i aż 7 tysięcy metrów przewyższenia w górę i w dół! Taką trasę będą mieli do pokonania w sobotę 23 czerwca uczestnicy legendarnego Monte Rosa Skymarathon we włoskich Alpach, od którego ćwierć wieku temu rozpoczęła się historia światowego skyrunningu.

W biegu rozgrywanym parami wystąpią Polacy: Natalia Tomasiak (w duecie z Brytyjką Katie Kaars Sijpesteijn) oraz Łukasz Zdanowski z mieszkającym w naszym kraju Białorusinem Ilją Marczukiem.

Rywali będą mieli z najwyższej światowej półki. W Italii wystartują m. in. wspólnie Szwedka Emelie Forsberg i Hiszpan Kilian Jornet (para także prywatnie), Brytyjczycy Tom Owens i Andy Symonds oraz ich rodaczka Holly Page (narzeczona Owensa) w duecie z Amerykanką Hillary Gerardi.

MOTYWACJA

– Kilka miesięcy temu natknęłam się w internecie na informację o tym biegu i od razu wiedziałam, że MUSZĘ w nim wystartować – mówi podekscytowana Natalia Tomasiak. – Nie jest tajemnicą, że lubię biegi trudne technicznie, z licznymi ekspozycjami, połączone z dużymi wyzwaniami górskimi. Startuję w cyklu Skyrunning Extreme. Ja w końcu, zanim zaczęłam biegać, dużo się wspinałam, byłam bardziej „outdoorowa” – tłumaczy zawodniczka pochodząca z Krynicy-Zdroju.

– Kocham biegać w Alpach, a te zawody są wyjątkowe – mówi z kolei Łukasz Zdanowski. –  Bardzo długi podbieg i równie długi zbieg. W ten sposób zaliczyłem już Mont Blanc, ale to było poza zawodami. A tutaj jest ściganie, więc postanowiłem stanąć na starcie, bo takie szybkie zdobywanie szczytów mnie to po prostu "jara", bardzo to lubię.

– Szkoda mi trochę odbywających się w ten sam weekend w Karpaczu mistrzostw świata w długodystansowym biegu górskim, w których chciałam wystartować – żałuje Natalia. –  Wyzwanie pod tytułem „Monte Rosa Skymarathon” jest jednak dla mnie czymś niesamowitym, po prostu musiałam tam być! – deklaruje piąta zawodniczka cyklu Pucharu Świata Skyrunnnig Extreme przed 2 laty.

HISTORIA

Na początku lat 90 ubiegłego wieku włoski biegacz Marino Giacometti i grupa zaprzyjaźnionych wspinaczy zapoczątkowali bieganie w masywach Mont Blanc i Monte Rosa.

W 1993 roku na Monte Rosie odbyły się pierwsze zawody. Rozegrano je pięciokrotnie, a w drugim roku padły niepobite nigdy rekordy trasy: Fabio Meraldi pokonał ją w czasie 4 godzin 24 minut i 27 sekund, a Gisela Bendotti - w 5:34:40. Najszybciej na tej trasie pobiegł jednak (było to poza zawodami) wspomniany Marino Giacometti, który kilka lat wcześniej potrzebował na to nieco mniej niż 4 godzin (3:57).

MONTE ROSA SKY MARATHON 2018

Ćwierć wieku po premierze (i po 21 latach przerwy w rozgrywaniu biegu) skyrunning wraca do korzeni. W sobotę 23 czerwca Monte Rosa Skymarathon, najwyżej rozgrywane zawody biegowe w Europie, odbędzie się ponownie. Na razie nie wiadomo, czy impreza będzie jedynie rocznicowa, czy też na stałe wróci do kalendarza.

– Bardzo lubię biegi wysokogórskie, jestem chyba jednym z nielicznych zawodników w Polsce, którzy tak biegają. A że to być może jedyna okazja, postanowiłem wystartować w Monte Rosie – mówi Łukasz Zdanowski.

Jak twierdzą organizatorzy, Monte Rosa ma być biegiem wyjątkowym, którego ukończenie będzie wymagało sporych umiejętności i prawdziwego hartu ducha. Ma pokazać sens skyrunningu i jego źródła. Zawodnicy dotrą m. in. do najwyżej położonego budynku w Europie – schroniska Margeritha Hut na wysokości 4554 metrów.

Ze względów bezpieczeństwa rywalizacja będzie toczyła się w dwuosobowych zespołach. Zawodnicy pobiegną po lodowcu, mijając szczeliny i bardzo trudne techniczne miejsca.

TRASA

Trasa jest na pozór niezwykle prosta, podzielona na dwie części. Biegacze wystartują z miejscowości Alagna Valsesia na wysokości 1192 m n.p.m., mijają Bochetta delle Pisse (2396 m) i stację kolejki linowej Indren (3260 m), biegną przez Gniffeti Hut (3647 m) i Colle del Lys (4250 m), by osiągnąć najwyższy punkt na szczycie Margherita Hut, na wysokości 4554 m n. p. m. Na dystansie nieco ponad 15 km pokonają blisko 3500 metrów w górę! Potem zawracają i wracają tą samą drogą. To odtworzenie oryginalnej trasy pierwszych skyrunnerów z 1993 roku.

– Wszystkie te liczby mnie przerażają, chyba jeszcze nigdy tak się nie bałam przed żadnymi zawodami – śmieje się Natalia Tomasiak. – Wychodząc wczoraj na rozbieganie pomyślałam sobie: „Boże, przecież to jest 4 i pół tysiąca metrów! Przecież to jest 3 i pół tysiąca przewyższenia!” Przeraża mnie to, ale… bez tego nie byłoby zabawy – śmieje się kryniczanka.

– Czuję się dość dobrze przygotowana do startu, biegam w tym sezonie szybciej, jestem mocniejsza, brak mi jedynie trochę otrzaskania z wysokością. Miałam ostatnio kilka nagłych wyjazdów służbowych i przez to nie mogłam zrealizować zaplanowanego  treningu w wysokich górach. Na szczęście w maju byłam na Großglocknerze (najwyższy szczyt Austrii, 3798 m n. p. m.) i nic się złego nie działo na wysokości. Więc… będzie dobrze! – wierzy Natalia.

– Przez lata zdobywałem doświadczenie wysokogórskie, mogę liczyć na to, że mój organizm dobrze zniesie sporą wysokość. W tamtym roku startowałem w maratonie pod Everestem, zdobyłem też Mont Blanc wbiegając i zbiegając z niego, brałem dwukrotnie udział w festiwalu UTMB, wielokrotnie też trenowałem w Alpach... Nie miałem problemów, żeby zakwalifikować się na te zawody – konkluduje Łukasz Zdanowski.

WYMAGANIA

By wystartować w Monte Rosa Skymaratonie, zawodnik musi spełnić wymagające warunki. Musi być świetnie przygotowany fizycznie, mieć doświadczenie wysokogórskie i wspinaczkowe, umieć radzić sobie z nagłymi zmianami aury, jak silne wiatry i temperatury poniżej zera. Każdy aplikujący biegacz wypełnił formularz online i dostarczył sportowe CV, potwierdzające ukończone zawody i górskie doświadczenie na dużej wysokości. Zawodnicy są w większości skazani tylko na siebie, pomoc zewnętrzna jest dozwolona jedynie w odległości 100 metrów od punktów kontrolnych i tylko do wysokości górnej stacji kolejki Indren (3260 m). Choć lista chętnych była bardzo długa, w zawodach wystartuje jedynie 150 duetów.

– Największym problemem było znalezienie partnerki na te zawody. Musi to być zawodniczka na podobnym poziomie sportowym i jednocześnie ktoś, kogo chociaż nieźle znasz i chcesz z nim spędzić czas na trasie. Trudno było przede wszystkim o duże doświadczenie górskie i wspinaczkowe, które organizatorzy restrykcyjnie weryfikują. Wysłaliśmy na przykład zgłoszenie Kasi Solińskiej, ale zostało odrzucone. Dogadałyśmy się w końcu z Anią Figurą (triumfatorka Biegu na Elbrus w 2015 r. i rekordzistka trasy, wicemistrzyni świata w skialpinizmie, zwyciężczyni Biegu Ultra Granią Tatr i licznych zawodów skiturowych – red.), ale ona dla odmiany musiała potem zrezygnować ze startu.

Wszystko wisiało już na włosku, na szczęście pojawiła się Katie Kaars-Sijpesteijn (wcześniej pod nazwiskiem Boden). Znamy się z Brytyjką z wielu zawodów, w. in. Pucharu Świata w skyrunningu w Tromso czy mistrzostw świata na Glen Coe w Szkocji. Na zmianę wygrywałyśmy ze sobą, ale najczęściej przy niewielkiej, kilkuminutowej różnicy. Biegamy zatem mniej więcej równo, darzymy się sympatią, mamy częsty kontakt na fejsbuku, rozmawiamy…

– Znamy się z Ilją Marczukiem już jakiś czas – mówi o swoim partnerze Łukasz Zdanowski. – Wywodzi się ze wspinaczki, dużo chodził po Alpach, robił sporo trekkingów. W Polsce wielu potencjalnych „współpracowników” na ten bieg nie ma (albo ja o nich nie wiem), zgadaliśmy się zatem z Ilją i… startujemy! Nie musiałem go przekonywać, zapalił się od razu do tego pomysłu – śmieje się Zdanowski.

Natalia Tomasiak nie ma obaw o współpracę w parze. – Nigdy wprawdzie nie biegałam w zespole, ale…  teraz powiem coś, co może wyda się zabawne dla kogoś, kto mnie zna i wie, ile mam wzrostu (158 cm – red.). Otóż ja wywodzę się sportowo z gry zespołowej, zwanej… koszykówką! (śmiech). Jako dziecko długo grałam w basket i wiem, co to jest współpraca w drużynie – mówi.

Na starcie w Alagnie uczestnicy muszą przedstawić do weryfikacji obowiązkowe wyposażenie w postaci: odpowiednich butów, skarpet termicznych, długich spodni, topu z długimi rękawami, kamizelki wiatroodpornej lub kurtki z kapturem, okularów przeciwsłonecznych, rękawiczek, nakrycia głowy, koca termicznego oraz uprzęży i liny, którą od stacji kolejki zawodnicy w zespole muszą się związać. Wymagany sprzęt będzie kontrolowany także na stacji kolejki linowej Indren i na mecie, a także w dowolnym momencie wyścigu.

OCZEKIWANIA

Nasi biegacze z dużym respektem podchodzą do startu na Monte Rosie. – Zapowiada się wspaniała przygoda, nie nastawiamy się na niewiadomo co, ale na pewno damy z siebie wszystko i będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Mam nadzieję, że będzie pozytywne zaskoczenie – mówi Łukasz Zdanowski.

– Nie bardzo wiem, czego się spodziewać, nie mam żadnego punktu odniesienia – stwierdza z rezerwą Natalia Tomasiak. – Stać mnie na dużo, bardzo zależy mi, żeby wypaść jak najlepiej, bo to moja perełka w tegorocznych startach, wisienka na torcie sezonu. Karty może rozdawać wysokość, pary najmocniejsze sportowo wcale nie muszą być najlepsze. Zrobię wszystko, żeby powalczyć, ale przede wszystkim chcę ukończyć bieg i dobrze się bawić – deklaruje .

Biegaczka Salomon Suunto Teamu leci we włoskie Alpy dopiero w czwartek wieczorem, niespełna półtorej doby przed startem. – To krótko, bardzo chciałabym móc się zaaklimatyzować przez tydzień lub jeszcze lepiej dwa, ale… co zrobić? Praca, obowiązki...

Nieco wcześniej pod Monte Rosą wylądowali Łukasz Zdanowski i Ilja Marczuk. Dotarli do Włoch we wtorek rano i już tego dnia odbyli trening w rejonie zawodów, na wysokości 3 tysięcy metrów n. p. m.

ZAWODY

Monte Rosa Skymarathon wystartuje w sobotę 23 czerwca o 6:00 rano. W razie niekorzystnych warunków pogodowych może być skrócony i zakończony w Colle del Lys lub przełożony na niedzielę. Uczestnicy zostaną sklasyfikowani w kategoriach: duety męskie i duety żeńskie. Pary mieszane zostaną sklasyfikowane wspólnie z mężczyznami.

Monte Rosa Skymarathonowi towarzyszy bieg Alagna Indren Skyrace o długości 22 km i też imponującej różnicy wzniesień 4000 metrów w górę i w dół. Ma podobną formułę, startuje też z Alagny, ale zawodnicy zawracają na górnej stacji kolejki.

CIEKAWOSTKA

W najwyżej położonym punkcie trasy, na Margherita Hut (4554 m) na terytorium Włoch przy granicy ze Szwajcarią, znajduje się schronisko. To najwyżej położony budynek w Europie! Jego wznoszenie rozpoczęto w 1889 roku. Został zbudowany w dolinie, przeniesiony do punktu docelowego przez ludzi oraz muła i otwarta 18 sierpnia 1893 roku w obecności królowej Włoch Margherity z Sabaudii.

Budynek szybko stał się ważnym ośrodkiem badawczym, a w 1907 roku wybudowano nowszy ośrodek badawczy. W 1977 roku oryginalna chata została zdemontowana, a jej miejsce zajęło obecne schronisko, otwarte w lecie, od początku czerwca do początku września. Od roku mogą się tam odbywać ceremonie ślubne. Pary chcące zawrzeć związek małżeński muszą dotrzeć do schroniska oczywiście na własnych nogach.

SKYRUNNING

Skyrunning to jedna z federacji biegów górskich. Biegi tego typu odbywają się zazwyczaj powyżej 2000 m n. p. m. na trudnym, wymagającym terenie. Obecnie Skyrunning definiują cztery kategorie biegów, oparte na dystansie, a przede wszystkim na stopniu trudności.

To biegi typu Vertical, Classic, Ultra i (od kilku lat) Extreme, charakteryzujace się dużymi przewyższeniami i trudnościami technicznymi.

​Piotr Falkowski

współpraca Kamil Weinberg, salomonrunning.pl


 

Polecamy również:


Podziel się: