W Warszawie biegacze uczcili jubileusz zdobycia Everestu zimą [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 15/02/2020 - 17:28

W ramach obchodów 40. rocznicy pierwszego zimowego zdobycia Mount Everestu w Warszawie rozegrano bieg na 8848 m. Nietypowy dystans nawiązywał do wysokości najwyższego szczytu na ziemi. Wydarzenie uświetnili obecnością bohaterowie tamtej przełomowej wyprawy.

Bieg był pełen symboliki, co widać nie tylko po dystansie, ale i po porze rozpoczęcia imprezy. Uczestnicy ruszyli dokładnie o 10:40, czyli w godzinę o której 17 lutego 1981 roku Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki stanęli na szczycie Mount Everestu. Teraz pierwszy z wymienionych był starterem zawodów, a towarzyszył mu Ryszard Dmoch, zastępca kierownika pamiętnej wyprawy. Przypomnijmy, że górę zdobywało aż dwadzieścia osób, w tym dwóch operatorów kamer.

– To były wielkie emocje, takie bardzo na krawędzi. Nie tylko jeśli chodzi o nas, ale i o to, co przeżywają tam na górze. Nawet nie wiedzieliśmy, że drugi Everest wyrósł przed nimi w drodze powrotnej. Zresztą oni też o tym nie wiedzieli. Teraz dzięki książkom, filmom i popularnym przekazom medialnym, pamięć o tym trwa w kolejnych pokoleniach. To bardzo mnie cieszy. Jestem szczęśliwy, że mnie tu zaproszono i mogłem wręczyć jakieś 140 medali. To jakbym był na Evereście – mówił uśmiechnięty Ryszard Dmoch.

Choć bieg oddawał hołd ludziom gór, to rozgrywany był na płaskiej trasie w okolicach siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Uczestnicy podążali po długiej prostej, raz w jedną raz w drugą stronę, wykonując nawrót za przygotowanymi pachołkami. Do pokonania było sześciu takich rund, choć kilka osób mogło stracić rachubę w liczeniu.

Wśród mężczyzn zwyciężył Michał Kawa, który przez długi czas toczył zacięty pojedynek z Janem Baranem. W pewnym momencie wydawało się, że biegnący przez większość trasy na prowadzeniu Kawa traci moc, co widać było po grymasie na jego twarzy. Ostatecznie jednak cieszył się z pierwszego miejsca. Biegacz uzyskał nieoficjalny czas 32:34.

– Chcieliśmy uczcić z kolegami rocznicę zdobycia Everestu. Z górami nie mam może wiele wspólnego, choć za tydzień jedziemy w góry na obóz sportowy trochę potrenować. Obawiałem się, że spadnę dziś przed samym szczytem i wyprzedzi mnie kolega. Walka była super. Mówiąc filozoficznie, to każdy ma jakiś szczyt do zdobycia, a moim biegowym celem jest złamanie 16 minut na 5 km w tym sezonie. Chciałbym też zachęcać innych do biegania - powiedział zwycięzca.

Wśród pań najlepsza okazała się Anna Sawicka, która tylko przez chwilę czuła presję ze strony rywalki. Bieg kończyła niezagrożona ciesząc się z pierwszego miejsca. Jej wynik nieoficjalny to 35:30.

– Jak na luty, to lepszych warunków nie można sobie wymarzyć do biegania. Chciałam tu zrobić szybki trening, a przy okazji upamiętnić ważne wydarzenie. W Warszawie było dziś sporo biegów, ale wybrałam ten, bo kocham góry. Na biegi górskie przyjdzie jeszcze czas, bo teraz jeszcze trenuje szybkość, ale kiedyś się pewnie przestawię. Za to uwielbiam chodzić po Tatrach. W zeszłym roku wchodziliśmy z moją małą córeczką w plecaku na różne przełęcze. To są najlepsze wspominania - powiedziała zwyciężczyni.

W imprezie wzięło udział blisko 150 osób.

Ostatni bieg na 8488 m odbędzie się w Karpaczu 23 lutego. Wcześniej podobne imprezy odbyły się w Kielcach i Szczecinie. Towarzyszą im projekcje filmów i spotkania. Wydarzenia te rozgrywane są w ramach Ogólnopolskiego Festiwalu 40-lecia Pierwszego Zdobycia Everestu Zimą.

RZ


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce