Tatranská Šelma Vertical, czyli zwykły bieg alpejski. "Organizator przesadził". Polacy rozczarowani


Opublikowane w śr., 31/07/2019 - 19:55

Z pogodą w górach nie ma żartów. Wie o tym zapewne każdy, kto biega lub wędruje po szlakach. Aura czasem nawet w ciągu kilkunastu minut potrafi zmienić się o 180 stopni. Szczególnie niebezpieczne są górskie burze, powodujące nawet zagrożenie życia.

Pisaliśmy ostatnio o tragedii, do której doszło w północnych Włoszech, gdzie podczas biegu Südtirol Ultra Skyrace życie straciła rażona piorunem zawodniczka z Norwegii.

Tragedia na zawodach we włoskich Alpach. Biegaczka z Norwegii zginęła od pioruna

Ostrożność organizatorów biegów jest całkowicie zrozumiała, a wręcz godna pochwały. Czasami jednak... wydaje się posuwać za daleko. Takie jest zdanie wielu uczestników ostatniego Tatranská Šelma Verticalu w słowackich Tatrach Wysokich.

Trasa biegu zorganizowanego już po raz ósmy ma 7,5 km długości i blisko 1500 m w pionie, a wiedzie ze Starego Smokowca na Sławkowski Szczyt o wysokości 2452 m n.p.m. Drogowskazy dla turystów podają ponad 5-godzinny czas wejścia na górę, biegacze mieli na to limit niespełna 2 godzin...

Zaniepokojeni prognozami o możliwej burzy organizatorzy o ponad połowę skrócili trasę biegu, kilka minut przed startem komunikując zawodnikom, że będą się ścigali jedynie do Maksymilianki, galeryjki widokowej na wysokości ok. 1500 m n.p.m. Z blisko półtora kilometra przewyższenia została jedna trzecia, a wymagający wertikal stał się ledwie sprinterskim biegiem alpejskim.

To drugi taki przypadek w 8-letniej historii imprezy. Trasa była skrócona także w 2012 r., wtedy jednak uczestnicy wertikala dobiegli znacznie wyżej, do "Nosa" na 2300 m n.p.m., a powodem była gęsta mgła w rejonie szczytu.

– Jestem zawiedziona, uważam, że decyzja była zbyt pochopna – powiedziała nam Kinga Kwiatkowska. – Rozumiem, że ma być bezpiecznie, ale warunki pozwalały na zawody – dodała zawodniczka Salco Garmin Teamu.

Problem bowiem w tym, że już pół godziny przed startem w Starym Smokowcu przestało nawet padać, a jeśli brać prognozy poważnie, to zapowiadały one potencjalną burzę dopiero około godziny 11. Nawet najwolniejsi zawodnicy musieli osiągnąć szczyt ponad pół godziny wcześniej, bo wyśrubowany limit na pokonanie trasy wynosi 1 godzinę i 54 minuty, a start wyznaczono na 8:30. Gdyby burza rzeczywiście przyszła, byliby oni już znacznie niżej, wracając na miejsce startu.

Rozgoryczenie zawodników spotęgował fakt, że prognozy były znane już 2 dni wcześniej i od czwartku się nie zmieniły. – Czy decyzja o skróceniu trasy, jeśli już musiała zapaść, nie mogła być podjęta wcześniej niż 3 minuty przed startem i zakomunikowana uczestnikom? Przejechałam 500 kilometrów, żeby w efekcie pobiec niespełna 3,5 kilometra – pyta Kinga Kwiatkowska, mieszkająca w Radkowie w Górach Stołowych.

Kinga ma duży sentyment do biegania w słowackich Tatrach, przed rokiem wygrała Tatranską Šelmę Ultra organizowaną przez tę samą ekipę. W tym roku nie broni tytułu, bo w terminie imprezy startuje w Biegu Ultra Granią Tatr. Chciała więc chociaż namiastki – czyli Šelma Verticalu na Sławkowski Szczyt. – Lubię czasami zmierzyć się z wertikalem, który biegnę na najwyższych obrotach i jest dla mnie cholernie niewygodny, gdzie ból i cierpienie towarzyszą od samego startu – mówi Kwiatkowska.

Zdanie rodaczki podziela Piotr Biernawski, który przed rokiem wygrał Tatranská Šelma Vertical w klasyfikacji 40+ (mężczyźni ścigają się na Sławkowski Szczyt w dwóch kategoriach: do 40 lat i powyżej tego wieku). Chciał powtórzyć sukces, ale... – Dla mnie te 3,5 kilometra to była rozgrzewka, miałem się porządnie ścigać dopiero powyżej Maksymilianki. Tymczasem tam, gdzie miał się zacząć wyścig, organizatorzy zrobili metę – mówi biegacz z Nowego Targu.

Zwycięzca Drużynowego Biegu 7 Dolin na Festiwalu Biegowym w Krynicy w 2018 r. też zżyma się na decyzję organizatorów. – W momencie startu pogoda się wyklarowała i nic już nie wskazywało na burzę. W ubiegłym roku warunki były znacznie gorsze, a Słowacy puścili bieg. Tym razem nagle się przestraszyli – mówi.

Piotra spotkaliśmy na zejściu ze Sławkowskiego Szczytu, bo Biernawski, po osiągnięciu mety, nie odmówił sobie przyjemności wdrapania się biegiem na samą górę - już, oczywiście, poza konkursem i na własną odpowiedzialność. Tak zrobiła zresztą spora grupa zawodników uczestniczących w Šelma Verticalu.

A burzy nie było żadnej, ani o godzinie 11, ani później. Nie było nawet deszczu. Przez całe wejście na Sławkowski Szczyt (nam zajęło to nieco ponad 2 godziny i kwadrans) mżyło tylko leciutko przez może 10 minut...

– Bardzo krótki dystans spowodował, że pobiegłem słabiutko – skomentował Piotr Biernawski. Żadnym pocieszeniem nie było dla niego to, że mimo wszystko stanął na podium zajmując drugie miejsce w „weteranach”. – W open byłem dopiero 19, w życiu chyba nie zająłem tak dalekiego miejsca! – skwitował pół żartem, pół serio.

Piotr wziął jednak wynik „na klatę”. – Nie ma dla mnie usprawiedliwienia! Porównałem czasy i rok temu, mimo że na Maksymiliance była dopiero jedna trzecia wspinaczki, miałem czas o minutę lepszy niż teraz na mecie. A wtedy przecież dopiero się rozpędzałem – podsumował Biernawski.

Na podium stanęła także Katarzyna Frączysta z Kościeliska, trzecia w biegu kobiet. Kinga Kwiatkowska zajęła szóste miejsce, o jedno niższe od Agnieszki Krowickiej.

W sumie, pośród blisko 200 uczestników Tatranská Šelma Verticalu, było 20 biegaczy z Polski.

A za kilkanaście dni, 17 sierpnia, odbędzie się druga Tatranská Šelma - bieg na dystansie ultra, organizowany po raz szósty.

Ultra na świecie: Tatranská Šelma - Tatry po sąsiedzku

Piotr Falkowski

zdj. autor, Tatranská Šelma


8 TATRANSKÁ ŠELMA VERTICAL 2019

kobiety (ukończyło 30 zawodniczek):
1. Marianna Jagerčíková (SVK) - 25:53 min.
2. Eszter Ősi (HUN) - 27:34
3. Katarzyna Frączysta (POL) - 28:16
...
5. Agnieszka Krowicka (POL) - 28:25
6. Kinga Kwiatkowska (POL) - 28:52
20. Kina Pachura (POL) - 34:18
25. Justyna Boczkowska (POL) - 35:43

mężczyźni (ukończyło 106 zawodników):
1. Jozef Hlavco (SVK) - 21:03
2. Andrej Paulen (SVK) - 21:06
3. Miroslav Hraško (SVK) - 21:35
...
10. Andrzej Pradziad (POL) - 23:18
25. Rafał Jura (POL) - 26:06
29. Jerzy Kałuża (POL) - 26:32
30. Łukasz Zdanowski (POL) - 26:40
39. Grzegorz Kubaczka (POL) - 27:23
54. Sławomir Kaźmierczak (POL) - 29:07
67. Łukasz Wójcik (POL) - 30:03
90. Michał Kaźmierczak (POL) - 32:47
92. Radosląw Południuk (POL) - 32:56
102. Krzysztof Michalik (POL) - 36:13

mężczyźni 40+ (ukończyło 57 zawodników):
1. Ján Ďurmek (SVK) - 22:29
2. Piotr Biernawski (POL) - 24:38
3. Filip Žajdlík(CZE) - 24:58
...
9. Zbigniew Jaworski (POL) - 27:39
31. Remigiusz Wruk (POL) - 31:34
34. Michał Piorecki (POL) - 31:57
54. Paweł Pawłowski (POL) - 37:19



 

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce