Aneta Ściuba, Artur Jendrych i Radosław Ślaski wygrywają Brubeck Iron Run 2018 [ZDJĘCIA]


„Jesteście wyjątkowi. Jesteście najtwardsi, najwytrwalsi. Jesteście szczególni!” Takimi słowami trzy dni temu przywitał zawodników Iron Run Marek Tokarczyk, dyrektor sportowy 9. TAURON Festiwalu Biegowego w Krynicy. Mieli cały weekend, by udowodnić, że się nie myli.

Codziennie przebiegali trasy trzech biegów. Do pokonania mieli i bieg pod górę i na asfalcie i górskie ultra i maraton. Zostać zwycięzcą Brubeck Iron Run może tylko zawodnik wszechstronny i tak się stało.

W kategorii poniżej 40 lat po raz drugi z rzędu triumfował Artur Jendrych. Mieszkający na nizinnych terenach zawodnik, sukcesów nie odnosił jedynie wtedy, gdy 15 lat temu próbował swoich sił na krótkich dystansach na bieżni. Gdy 3 lata temu stanął na starcie swojego pierwszego terenowego ultra, okazało się, że jest nie do zatrzymania.

W Krynicy, był jednym z tych zawodników, którzy nigdy nie byli zmęczeni. Z uśmiechem przekraczał linię mety i od razu był gotowy na następne wyzwanie. Tajemnicą jego sukcesu jest dobrze rozplanowana logistyka i trening, który zakłada starty mimo braku świeżości.

W kategorii powyżej 40 lat po raz trzeci wygrał Radosław Ślaski. Obaj zwycięzcy bawili się konkurencją. - Rozmawialiśmy z Radkiem, że jakby się dobrze przygotować, to moglibyśmy każdy bieg kończyć ramię w ramię a nawet trzymając się za ręce i nadal wygrać! - mówił Artur Jendrych.

Jednak nie tylko zwycięzcy wygrali Iron Run. Każdy z 50 zawodników miał coś sobie i innym do udowodnienia.

- Przyznaję, nie wierzyłam, że on temu podoła, ale on to zrobił i patrzę na niego z ogromnym podziwem - przyznała wzruszona Hanna, żona Jerzego Malinowskiego, który w kategorii powyżej 40 lat zajął 25. miejsce.

Żona odegrała również ważną rolę w biegu Dawida Wilka, który w kategorii do 40 lat zajął 13. miejsce. On pokonywał kolejne etapy, ona odgrzewała posiłki, dbała o wygody, a co najważniejsze, zdecydowała się pozostać całe trzy dni w namiocie dla zawodników. - Za późno zabraliśmy się za szukanie noclegu. Spaliśmy w przebieralni, bo tam było 5 stopni cieplej - wyjaśniła Klaudia Wilk

- Dużo osób we mnie wątpiło. Nie wierzyli, że dam sobie radę. Mogłem liczyć na wsparcie żony i kolegi. Może nie do końca dobrze byłem przygotowany, ale jednak dokonałem tego. Udało się, ale w przyszłym roku chyba nie wystartuję. Może wrócę za 2 lata - mówi Dawid Wilk, który mimo zmęczenia imprezę poleca dobrze przygotowanym biegaczom.

Para debiutantów Piotr Moltzan i Magdalena Moltzan-Małkowska z sukcesem dotarła do końca rywalizacji, chociaż mieli chwile zwątpienia.

- Prawdę powiedziawszy, po biegu ultra 64 km chciałam zrezygnować. Mój mąż również. Byliśmy zdecydowani na 95%, że nasz ostatni bieg, za bardzo dał nam w kość. Być może za mało jedliśmy - powiedziała Magdalena, która wśród pań zajęła... 3. miejsce!

- Kolejny bieg na dystansie 3 km postawił nas nogi. Czuliśmy się całkiem dobrze - uzupełnił Piotr. Państwo Moltzan lubią biegać razem. Mąż motywuje żonę, żona wspiera męża, ale po Iron Run, poszukają innych wyzwań.

Innych wyzwań nie zamierza szukać Michał Stawski, który zajął drugie miejsce w kategorii poniżej 40 lat. - W przyszłym roku powalczę o zwycięstwo - zadeklarował.

Zwyciężczynią Iron Run została Aneta Ściuba. Jej droga na najwyższy stopień podium wiodła przez pechowy upadek w biegu ultra 64, ale po każdym dystansie mówiła nam, że jest w porządku i może gdzieś tam było trudno, ale właściwie to nic takiego.

Trzy dni temu słabo się znali. W niedzielę wieczorem byli już przyjaciółmi. Tradycji stało się zadość i tak, jak co roku, zawodnicy zdecydowali, że ostatni kilometr będzie etapem pokoju i przyjaźni – bez pomiaru czasu. Rywalizacji już nie było. Były za to oklaski i podziw kibiców!

IB

Partner tytularny konkurencji:

Partner konkurencji:

Polecamy również:


Podziel się: