[DLACZEGO BIEGAM] Natalia Tomasiak: W Krynicy jestem u siebie i doping niesie mnie do mety


Opublikowane w śr., 25/03/2020 - 07:37

Na Festiwalu Biegowym w Krynicy Natalia Tomasiak cztery razy stała na podium. Wygrała Bieg 7 Dolin na 66 km, 35 km i Runek Run. – Festiwal Biegowy w Krynicy to dla mnie specjalne wydarzenie i specjalne miejsce. Jestem kryniczanką, więc dla mnie to starty sentymentalne – podkreśla.

To artykuł z serii : „Dlaczego biegam?/Dlaczego startuję w Festiwalu Biegowym w Krynicy?”. Chcemy, byście przekazali innym biegaczom, co Was zainspirowało do rozpoczęcia biegania, dlaczego jest to takie fajne i jak to się stało, że zawitaliście do Krynicy. Bądźcie bodźcem dla innych. Jeśli chcesz podzielić się swoją historią napisz: a.klemba@festiwalbiegow.pl

Nazwisko: Natalia Tomasiak

Rocznik: 1986

Miejscowość: Krynica

Festiwal Biegowy w Krynicy: 6 startów (Bieg 7 Dolin na 66 km, Bieg 7 Dolin na 64 km, Bieg 7 Dolin na 66 km na 35 km, Bieg 7 Dolin na 34 km, Runek Run, Bieg na Jaworzynę)

Od dziecka byłam bardzo aktywna, ale nigdy nie były to profesjonalne treningi. W Krynicy-Zdroju możliwe było uprawianie narciarstwa, taekwondo, a w podstawówce koszykówki. Niestety nie było sekcji biegowej czy lekkoatletycznej. Tak samo nigdy nie zdecydowałam się na pójście na AWF, czego do dzisiaj nieco żałuję. W 2013 roku po zerwanych więzadłach krzyżowych, chciałam znów wrócić do aktywności.

Zaczęło się od spacerów, nieregularnych wyjść z domu, żeby nieco pobiegać. Rok później, dokładnie 1 czerwca 2014 roku, mogę uznać jako datę, kiedy zaczęłam przygodę z bieganiem. Koleżanka wyciągnęła mnie na bieg Perły Małopolski do Szczawnicy. Ku zaskoczeniu wszystkich, w tym mojemu zajęłam tam drugie miejsce. To był miły początek i od razu zaraziłam się bieganiem. Bardzo szybko i mocno wsiąknęłam w ten sport.

Nie było konkretnego powodu – ani nie chciałam być super sportowcem, ani schudnąć. Nie uprawiałam wcześniej żadnego  sportu, ale wszędzie mnie było pełno. Amatorsko sport towarzyszył mi zawsze. A do tego też lubiłam góry. Jako studentka często się w nie wybierałam. I doszło do naturalnego połączenia miłości do gór z bieganiem. Bardzo mocno to mnie pochłonęło. Zaczęłam startować w zawodach i odkryłam, że dobrze się w tym odnajduję.

Zaczęłam się też rozwijać w innych płaszczyznach. Starty w biegach to jedno, ale zaczęłam pomagać innym w treningach, w układaniu planów i organizowaniu obozów sportowych. Sporo się dokształcam, ukończyłam wiele kursów . To może też w pewnym sensie spełnienie ambicji, bo chciałam skończyć AWF, a poszłam na zupełnie inne studia.

Festiwal Biegowy w Krynicy to dla mnie specjalne wydarzenie i specjalne miejsce. Większość już chyba wie, że jestem rodowitą kryniczanką. Pamiętam mój pierwszy start we wrześniu 2014 roku, a startowałam w biegach górskich zaledwie od kilku miesięcy. Pomyślałam sobie, że super byłoby pierwszy ultramaraton przebiec u siebie w Krynicy. I był to właśnie Bieg 7 Dolin na 66 km. Przed startem zrobiłam trening. Przebiegłam 40 km i zadzwoniłam do mamy, żeby po mnie przyjechała, bo byłam już bardzo zmęczona. Popatrzyłam jednak na czas i był na tyle dobry, że pomyślałam, że choćby nie wiem co się działo, to te pozostałe 26 km nawet przejdę. To mnie przekonało do startu i nieskromnie przypomnę, że wygrałam. Od tego czasu, co rok startuje na różnych dystansach w Krynicy. Jeszcze tylko 100 km przede mną zostało.

Czuję się tu jak w domu. Uwielbiam wbiegać na metę w Krynicy, bo wiem, że będzie tu mnóstwo znajomych. Cieszą się, że mnie widzą. Dla mnie to bardzo ujmujące i niesie mnie do mety. Na innych zawodach nie mogę na to liczyć. Sama trasa już mnie nie zaskakuje, bo znam ją doskonale. Czuję się nawet w obowiązku, by reprezentować Krynicę na Festiwalu Biegowym.

Chyba dwa lata temu Krynica była kilka dni przed wylotem na mistrzostwa świata w Szkocji. Nie mogłam więc pobiec dłuższej trasy, ale nie odmówiłam sobie startu na krótkim dystansie [Bieg na Jaworzynę 2,6 km pod górę – przyp. red.]. Traktuję więc start w Krynicy sentymentalnie i z pewnym „poczuciem obowiązku”.

W związku z epidemią, nie wiem co będzie we wrześniu, ale oczywiście chcę znów u siebie wystartować. Na razie wszystkie moje plany startowe legły w gruzach. W marcu miałam startować na Cyprze, potem Sztafeta Górska, Biegi w Szczawnicy, Azory i Islandia. Póki co koncentruje się na próbie odzyskania choćby części pieniędzy za bilety, kwatery itp.

Na szczęście bardzo lubię trenować, niekoniecznie musi się to wiązać z rywalizacją w biegach. Być może właśnie w tym roku zdecyduję się na 100 km w Krynicy. Ten dystans już raz pobiegłam w ubiegłym roku we Włoszech. I nawet mi się podobało. Plan był nieco inny, myślałam o starcie w Transalpine, ale nie udało mi się znaleźć partnerki. Od dwóch tygodni, czyli od czasu kiedy koronawirus przewrócił nasze życie do góry nogami zawiesiłam jakiekolwiek planowanie, ale na 99,9 procent będę w Krynicy. Tu po prostu trzeba być. Mam nadzieję, że do tej pory wszystko już się uspokoi i wrócimy do normalnych, regularnych treningów.

W ubiegłym roku w Krynicy biegłam kilka dni po starcie w mistrzostwach Europy w skyrunningu na długim dystansie. To było chyba około 50 km z przewyższeniem sięgającym 5000 m. To było wyczerpujące i dzień przed startem na Festiwalu Biegowym nie byłam pewna, czy już się zregenerowałam. Wybrałam Bieg 7 Dolin na 35 km, wygrałam, ale gdyby dystans był trochę dłuższy, to chyba bym się poddała. Biegłam na oparach, nogi mnie piekły, dziewczyny mnie dzielnie goniły, ja dzielnie uciekałam, ale tej regeneracji rzeczywiście trochę zabrakło. To był wtedy maks moich możliwości.

AK

zdjęcia: Konrad Rogoziński


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce