Zuzanna Mokros: Następny sezon już tylko w górach!


Opublikowane w śr., 06/11/2019 - 14:10

Zuzannę Mokros można śmiało nazwać debiutantką sezonu. Przebojem wdarła się na szczyty – wygrała mistrzostwa Polski w stylu alpejskim i skyrunningu na Kasprowy Wierch. W Krynicy była pierwsza w Runek Run i ma ambitne plany na kolejny sezon. – Zauroczenie górami przerodziło się w miłość. Mam predyspozycje do biegania ultra i chciałabym przebiec setkę w Krynicy – przyznaje biegaczka RKS Łódź.

Pierwszy sezon w górach i takie wyniki? Dwa mistrzostwa Polski i triumf w Runek Run w Krynicy. Debiut sezonu?

Zuzanna Mokros: Stawiam pierwsze kroki w górach i bardzo mi się to podoba. Od dawna czułam, że jestem stworzona do trudnych i wymagających tras. Z każdym udanym startem rosła moja wiara, że to jest właśnie to. To był bardzo udany rok. Następny sezon na pewno będzie przebiegał pod znakiem biegów górskich. To już nie zauroczenie, to już miłość.

Już na Tauron Festiwal Biegowy do Krynicy przyjechała pani jako mistrzyni Polski w stylu alpejskim. Runek Run wygrała pani z przewagą ponad sześciu minut.

– Trasa w Krynicy na początku wydała mi się bardzo trudna i dająca w kość. Ale jak tydzień później wbiegłam na Kasprowy Wierch, to przekonałam się, że są bardziej wymagające. Lubię takie trasy jak Runek. Jest mocny podbieg i potem zbieg. Na razie pod górę idzie mi lepiej. Zbiegania muszę się dopiero nauczyć. Od startu postanowiłam biec bardzo mocno. Zawsze daję z siebie maksa. Od początku biegłam pierwsza spośród kobiet, na podbiegu wyprzedzałam mężczyzn, bo zależało mi na czasie. Gorzej było właśnie na zbiegach, także dlatego, że w nocy padało i było ślisko. To jest groźne, gdy leci się w dół. Na tym odcinku panowie mnie wyprzedzali, ale będę nad tym pracować. To był jeden z fajniejszych biegów, jeśli chodzi o moją dyspozycję i walkę na trasie. Wyczekiwałam wbiegnięcia na deptak krynicki, bo dużo o tym słyszałam. I rzeczywiście było fantastycznie. Gdy spojrzałam na zegarek, to ostatnie 500 m było najszybsze. I bardzo szczerze chcę podkreślić, że byłam zachwycona atmosfera i organizacją festiwalu w Krynicy. Za rok na pewno wracam.

Zaledwie sześć dni później wygrała pani mistrzostwa Polski w skyrunningu na Kasprowy Wierch. To był zaplanowany start?

– Muszę przyznać, że z biegu na bieg rezerwowałam sobie kolejne starty. Tego samego dnia, kiedy wygrałam w Międzygórzu wybrałam Bieg na Wielką Sowę. Po zwycięstwie w tej imprezie, od razu zapisałam się na Kasprowy Wierch. Krynicę wybrałam wcześniej, jakoś bardzo chciałam tu przyjechać. W Zakopanem przekonałam się, że takie ciężkie biegi bardzo mi odpowiadają. Krótka trasa, duże przewyższenie dają mi dużą satysfakcję. A ostatnie trzy kilometry na Kasprowy Wierch to niemal chodzenie po ścianach. Starałam się do końca bieg. Na mecie byłam cztery minuty przed Martyną Kantor, świetną i już doświadczoną zawodniczką. To było dla mnie totalne zaskoczenie.

Jeszcze jakieś starty w tym roku ma pani zaplanowane?

– Zapisałam się jeszcze na trzy imprezy. Wszystkie oczywiście w górach. 11 listopada pobiegnę w Górskim Biegu Niepodległości w Świerkach, 16 listopada wystartuję w Piekle Czantorii, a zakończę starty w finale biegów górskich w półmaratonie górskim „Orzeł” w Sokolcu.

To jakie plany na przyszły sezon? Coraz dłuższe biegi w górach?

– Zdecydowanie tak. Mam predyspozycje do biegania ultra. Ten sezon był mega udany. Nie przypuszczałam, że tak się potoczy. Byłam zaskoczona każdym startem, bo były tak udane. Z wiekiem powinna rosnąć wytrzymałość, więc już w następnym roku chcę biegać coraz dłuższe dystanse. Dlatego trening będzie temu podporządkowany. Najpierw maraton w górach, bo jeszcze nie biegłam i przyznam się, że chciałabym pobiec setkę w Krynicy. Zobaczymy jak będę przygotowana, bo tez nie o to chodzi, by przeszarżować.

AK


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce