Shalane Flanagan zakończyła karierę


Opublikowane w wt., 22/10/2019 - 12:09

Jedna z czołowych amerykańskich biegaczek, zwyciężczyni maratonu Nowojorskiego z 2017 roku - Shalane Flanagan, zakończyła profesjonalną karierę sportową. Swoje doświadczenie chce wykorzystać w pracy z innymi zawodnikami i została trenerem w klubie Bowerman Track Club w Portland.

38-letnia zawodniczka może czuć się spełniona. Wystąpiła na czterech igrzyskach olimpijskich, począwszy od Atlanty w 2004 roku. Cztery lata później w Pekinie wywalczyła srebrny medal w biegu na 10 000 m, choć tak naprawdę krążek dotarł do niej dopiero po dziewięciu latach, po dopingowej wpadce rywalki. W Rio de Janeiro Flanagan zajęła 6. miejsce w maratonie z czasem 2:25:26.

Na koncie Amerykanka ma też brązowy medal mistrzostw świata w biegach przełajowych z 2011 roku.

Za oceanem Shalane Flanagan miała i wciąż ma status gwiazdy, a prawdziwą bohaterką została w 2017 roku, gdy jako pierwsza Amerykanka, po 40-latach przerwy wygrała Maraton Nowojorski. (2:26:53 na mecie, wyprzedziła murowaną faworytkę do tytułu, Kenijkę Mary Keitany). Był to pierwszy duży wygrany maraton w karierze Flanagan. Już wtedy pojawiły się pytania o kolejne starty i dalekosiężne plany.

W 2018 r. Shalane Flanagan ukończyła jeszcze maraton w Bostonie - na siódmym miejscu z wynikiem 2:46:31 – i znów błyszczała w Nowym Jorku, gdzie zajęła trzecie miejsce z rezultatem 2:26:22. Dziś wiemy, że był to ostatni start w zawodowej karierze Amerykanki.

Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło, bo właśnie w Wielkim Jabłku Shalane Flanagan debiutowała w maratonie (2010 rok, na mecie 2:28:40).

Wiosną tego roku Flanagan nie pobiegła w Bostonie, bo musiała się poddać operacji kolana. Przed nią był kolejny powrót do elity…

Informację o zakończeniu profesjonalnej kariery Shalane Flanagan przekazała za pośrednictwem jednego z portali społecznościowych. Przyznała, że przez 15 lat poświeciła bieganiu wszystko i było to niesamowite przeżycie. Przeszła wiele kontuzji, upadków i wzlotów maratońskiej formy. Kochała to wszystko, jak podkreśliła. Wiedziała, że jest w dobrym miejscu, a przekraczanie granic fizycznych i mentalnych dawało jej prawdziwe szczęście. Teraz czas na nowe wyzwanie – zakomunikowała. Uznała, że jej pasja i cel nie dotyczą już tylko jej biegania. Teraz chciałaby służyć pomocą innym zawodnikom. Przy okazji podziękowała swoim byłym trenerem i koleżankom z tras.

 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

With happy tears I announce today that I am retiring from professional running. From 2004 to 2019 I’ve given everything that’s within me to this sport and wow it’s been an incredible ride! I’ve broken bones, torn tendons, and lost too many toenails to count. I've experienced otherworldly highs and abysmal lows. I've loved (and learned from) it all. Over the last 15 years I found out what I was capable of, and it was more than I ever dreamed possible. Now that all is said and done, I am most proud of the consistently high level of running I produced year after year. No matter what I accomplished the year before, it never got any easier. Each season, each race was hard, so hard. But this I know to be true: hard things are wonderful, beautiful, and give meaning to life. I’ve loved having an intense sense of purpose. For 15 years I've woken up every day knowing I was exactly where I needed to be. The feeling of pressing the threshold of my mental and physical limits has been bliss. I've gone to bed with a giant tired smile on my face and woken up with the same smile. My obsession to put one foot in front of the other, as quickly as I can, has given me so much joy. However, I have felt my North Star shifting, my passion and purpose is no longer about MY running; it's more and more about those around me. All I’ve ever known, in my approach to anything, is going ALL IN. So I’m carrying this to coaching. I want to be consumed with serving others the way I have been consumed with being the best athlete I can be. I am privileged to announce I am now a professional coach of the Nike Bowerman Track Club. This amazing opportunity in front of me, to give back to the sport, that gave me so much, is not lost on me. I’ve pinched myself numerous times to make sure this is real. I am well aware that retirement for professional athletes can be an extremely hard transition. I am lucky, as I know already, that coaching will bring me as much joy and heartache that my own running career gave me. I believe we are meant to inspire one another, we are meant to learn from one another. Sharing everything I’ve learned about and from running is what I’m meant to do now.(1/2)

Post udostępniony przez Shalane Flanagan (@shalaneflanagan)

Możemy być pewni, że Shalane Flanagan nie raz i dwa zobaczymy na biegowych imprezach. Co prawda już nie na czele stawki, tylko gdzieś w tłumie, razem z innymi uczestnikami, promującą aktywny tryb życia. Podobnie jak robi to Meb Keflezighi – olimpijczyk, zwycięzca Maratonu Bostońskiego z 2014 roku (2:08:37). Po zakończeniu kariery Amerykanin wziął udział w tych kultowych zawodach... zbierając pieniądze na cel charytatywny. Trasę z Hopkinton do Bostonu przemierzył w rekreacyjnym jak na niego tempie 3:00:13.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce