Robert Korab bije rekord GSB w formule bez wsparcia!


Opublikowane w pt., 27/09/2019 - 17:43

To, co nie udało się przed dwoma laty, teraz poszło koncertowo. Robert Korab poprawił rekord Głównego Szlaku Beskidzkiego w formule bez wsparcia (self support). Niemal 500 km i 21 000 m przewyższeń pokonał w czasie 134 godzin i 34 minut. Poprzedni rekord w takiej samej formule poprawił o ponad 20 godzin (154 godziny i 40 minut)!

Dla rzeszowianina była to druga próba ustanowienia rekordu w samotnym biegu przez GSB. Pierwszy raz spróbował w 2017 r. i był bliski sukcesu. Już na początku próby nadwyrężył kostkę, ale nie przerwał biegu. Ból narastał, a w okolicach Cisnej noga była już poważnie spuchnięta. To nadal nie zatrzymało tego zdeterminowanego biegacza. Poddał się dopiero 46 kilometrów przed końcem wyzwania. O takim finale zdecydowało potknięcie, które ostatecznie unieruchomiło uszkodzoną nogę.

Gdy Robert Korab wyleczył ostry zapalny stan prostowników lewej stopy, wrócił do biegania. Nie zapomniał o niedokończonych sprawach z GSB. Z Wołosatego wystartował 22 września, jeszcze przed świtem. Tym razem biegł w bardziej sprzyjających warunkach pogodowych niż 2 lata temu. Obyło się również bez kontuzji, chociaż łatwo nie było.

„Trebi jest mocno zmęczony... Nogi opuchnięte, bolące stawy, złość na fatalnie oznaczony szlak na ostatnich 50 kilometrach i konieczność ciągłego szukania czerwonego paska. Sporo błądzenia, walki z błotem i krzaczorami. Bardzo trudne zejście z Rysianki”

- czytamy w relacji prowadzonej na profilu wyzwania.

Problemy z nawigacją rozpoczęły się już wcześniej. W połowie stawki nowy rekordzista szlaku stracił z oczu oznaczenia i poświęcił godzinę na poszukiwanie właściwej drogi. Miało to wpływ na ostateczny wynik, chociaż trzeba przyznać, że 5 dni, 14 godzin i 34 minuty to rezultat, który robi wrażenie i wysoko zawiesza poprzeczkę chętnym na kolejne przesunięcie granic szybkości na GSB.

Gratulujemy!

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce