Piwniczna-Zdrój: będą kamery na szlakach, bo śmieci odstraszają turytów


Opublikowane w pon., 18/05/2020 - 10:29

Lodówki, zużyty sprzęt AGD i RTV, butelki, puszki a nawet stare meble – dzikie wysypiska śmieci to dla Piwnicznej-Zdroju prawdziwe utrapienie. Bo chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie robią wrażenie na przyjezdnych wędrujących po szlakach turystycznych tej gminy. Ale radna Justyna Deryng ma już pomysł jak te problem rozwiązać.

Temat dzikich wysypisk śmieci został poruszony na ostatniej sesji za sprawą wspomnianej radnej. W chwili gdy epidemia COVID-19 niemal rozłożyła na łopatki branżę turystyczną będącą podstawą funkcjonowania Piwnicznej-Zdroju trzeba zrobić wszystko, by gmina stała się w tym zakresie jak najbardziej konkurencyjna, by to właśnie tu przyjeżdżali ci, którzy chcą po prostu aktywnie spędzić weekend albo chcą spędzić urlop. Tylko co to za przyjemność kontemplować walory przyrodnicze kątem oka widząc sterty rozkładających się śmieci?

Justyna Deryng mając świadomość jak trudno jest przyłapać na gorącym uczynku a tym bardziej zidentyfikować „śmieciarzy” już po fakcie rzuciła pomysł, by w miejscach gdzie najczęściej mieszkańcy nielegalnie pozbywają się opadów zainstalować mobilne kamery. Argumentowała, że według zebranych przez nią informacji, koszt takich kamer nie jest wysoki a zwróciłby się bardzo szybko – przyłapana dzięki nim osoba musiałaby przecież pokryć koszt usunięcia wysypiska, co do tej pory robi gmina z własnego budżetu.

Radną z miejsca poparł radny Mariusz Lis, który dorzucił jeszcze jeden argument – gdy „śmieciarz” zostanie złapany, zapłaci karę a inni mieszkańcy się o tym dowiedzą, zniechęci to ich do pójścia w jego ślady. A i wstyd, gdy tożsamość „delikwenta”, zrobi też swoje.

Na sesji burmistrz Dariusz Chorużyk do propozycji zainstalowania się kamer przy szlakach jednoznacznie się nie odniósł, ale już zakulisowo niektórzy piwniczańscy radni komentowali, że gmina może w tym zakresie pójść na współpracę z Nadleśnictwem Piwniczna-Zdrój, które już od dłuższego czasu używa na szlakach kamer i fotopułapek do monitorowaniu stanu populacji zwierząt tu żyjących. Być może leśnicy zgodziliby się na wypożyczenie swojego sprzętu, tak by gmina mogła przetestować jego skuteczność w ustalaniu tożsamości tych, co lasy ciągle zaśmiecają. To, że korzyść byłaby dwustronna jest dla wszystkich oczywiste – przecież lasy stanowią grubo ponad 90 procent powierzchni całej gminy. 

źródło: Sadeczanin.info


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce