Brubeck Iron Run: Mnóstwo powodów - jedna rodzina


Opublikowane w wt., 10/09/2019 - 15:33

Zobaczyć „jak to jest”. Przeżyć przygodę, poznać ludzi, sprawdzić się, coś sobie udowodnić albo spełnić marzenie. Takie powody startu w Brubeck Iron Run zdradzają zawodnicy. Niektórzy Krynicę po prostu lubią.

– Krynica to takie miłe, małe miasteczko. Dobrze się tu czuję, bezpiecznie. Nie ma tu zgiełku wielkich maratonów. Trasy znam. Z ludźmi jestem zaprzyjaźniony. Rywalizuję przede wszystkim z własnymi słabościami – mówi Radosław Ślaski, zwycięzca rywalizacji mężczyzn w kategorii powyżej 40 lat. Mimo, że na pierwszym miejscu stawia atmosferę i dobrą zabawę, Ślaski doradza przyszłym uczestnikom festiwalwej etapówki uważną logistykę.

– Pamiętam takie zdarzenie, gdy świetnie przygotowany Grzegorz Czyż, na jednym z biegów nie przypiął chipa. Odpadł z konkurencji… Był naprawdę wkurzony. Następnego dnia wystartował w maratonie już indywidualnie i go wygrał - wspomina Radek, który jest skarbnicą wiedzy o Brubeck Iron Run.

Niektórzy przyjechali do Krynicy spełniać marzenia. – Marzenie spełniłem. Chciałem wystartować, chciałem ukończyć. Zrobiłem to. Teraz będę szukać nowego wyzwania - mówi Marcin Michalec, któremu najbardziej dał się we znaki ultramaraton.

– Bieg na Jaworzynę też nie był łatwy. Może dystans nie jest długi, ale to bieg na górę, a do gór zawsze trzeba pochodzić z pokorą. Mam wielki szacunek do wszystkich, którzy podjęli się tego wyzwania. Są harpaganami! – mówił o swoich rywalach Marcin Michalec.

Rekordzista świata w maratonie nordic walking zajął 4. miejsce w mocno obsadzonej kategorii do 40 lat. Nie zamierza już wracać do rywalizacji Iron Run. Nie ma też zdefiniowanych nowych planów. Przez najbliższy miesiąc będzie się regenerował.

Chociaż przez 3 dni w Krynicy, uwaga skupia się na mężczyznach, to najbardziej niezwykłą postacią tej rywalizacji jest Krystyna Macioszek. W żelaznym biegu po raz pierwszy pojawiła się w 2015 r. Wtedy w programie było 140 km podzielonych na 8 startów. Dotarła do końca. Niestety tamtego roku nie było klasyfikacji kobiet. Nie stała na podium. To jej nie zraziło

– Nie biegam dla nagród, a na pewno nie tylko dla nich. Bardzo ważna jest atmosfera. Konkurencja jest wymagająca i daje mi bardzo dużo satysfakcji, dlatego nie zwracałam uwagi na brak klasyfikacji kobiet. Jednocześnie cieszę się, że to się zmieniło – mówi zawodniczka, która była jedyną uczestniczką Brubeck Iron Run, na której 80-kilometrowy ultramaraton nie zrobił wrażenia. Limit, który przetrzebił stawkę w opinii Krystyny dawał spokój i pewność ukończenia.

W 2016 r. historia się powtórzyła. Krystyna była najlepsza wśród kobiet, ale nadal niesklasyfikowana osobno. Po raz pierwszy oficjalnie stanęła na podium w 2018 r. Była jednak druga. Dopiero ten rok przyniósł jej nagrodę za oficjalne zwycięstwo wśród kobiet.

Na przyszły rok projektantka oprogramowania satelitarnego ma inne plany. - Termin Festiwalu Biegowego w Krynicy jest blisko UTMB, a to jest teraz mój cel. Jeśli zostanę tam wylosowana, to wystartuję w Chamonix - deklaruje Krystyna, dla której 170-kilometrowy bieg we Francji będzie najdłuższym dystansem z dotychczasowych, ale nie debiutem w samej imprezie. W 2017 r. brała udział w CCC. Zajęła tam 42. miejsce wśród kobiet.

Michał Stopa, który zajął drugie miejsce w kategorii do 40 lat i ustąpił jedynie Arturowi Jendrychowi, przyjechał sprawdzić swoje założenia.

– W tym roku byłem silniejszy psychicznie. Byłem także lepiej przygotowany. Nastawiłem się na walkę i cierpienie. Po prostu wiedziałem, że będę cierpiał całe trzy dni i byłem z tym pogodzony. Od razu zakładałem, że nie będę się oszczędzał – mówił nam w Krynicy Michał, który ma jeszcze jeden powód, by lubić starty w tej konkurencji. Przypominają mu system turniejowy i pozwalają przypomnieć sobie czasy rywalizacji na lodowisku hokejowym.

– Dla mnie trzy dni ciągłej rywalizacji, to najlepsza forma zawodów! – podkreślił Michał, przedsiębiorca z branży informatycznej, który z myślą o przygotowaniach, stara się wyjeżdżać w góry na dłuższe wybiegania. Nie zapomina też o urozmaicaniu treningów siłownią. Brubeck Iron Run był dla niego końcem sezonu. Po okresie roztrenowania wróci do biegania z myślą o maratonie po asfalcie.

Bez względu na powód startu, zgodni są w jednym. Przez 3 dni tworzą biegową rodzinę. Ta sama pani co roku kroi dla nich arbuza i martwi się, że ktoś dzisiaj biega, a nie zdążył zjeść obiadu. Myśli o nich nocami. „Bo tam tak zimno, w tym namiocie” i co roku powtarza nam to samo: „W tym roku przyjechali sami wyjątkowi ludzie”.

IB


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce