Marriott Everest Run: Rekord i… niedosyt Pawła Ruszały. Agata Matejczuk najlepsza wśród kobiet [WYNIKI, ZDJĘCIA]


Opublikowane w ndz., 09/02/2020 - 14:01

114 wejść, 4 788 pięter, 15 561m wysokości - to wynik Pawła Ruszały w tegorocznym Marriott Everest Run i jednoczenie nowy rekord imprezy. Paweł jednak planu nie wykonał.

– Chciałem uzyskać lepszy wynik. Oczywiście planowałem poprawę rekordu i cieszę się, że mi się udało, ale chciałem to zrobić bardziej znaczącą różnicą. Na ostatecznym wyniku zaważył czas oczekiwania na windę i zmęczenie pod koniec imprezy – powiedział nam Paweł, który od 6 lat biega po schodach.

Trzykrotny wicemistrz Polski w towerrunningu wszedł na ostatnie piętro warszawskiego hotelu Marriott 9 razy więcej niż poprzedni rekordzista. Po drodze nie robił przerw. Pozwolił sobie jedynie na 10-minutowy posiłek

– Byłem skupiony przede wszystkim na tym, żeby trzymać tętno poniżej progowego. Nie podpalać się za bardzo – relacjonował zwycięzca, który w tym sezonie zamierza więcej startować na schodach i podwyższyć swoją pozycję w rankingach. Ma również pomysł na indywidualne wyzwanie na klatce schodowej, ale szczegółów jeszcze nie zdradza.

– No że też trafiłem na taką edycję! – żartował Rafał Kot. Ultramaratończyk z Mazur nie trenuje na co dzień biegów po schodach, ale on również uzyskał lepszy rezultat niż poprzedni rekord imprezy. W ciągu 24 godzin wszedł na 41. piętro stołecznego hotelu aż 111.

– Już parę godzin przed zakończeniem biegu wiedziałem, że tylko coś zupełnie niespodziewanego mogłoby zmienić wynik. Było oczywiste, że Paweł zrobi fantastyczny rekord, a ja zrobiłem jedno wejście więcej niż miałem w planach. Może i od biedy mógłbym zrobić to 112. wejście, ale przy wyniku Pawła nie miałoby to już znaczenia. On to po prostu niezły kozak - mówił Rafał Kot, który w imprezie wystartował już po raz drugi.

O trzy wejścia więcej niż poprzedni rekord - 108, zaliczył trzeci na mecie Tomasz Pawłowski.

Wśród pań tegoroczna edycja imprezy nie przyniosła nowego rekordu. Nadal należy on do Ilony Gradus, która tym razem biegła. – Mój bieg był możliwy dzięki pomocy innych, w tym roku to ja pomagam innym – mówiła nam Ilona, która wróciła na klatkę schodową jako wolontariuszka.

Najlepszy wynik wśród pań – 97 wejść, zrobiła Agata Matejczuk. Specjalistka od biegów dobowych i utramaratonów, w Marriott Everest Run pierwszy raz wystartowała w 2015 r. Koncepcja biegu spodobała się jej na tyle, żeby wrócić jeszcze dwukrotnie.

157 zawodników zmagało się ze schodami w tegorocznej edycji. Niektórzy weszli na szczyt tylko raz, inni mieli zaplanowane kilka wejść. Tradycyjnie już większość deklarowała, że za rok wróci i tradycyjnie zmieni zdanie, zanim ruszą zapisy.

Pełne wyniki: TUTAJ

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce