Nocna siódemka szczęśliwa dla braci


Opublikowane w sob., 03/10/2020 - 09:36

Pierwszy wieczór 11. TAURON Festiwalu Biegowego zakończył się biegiem na 7 km im. Romana Stramki – kuriera z czasów II wojny światowej.

Tuż po godzinie 22:30 tłum ponad 150 biegaczy, w tym ponad 60 kobiet,  ruszył w kierunku oświetlonych uliczek Tylicza. Najstarsza zawodniczka urodziła się w 1948 r., a najstarszy mężczyzna był osiem lat młodszy. Najmłodsza kobieta miała 15 lat, a najmłodszy mężczyzna był dwa lata młodszy.

Na nocnych Marków czekała zróżnicowana trasa. Najwyższym puntem była znana dobrze Roma. Po blisko 3,5 km narastającego podbiegu następował nawrót i powrót tą samą drogą. Zwłaszcza na tym etapie, nabierając dużej prędkości, trzeba było uważnie patrzeć pod nogi.

Wystarczyło niecałe 25 minut, żeby najszybsi mogli odebrać medale.

Pierwsze miejsce zajął Rafał Wronowski uzyskując czas 00:24:58. Tuż za zwycięzcą na metę wbiegł jego brat – Albert Wronowski (z czasem 00:25:44). Trzecią lokatę zajął Sylwester Malec (z czasem 00:26:12). Najszybszą kobieta okazała się Marcelina Gaborek (00:28:53).

Jak się biegło? Rafał Wronowski stwierdził, że pogoda była. – To tak z mojej perspektywy. Lubię biegać w nocy. Trochę kropiło, ale mnie to nie przeszkadza. Było bardzo fajnie. Systematycznie trenuję, jakoś szczególnie się nie przygotowywałem, ale udało się wygrać – stwierdził Rafał.

Inaczej trenował jego brat. - Cały rok się przygotowywałem do Festiwalu. Z powodu pandemii to był treningowo trudny okres. Tak się złożyło, że zająłem drugie miejsce. Trasa bardzo ciekawa, podbieg daje w nogi, ale potem się nadrabia. Startowałem pierwszy raz, ale za rok też przyjadę do Krynicy – stwierdził Albert Wronowski.

Zdobywca trzeciego miejsca trzeci raz biegł w Krynicy. - Trasa elegancka, rok temu już biegłem „siódemkę”, zająłem siódme miejsce, ale postanowiłem stanąć na podium i się udało. Trasa jest mega! Fajnie się biegło! Organizacja super, trasa zabezpieczona przez policję i straż pożarną. Po prostu super! - mówi Sylwester Malec.

- Trasa była fajna, ciekawa, podbieg bardzo wymagający. Ale można było nadrobić na zbiegu, więc bardzo ciekawie się biegło. Pierwszy raz biegłam „siódemkę nocną”, a na Festiwalu jestem drugi raz. Mimo obostrzeń kowidowych atmosfera Festiwalu jest zachowana, więc bardzo fajnie oceniam tę imprezę i polecam wszystkim. Wszystkie przepisy zostały zachowane, według mnie nie ma się do czego przyczepić. Niestety to mój jedyny bieg na Festiwalu, bo Konrad - mój mąż - biegnie setkę, więc musze być jego suportem – podsumowała Marcelina Gaborek.

Bieg na 7 km upamiętnia Romana Stramkę (1916 – 1965). To mieszkaniec Sądecczyzny, żołnierz Armii Krajowej, legendarny kurier z czasów II wojny światowej. Już jesienią 1939 r. rozpoczął działalność w konspiracji. Jego życiorys jest gotowym scenariuszem filmu akcji. W czasie wojny aż 69 razy potajemnie pokonał trasę Nowy Sącz – Budapeszt – Belgrad, przenosząc tajne informacje z okupowanej Polski dla rządu działającego na uchodźctwie. Został pięciokrotnie aresztowany przez Niemców, za każdym razem uciekał.

Uprawiał kilka dyscyplin sportowych. Był m.in. trenerem i zawodnikiem sekcji kajakarskiej i lekkoatletycznej Zrzeszenia Sportowego „Start” Nowy Sącz, trenerem w sekcji narciarskiej CWKS „Zakopane”, „Start” Zakopane. W 1953 r. zdobył wicemistrzostwo Polski w biegu na 53 km.

      

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce