Bohaterowie drugiego planu dziś mają swoje święto – Międzynarodowy Dzień Wolontariusza


Opublikowane w czw., 05/12/2019 - 12:31

Bez ich pomocy trudno wyobrazić sobie nie tylko imprezy sportowe. Ich wsparcie doceniamy my, organizatorzy Festiwalu Biegowego w Krynicy, doceniają także biegacze. 5 grudnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wolontariusza!

Podczas Festiwalu Biegowego można spotkać ich właściwie wszędzie i o każdej porze dnia czy nocy. To zwykle młodzi ludzie, ale wcale nie brakuje dorosłych czy seniorów. Pomagają właściwie we wszystkim, zwykle są uśmiechnięci i z ochotą stają na wysokości zadania. W biurze zawodów cierpliwie tłumaczą wątpliwości, przy wydawaniu pakietów są w stanie w okamgnieniu odnaleźć pakiet lub w razie potrzeby błyskawicznie wymienić koszulkę na właściwy rozmiar. W strefie dzieci troszczą się najmłodszych, organizują im zabawę, malują buzie, dmuchają balony, nagradzają i pocieszają.

Nie brakuje ich na mecie, gdzie zwykle zakładają biegaczom tysiące medalów, podają wodę, a jak trzeba pomagają wstać lub wzywają pomoc medyczną. Są też na trasie, by pokierować we właściwą stronę lub wesprzeć dobrym słowem. Spotkacie ich też w namiocie masażu, a przede wszystkim na trasach Biegów 7 Dolin w punktach żywieniowych i przepakowych.

- Wolontariusze to bohaterowie drugiego planu. Pomagają nam w mnóstwie różnych spraw przy organizacji Festiwalu Biegowego, a przy tym sami zyskują doświadczenie i podpatrują jak taka wielka impreza wygląda od kulis. Bardzo cieszymy się i doceniamy, że za każdym razem w Krynicy możemy liczyć na ich pomoc. Wykonują kawał świetnej roboty, co potwierdzają także opinie biegaczy - mówi Anna Czerwińska, prezes Fundacji Biegów.

No właśnie wolontariusze są po to, by zadbać o jak najwyższy komfort wszystkich biegaczy. Największy wysiłek wkładają zawodnicy startujący w Biegach 7 Dolin. Nie tylko zmagają się z długimi dystansami – 35 km, 64 km czy 100 km, ale do tego z podbiegami i zbiegami. Takie wyzwanie wpływa na cały organizm. Oddajmy więc głos tym, którym wolontariusze pomagają najbardziej.

– Kiedy dobiegłem do pierwszego punktu odżywczego była góralska kapela, sztab uśmiechniętych i dopingujących wolontariuszy, którzy pomagali uzupełniać wodę. To był właśnie ten klimat z moich marzeń – ultramaratończycy, prawdziwa górska sceneria, biegowy plecak i ten nieopisany dreszczyk emocji, który nie opuszczał mnie nawet na moment – opowiadał Michał Michalski, który startował na 64 km. – Punkty odżywcze były dla mnie wybawieniem. Na jednym z nich wolontariuszki oblały mi głowę wodą, wytarły zmęczone nogi z błota i dodały otuchy. Niesamowite jaką troską obdarza się tu biegaczy. Czułem się naprawdę wyjątkowo!

Sebastian Kaproń przebiegł w tym roku aż 117 km. – Punkty żywieniowe zdecydowanie się poprawiły. Wolontariusze w Krynicy zawsze są pomocni. Mimo bardzo dużej liczby zawodników, organizacja jest tu zawsze na wysokim poziomie – potwierdza.

Norbert Czerbniak dwa lata z rzędu startował w Krynicy – najpierw w 2016 roku na 64 km, a potem na 100 km. Napisał nawet list do Fundacji. „(…) chciałbym szczególna uwagę zwrócić na Panią Jagodę, z punktu zlokalizowanego koło Bacówki nad Wierchomlą. Część uczestników dopada euforia, że prawie skończyli, ale niektórzy walczą ze zwątpieniem czy dadzą radę lub wręcz niemocą, bo serce jeszcze chce, a nogi już nie niosą. I wtedy pani Jagoda z uśmiechem i z własnej woli zachęcała do walki, ale także schłodziła czy też bez żadnych oporów pomasowała zmęczone części ciała (tak samo było zresztą w ubiegłym roku). Znajduje czas dla każdego, który się tam pojawi. To naprawdę pomaga. I to naprawdę zasługuje na uznanie nie tylko nas uczestników, ale również ze strony organizatorów, bo tacy ludzie są skarbem. Ja w tym miejscu chciałbym przekazać wielkie DZIĘKUJĘ dla Pani Jagody, ale i pozostałych wolontariuszy.”

Sławomir Kmak, dyrektor szpitala w Krynicy Zdrowju to stały bywalec Festiwalu. Nie szczędzi komplementów ochotnikom. – W tym roku byłem pod jeszcze większym wrażeniem organizacji. Z czystym sumieniem i bez żadnej kokieterii mówię, że lepszej nie doświadczyłem na żadnym innym biegu w Polsce. Czułem się dopieszczony na trasie. Wolontariuszami, ich pomocą i punktami żywieniowymi byłem zachwycony. Ich suport był wystarczający na pokonanie całej trasy. Na każdym punkcie zajmowałem się wszystkim poza właśnie nalewaniem wody, czy coli. Tym zajęli się wolontariusze. Dzięki temu zaoszczędziłem dużo czasu i to była wydatna pomoc – zapewnia Sławomir Kmak.

Ernest Mirosław zwrócił też uwagę na jeszcze innych wolontariuszy – mieszkańców Beskidu Sądeckiego, przez który wiedzie trasa Biegów 7 Dolin. Gościnni ludzie z otwartymi rękami witają biegaczy. Stawiają wiadra z zimną wodą, często czekają całymi rodzinami, zagrzewają biegaczy, podają wodę lub nią polewają.

– Punkt żywieniowy przy hotelu Wierchomla i tak sobie myślę czy znowu spotkam najfajniejszych wolontariuszy na trasie. Nie, żeby inni nie byli fajni. O nie, wolontariusze w Krynicy to są po prostu the beściaki (jak i na innych biegach wszak). Mili, uprzejmi, łapią plecak, pytają co wlać, a ty se chłopie odpocznij, najedz, napij, usiądź, prześpij, no problem, take it easy, życie jest cool, przed tobą jeszcze tylko pierdylion kilometrów, dasz radę – opowiada. – Ale za hotelem Wierchomla są tacy najbardziej specjalni wolontariusze. Tacy specjalsi. Czy będą w tym roku? Są! Najpierw dziewczynka, może 10-12 lat, siedzi na rozwidleniu i podaje wodę. To nic, że punkt był kilometr wcześniej. Ona, dzielna, też chce pomóc.

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce